Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z Brøndby IF

W czwartek Legia Warszawa zremisowała 1-1 w rewanżu z Brøndby IF i awansowała do następnej rundy eliminacyjnej Ligi Konferencji. Mimo wykonania celu, gra legionistów była daleka od oczekiwanej. Zapraszamy do ocen, jakie wystawiliśmy podopiecznym trenera Goncalo Feio za to spotkanie.

REKLAMA


Kacper Tobiasz - Choć młody golkiper skromnie mówi, że to awans całej drużyny, to trzeba oddać mu to co jego i przyznać, że forma jaką prezentował we wczorajszym meczu zdecydowanie uchroniła legionistów przed niechcianą wpadką. Od początku spotkania było widać pewność i skuteczność w interwencjach Tobiasza. Jak sam przyznał - już przy pierwszej interwencji czuł, że to jest ten dzień. Łącznie zanotował aż 6 kluczowych interwencji, a kilka z nich naprawdę robiło wrażenie. 21-latek był także skupiony i pewny na przedpolu, wiele razy skutecznie interweniował po zagraniach rywala za linię obrony czy wyłapywał bądź piąstkował ich centry na pole karne. Widać było, że skuteczność niezwykle cieszyła golkipera, który w końcówce spotkania swoimi przechwyceniami i reakcjami po nich dawał prawdziwe show. Oby ten dwumecz z Legii na długo wlał w Tobiasza pewność siebie i spowodował więcej takich występów jak w czwartek.


Radovan Pankov - Serb swoim trafieniem z doliczonego czasu pierwszej połowy podłączył Legię do tlenu. Świetnie wywalczył pozycję w polu karnym na bliższym słupku i tyłem głowy skierował piłkę do bramki, zapewniając "Wojskowym" wyrównanie jeszcze przed przerwą. Chyba można stwierdzić, że zachowanie i zdobycz bramkowa defensora były kluczowe w kontekście rozstrzygnięcia tego dwumeczu. W swoich zadaniach obronnych również był skuteczny, pewny i nie można zarzucić mu poważnych błędów, po których drużyna miałaby większe problemy, choć nieco gorzej było w kwestii rozegrania. Wielka szkoda, że Pankov zakończył to spotkanie z urazem w 76. minucie.


Rafał Augustyniak - Był zdecydowanie najsolidniejszym punktem legijnej defensywy w tym spotkaniu. Ciężko było go przejść rywalom, bardzo dobrze skracał im pole gry, wychodząc wysoko poza własne pole karne. Wykonał dzięki temu aż 5 skutecznych odbiorów, również był niezwykle skuteczny w oddalaniu zagrożenia spod własnej bramki, gdyż zrobił to 8 razy. Miał także kilka skutecznych interpretacji i zablokowanych strzałów. Wykazał się prawie 90% skutecznością w pojedynkach. Augustyniak był kluczową postacią w miarę dobrze broniącej tego dnia defensywy Legii.


Ruben Vinagre - W ofensywie był momentami jedną z najaktywniejszych postaci, ale też pojawiały się chwile, w których Portugalczyk gasł, był kompletnie niewidoczny. Dobrze radził sobie w grze na małej przestrzeni, kilkukrotnie skutecznie udało mu się przedryblować rywali, a w jednej sytuacji z drugiej połowy nawet trzech naraz. Dzięki temu wygrywał również większość indywidualnych pojedynków z rywalami. Nieco gorzej wyglądała jego gra w defensywie, rywale dość często z łatwością operowali piłką na prawej stronie, a dodatkowo z Barcią średnio radzili sobie szczególnie z Suzukim. W jego grze kulała również kwestia rozegrania, Portugalczyk zanotował tylko nieco ponad 50% skuteczność podań, a jego wrzutki z gry jak zwykle pozostawiały wiele do życzenia. Tym razem jednak nie szwankowała jakość podań ze stałych fragmentów gry, po którym w doliczonym czasie gry pierwszej połowy zaliczył asystę przy jedynej zdobytej tego dnia bramce. Był to po prostu przeciętny występ wahadłowego z przebłyskami, które pomogły osiągnąć wyznaczony cel.


Luquinhas - Trzeba powiedzieć, że nie był to dzień konia Brazylijczyka, który nie zachwycał tak często swoją grą. Miał zdecydowanie mniej kontaktów z piłką i pokazywał się do gry rzadziej niż zazwyczaj, jednak podobnie jak Vinagre, miał przebłyski, które potrafiły zrobić różnicę. Miało to miejsce szczególnie przy wyprowadzaniu kontrataków w drugiej połowie, gdy rywale kilka razy nie radzili sobie z pomocnikiem, jak np. w 63. minucie, gdy udało mu się oddać strzał po indywidualnej akcji, ale został on zablokowany. Od Brazylijczyka wymaga się na pewno zdecydowanie skuteczniejszej gry w ofensywie, ale przeciwnik nie ułatwiał mu zadania. "Luqui" po raz kolejny pokazał, że nie ma problemu, by skutecznie uczestniczyć w grze obronnej drużyny i przeszkadzać przeciwnikom w rozegraniu akcji. Opuścił murawę w 88. minucie.


Bartosz Kapustka - W ofensywie i rozegraniu nie zachwycał, w końcu Legia całkowicie przegrała i oddała rywalowi panowanie w środku boiska. Nie był w tej kwestii pionierem, ale również popełniał zbyt proste błędy, tracąc łatwo piłkę na rzecz rywala. Były jednak momenty, w których skutecznie udawało mu się rozprowadzać szybkie ataki do przodu, szczególnie w drugiej części. Przede wszystkim jednak bardzo skutecznie wspomagał defensywę, w której zanotował 3 odbiory i wygrał kilka bardzo ważnych pojedynków. Całościowo zagrał po prostu poprawnie.


