Dlaczego opuścił Pan Legię?
Stanko Svitlica: Ciężko mi o tym mówić, tym bardziej tuż przed odlotem z Warszawy. Czytając prasę i przeglądając strony internetowe, wiem, że wiele się o tym mówi, a zdania są podzielone. Prawda jest taka, że zdecydowałem się na transfer, bo Legia jest w trudnej sytuacji finansowej. Grając w tym klubie przez dwa i pół roku, nie żądałem podwyższenia mojego kontraktu. Ani po zdobyciu tytułu mistrza Polski, ani rok później, kiedy zostałem królem strzelców. Teraz upomniałem się o to, ale Legii obecnie nie stać na podwyższenie mi gaży. Jedynym wyjściem było więc sprzedanie mnie za granicę. Przecież za pół roku Legia nie dostałaby za mnie złotówki.
Czy to oznacza, że i tak odszedłby Pan do Hannoveru?
- Tak. Dlatego wolałem zrobić to teraz, aby Legia na mnie zarobiła. Uważam, że 270 tys. euro, przy obowiązującym prawie Bosmana, jest dobrą sumą. Teraz wreszcie działacze będą mogli zapłacić moim kolegom z drużyny zaległości kontraktowe. Do końca czekałem na podwyżkę, o czym doskonale wiedzą i prezes Pol-Mot Holding Andrzej Zarajczyk, i dyrektor sportowy Legii Jerzy Engel. W końcu jednak stwierdziłem, że po podwyższeniu mojego kontraktu koledzy z drużyny mogliby źle zareagować. "Aco" Vuković, Łukasz Surma czy Marek Saganowski są bardzo dobrymi piłkarzami, moimi przyjaciółmi, ale piłka jest piłką, a pieniądze - pieniędzmi. Nasza praca krótko trwa i trzeba wykorzystać każdy moment, by zarobić i odłożyć. Mam 28 lat, więc pogram w piłkę jeszcze pięć, sześć lat i przez ten czas muszę zarobić tyle, aby sobie i rodzinie zapewnić godną przyszłość. Teraz jestem zdrowy, w formie, a co stanie się, kiedy ulegnę kontuzji? Poza tym gdybym ja miał kontrakt dwukrotnie wyższy od najlepszych, koledzy mogliby postawić pod ścianą działaczy.
Dwukrotnie wyższy, to znaczy ile?
- 150-200 tys. euro rocznie.
Rozstał się Pan z działaczami Legii w zgodzie?
- Prezesa Zarajczyka zawsze będę uważał za przyjaciela. Umożliwił mi grę w Legii i właśnie w Warszawie zrobiłem prawdziwą karierę. Zdobyłem mistrzostwo Polski i koronę króla strzelców. Miałem mir u kibiców. Tu urodził się mój syn Zvezdan, co jest dla mnie najważniejszym wydarzeniem w życiu. Wiem, że każdy polski piłkarz, nawet ten, który o tym nie mówi, chciałby grać w Legii. Bo Legia jest najważniejsza i najwspanialsza w Polsce. Nigdy nie zapomnę pobytu w waszym kraju. Zawsze miałem i będę miał Legię w sercu. Nie jestem już na Łazienkowskiej, więc nikt mi nie powie, że rzucam takie stwierdzenia, by przypodobać się kibicom. A ja Legię kocham bardziej niż Crveną Zvezdę Belgrad. Jest mi przykro, że opuszczam Warszawę, ale takie jest życie...
Czy podtrzymuje Pan swoją obietnicę i wróci do Polski?
- Proponowano mi podpisanie kontraktu z Hannoverem na trzy i pół, dwa i pół roku. Ja jednak zgodziłem się na półtoraroczną umowę. Przecież nie mogę mieć pewności, że będzie mi się w Niemczech wiodło tak, jak w Warszawie. Może więc wrócę do Legii już za półtora roku. Tylko czy będą mnie tu jeszcze chcieli...
Liga w Polsce zaczyna się w marcu, natomiast w Niemczech rozegrano już pierwszą kolejkę. Jest Pan w środku przygotowań do sezonu. Czy to wystarczy?
- Pół roku temu w ogóle nie przepracowałem okresu przygotowawczego, a i tak zostałem królem strzelców. Teraz mam w nogach trudy półtora zgrupowania i czuję, że jestem w formie. A na ile jestem przygotowany, okaże się po pierwszych meczach.
Grał Pan już w ligach jugosłowiańskiej, francuskiej i greckiej. Nie zrobił Pan tam jednak kariery. Udało się to dopiero u nas. Czy nie sądzi Pan, że jest stworzony do gry w polskiej lidze?
- Zaryzykuję jeszcze w niemieckiej. Czy mi się tam powiedzie, czy nie, i tak wrócę do Warszawy.
Jak przyjęto Pana w Hannoverze?
- Super. Nie spotkałem się z zawiścią, a raczej z przyjaźnią.
W jakim języku się Pan tam porozumiewa?
- Mój rodak Nebojsa Krupniković poznał już język niemiecki i obiecał, że mi pomoże. Jest też Darek Żuraw, który może mi tłumaczyć, tyle że na polski.
Jakie ma Pan warunki w klubie i kiedy zabierze żonę oraz syna?
- Na razie mieszkam w hotelu, ale szykują mi jakieś lokum. Po meczu z Bayernem Monachium wrócę do Warszawy i zabiorę Milicę oraz Zvezdana.
Co Pan powie na pożegnanie kibicom Legii?
- Żal mi się z rozstawać z najwspanialszymi kibicami w Polsce. Ale swoje serce zostawiam wam, abyście pamiętali o mnie, kiedy tu wrócę.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Ja tu jeszcze wrócę
czwartek, 5 lutego 2004 07:14
Stanko Svitlicaźródło: Życie Warszawy