Debiut w Bundeslidze miał Pan wymarzony. Mecz z Bayernem w Monachium i gol strzelony jednemu z najsłynniejszych bramkarzy na świecie Oliverowi Kahnowi. Gdyby jeszcze Hannover nie przegrał...
Stanko Svitlica: Było super. Mecz, atmosfera, wszystko. Jestem tym bardziej zadowolony, że nie tylko strzeliłem gola, ale też dobrze zagrałem. Kahn był bardzo zły na obrońców. W dużym stopniu przeze mnie.
O grze na Stadionie Olimpijskim marzy wielu piłkarzy.
- To piękny obiekt, oczywiście ładniejszy od tego, na którym ostatnio grałem, ale zawsze powtarzałem, że najlepszych na świecie kibiców ma Legia. I tego zdania nie zmieniam.
Bayern to same gwiazdy. Która w niedzielę świeciła najjaśniej?
- Ja jestem napastnikiem, więc na nich zawsze zwracam uwagę. W Bayernie patrzyłem na Roya Makaaya. Holender ma wszystko, co powinien mieć klasowy napastnik. Mówią o nim, że przez większość meczu nic nie robi, ale trzeba zwrócić uwagę, jak podaje, jak przyjmuje piłkę. I jakiego ma nosa do bramek, bo to powinien mieć napastnik.
Niektórzy też mówią, że to wszystko ma Stanko Svitlica...
- Mnie jeszcze wiele brakuje. W tak silnej lidze jak niemiecka przecież dopiero zaczynam.
Trener Ralf Ragnick musiał być z Pana zadowolony.
- Od początku mam z nim bardzo dobry kontakt. I on, i ja zdajemy sobie jednak sprawę, że mogę grać lepiej. Odbyłem z Hannoverem ledwie cztery treningi.
Mecz z Bayernem rozpoczęliście z jednym napastnikiem - Thomasem Brdariciem. Bayern strzelał Wam kolejne gole, a trener Ragnick na króla strzelców polskiej ligi postawił dopiero w 68. minucie.
- Miałem grać 45 minut, ale i tak jestem zadowolony. Dołączyłem do zespołu późno, jeszcze nie mają do mnie zaufania. Rozumiem to.
Abela Xaviera, też kupionego ostatnio przez Hannover, w ogóle nie było w kadrze na ten mecz.
- Portugalczyk jest jeszcze nieprzygotowany pod względem fizycznym. A ja jestem i z tego też mogę być zadowolony. Trener Kubicki w Legii wykonał naprawdę dobrą pracę.
Następny mecz rozpocznie Pan od pierwszej minuty?
- Wątpię. Gramy z Bayerem Leverkusen. Pewnie już dwoma napastnikami, ale jak wspominałem, muszę jeszcze potrenować, by dojść do optymalnej formy.
Niemiecka prasa rozpływa się w pochwałach.
- Z Monachium wyleciałem wcześnie rano, więc nawet nie wiem, co piszą. Poza tym nie znam niemieckiego, ale jak już wrócę, to na pewno z tym się zapoznam. Jak dobrze piszą, to trzeba wiedzieć, co piszą.
Znowu jest Pan w Warszawie.
- Przyleciałem po żonę i synka. A także po to, by się rozliczyć z Legią. Mamy tylko problem z załatwieniem wiz dla rodziny. Nie rozumiem tych wszystkich procedur, ale muszę przez nie przebrnąć.
Kontrakt z Hannoverem podpisał Pan na 1,5 roku. Czy przez ten cały czas będzie tak dobrze jak w niedzielę z Bayernem?
- Trudno powiedzieć. Teraz obrońcy zaczną zwracać na mnie uwagę, bo już wiedzą, kto to jest Svitlica.
Obcokrajowcy, którzy wyjeżdżają na Zachód z polskiej ligi, z reguły do niej nie wracają.
- Wielokrotnie powtarzałem, że kocham Warszawę i pod tym względem nic się zmieniło. Ja tu jeszcze wrócę.
Rozmawiał Maciej Weber
Wywiad
Kahn był bardzo zły
poniedziałek, 9 lutego 2004 18:33
Stanko Svitlicaźródło: Gazeta Wyborcza