Paweł Wszołek - Wahadłowy jest cieniem własnego siebie, szczególnie jeśli chodzi o jego zachowania w ataku. W czwartek kompletnie w nim nie istniał, nie podłączał się do ofensywy, a jeśli już, to był kompletnie nieskuteczny, odgrywając piłkę za plecy swoich kolegów. Popełniał dużą liczbę błędów w rozegraniu, w którym często oddawał piłkę rywalom. Można jednak docenić jego grę w obronie, która była dość skuteczna. Uzupełniał się na prawej stronie z Pankovem, więc ciężko było rywalom zrobić cokolwiek na ich flance. Spory plus za udział w defensywie, jednak całościowo to nadal nie jest poziom, który Polak powinien prezentować.


Claude Goncalves - Gdzie jest ten Portugalczyk, którym tak bardzo zachwycano się podczas letnich przygotowań? Może podczas powrotu z Austrii został w którymś momencie podmieniony na kogoś innego, wyglądem podobnego do siebie. Znów grał w środku pola nonszalancko, na cienkiej granicy, która w większości sytuacji pękała i kończyła się fatalną, groźną dla drużyny stratą. Zamiast grać bez ryzyka, jak najprościej i skutecznie w swoich zadaniach defensywnych, wpakowywał swoich kolegów na minę. Dodatkowo w 54. minucie był bliski sprokurowania drugiej w tym meczu "jedenastki" dla rywala. Aktualnie wystawianie defensywnego pomocnika w wyjściowym składzie jest sporym ryzykiem i jak najszybciej należy znaleźć dla niego jakieś odpowiednie zabezpieczenie.


Sergio Barcia - Bardzo niepewny występ Hiszpana. Wiele akcji szło jego stroną defensywy, kompletnie nie radził sobie z tymi atakami i był niezwykle zagubiony. Wyglądał, jakby w niektórych sytuacjach kompletnie wyłączał proces myślowy i podejmował fatalne, dziecinne decyzje. Suzuki radził z nim sobie bez najmniejszego problemu. Poza sprokurowaniem rzutu karnego przez niepotrzebne ułożenie ręki i dotknięcie nią piłki, w 23. minucie próbował nieporadnie zablokować strzał Japończyka i był bliski skierowania piłki do własnej bramki. Równie dużo ryzykował w rozegraniu, podając momentami zbyt mocno lub za daleko do dojścia dla kolegi z zespołu i tracąc futbolówkę. Nie może przytrafić się młodemu Hiszpanowi drugi taki występ.


Marc Gual - Niestety, kolejny fatalny występ napastnika. Mecz, w którym kompletnie nie istniał. Miał mnóstwo strat piłki, nieudanych dryblingów i przegranych pojedynków w ataku. Dodatkowo praktycznie nie było widać go ani w pressingu, ani przy pomocy w defensywnie, która była w tym meczu potrzebna. Przez 76 minut swojego występu nie udało mu się ani razu zagrozić bramce rywala, a ogółem oddał tylko jeden zablokowany strzał. Forma napastnika jest zdecydowanie daleka od idealnej i niestety szybuje w dół.


Tomas Pekhart - Czech przebywał na boisku przez godzinę gry. Przebywał, bo na pewno nie grał. Przez ten czas miał zaledwie 11 kontaktów z piłką i oddał 5 podań. To chyba jest idealne podsumowanie jego występu i nic więcej nie trzeba pisać, bo nie ma o czym. Kompletnie beznadziejny i osłabiający drużynę występ.


Zmiennicy


Blaz Kramer - Wszedł na murawę w 60. minucie. Wniósł do gry zdecydowanie więcej niż Pekhart, ale to nie było trudnym zadaniem. Starał się pressować rywala, wchodzić z nim w pojedynki fizyczne, które w większości wygrywał i po prostu walczył o futbolówkę. Może oddał tylko jeden zablokowany strzał, ale po jego wejściu ofensywna gra drużyny nieco się rozkręciła i nabrała konkretów. Kramer pokazał, że zasłużył, by wyjść na ten mecz od początku, co jednak się nie stało.


Steve Kapuadi - Zmienił kontuzjowanego Pankova w 76. minucie. Przez większość czasu wyglądał solidnie, zdecydowanie lepiej na lewej stronie niż Barcia i zmęczonym rywalom od razu ciężej przeprowadzało się ataki tamtą stroną. Solidną zmianę mógł popsuć w doliczonym czasie gry, gdy fatalnie stracił piłkę na własnej połowie i tylko skuteczna interwencja Augustyniaka wślizgiem go uratowała. Francuz musi wystrzegać się tak prostych błędów.


Migouel Alfarela - Pojawił się na murawie w 76. minucie. Tak naprawdę nie wniósł do gry zbyt wiele, choć kilka razy dobrze wspomógł pomocników w wyprowadzeniu ataków. Miał też nosa do ustawiania się z boku pola karnego i gdyby jego koledzy wykorzystali to lepiej i dostarczyli mu piłkę, to mógł stanąć przed szansą zdobycia zwycięskiej bramki. Czekamy, aż Francuz w końcu dostanie zdecydowanie więcej minut na pokazanie swoich możliwości.


Ryoya Morishita - Wszedł na boisko w 88. minucie. Grał zbyt krótko, by ocenić jego występ, ale wniósł do gry nieco ożywienia i miał na swojej nodze piłkę meczową, którą zmarnował.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2026 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.