Zdaje pan sobie sprawę, że w Legii po wejściu ITI polecą głowy?
Jerzy Engel: Oczywiście. Nie jestem też w stu procentach przekonany, że w tej nowej Legii będzie dla mnie miejsce. Jedno jest pewne, zmiany są potrzebne.
Prezes Trylnik obraził się na pana za krytykę jego polityki transferowej. Nadal pan uważa, że sprzedaż Svitlicy była działaniem na szkodę spółki?
Jak mogła być, skoro Legia na tym zarobiła. Powiedziałem, że sprzedanie Svitlicy jest osłabieniem zespołu i podtrzymuję to. Żadnych sprostowań, jak to sugerował prezes, pisać jednak nie będę.
Jest między wami wojna?
Była różnica zdań, ale nigdy nie doszło między nami do otwartego konfliktu.
Co będzie oznaczało przejęcie Legii przez ITI?
Komfort pracy z zespołem. Prosty przykład: drużyna poleciała na Cypr, ale nie na 10 dni, tak jak chcieliśmy, tylko na tydzień. LOT Charters, z którym mamy umowę barterową, mógł nam zaoferować przelot tylko w tym terminie. Gdyby była kasa, to my dyktowaliśmy warunki.
Można by też wtedy kupić paru piłkarzy...
Nawet gdyby znalazły się pieniądze, z ruchami transferowymi należy poczekać do wiosny. Teraz drużyna jest naprawdę dobrze przygotowana. Trzeba jej dać szansę. Są potrzebne wzmocnienia, ale drobne.
Czyli Jacek Paszulewicz?
Nie było i nie będize takich rozmów. Teraz interesują mnie raczej zawodnicy z Bałkanów oraz ci, którzy mają swoje karty w ręku.
Co się stanie, jeśli holding Mariusza Waltera nie zainwestuje w Legię?
Na razie nic. Mamy środki na to, żeby grać w lidze do końca sezonu. Legia jako jedyna drużyna w Polsce może jeszcze zdobyć puchar i być mistrzem. Od kiedy tu jestem dług klubu nie powiększył się ani o złotówkę. Są opóźnienia w wypłatach, ale piłkarze jakieś pieniądze dostają. Ja swoich nie biorę, bo byłoby mi przed nimi wstyd. Po za tym w razie fiaska rozmów z ITI jest podobno jeszcze wyjście awaryjne.
Bezpieczne?
Nie wiem. Oby tylko nie skończyło się tak, jak w przypadku sieci Idea. Ktoś wtedy puścił farbę do prasy.
Podobno to pan?
Jak ktoś tak powie, to go podam do sądu.
Starsi zawodnicy, którzy z panem pracowali, zwłaszcza w reprezentacji, widzieliby pana na fotelu prezesa Legii...
Cieszy mnie zaufanie. Byłbym bez moich zawodników nikim i odwrotnie. Zawsze miałem z nimi bardzo dobry kontakt. Zdarzały się konflikty z działaczami, którzy nie czują piłki.
Ci, którzy jeszcze niedawno sączyli z panem koniaczek, twierdzą, że zależy panu tylko na swoim interesie...
To niech rzucą okiem na to, co ostatnio osiągnąłem w klubach i reprezentacji. Tylko trzeźwym okiem.
Rozmawiał Tomasz Burnos
Wywiad
Zmiany są potrzebne
czwartek, 5 lutego 2004 12:15
Jerzy Engelźródło: Fakt