Mozyrko: Jestem zadowolony z jakości przeprowadzonych transferów

Radosław Mozyrko - fot. Woytek / Legionisci.com

Gościem Pawła Gołaszewskiego na kanale Prawda Futbolu Extra był Radosław Mozyrko. Dyrektor działu scoutingu Legii Warszawa opowiedział o celach, kadrze drużyny, odsłonił kulisy letniego okienka transferowego i rzucił światło na kwestie wykupienia wypożyczonych do klubu zawodników.

REKLAMA


Letnie okno transferowe i kadra drużyny


- Nigdy nie jestem zadowolony ze swojej pracy. Zawsze jest miejsce na poprawę. Jestem zadowolony, że udało się dość szybko zrealizować osiem transferów. Zrealizowaliśmy 5 transferów do obozu przygotowawczego. Z Marcelem Mendesem-Dudzińskim i Rubenem Vinagre było trochę boksowania między klubami. Migouel Alfarela i Sergio Barcia przyszli tuż po pierwszym oficjalnym meczu. W ostatnich latach nie było takiego okienka, w którym tak szybko ściągalibyśmy zawodników. Szybkość transferów pomaga w zrealizowaniu pierwszego celu, czyli gry w Europie. Trener może przepracować jak najdłuższy okres z zawodnikami. Jestem zadowolony również z tego, że udało nam się ściągnąć kolejnego zawodnika z lepszej ligi, w dobrym wieku, czyli Sergio Barcię. Rok temu podobnie było z Juergenem Elitimiem. Przetarliśmy kolejny szlak, ściągnęliśmy zawodnika z drugiej ligi francuskiej, a wcześniej ciężko było przekonać piłkarzy z tamtego kierunku. W pewnych aspektach negocjacyjnych mogło być lepiej, są dwa-trzy takie tematy, ale wolę je zachować dla siebie.


- Cele transferowe trzeba podzielić na trzy - długoterminowe, krótkoterminowe i okazje. Pod względem długoterminowych celów zrealizowaliśmy w tym oknie wszystkie - lewe wahadło, środkowy obrońca, ofensywna ósemka, mobilna dziewiątka i typowego napastnika do wykańczania. Z celów krótkoterminowych było prawe wahadło i pozycja nr 6. Mamy listę zawodników wyciągniętą na maksimum, co pokazuje to, że nie możemy ich zgłosić do rozgrywek. Jestem zadowolony z jakości sprowadzonych transferów i całej naszej kadry.


- Czy kadra jest za szeroka? Można powiedzieć, że tak. Będzie jednak okienko zimowe, być może kogoś w nim sprzedamy. Części zawodników kończą się również kontrakty, zobaczymy z którymi zostaną przedłużone, a z którymi nie. Teraz kadra jest zbyt szeroka, ale za kilka miesięcy, gdy dojdą zawieszenia, kontuzje, okaże się, że jest w sam raz.


- Jesteśmy lepiej przygotowani na europejskie puchary. W tym sezonie jednak jest spora zmiana w liczebności transferów względem ostatnich rozgrywek. Odszedł od nas Josue, który był kluczowym zawodnikiem, dużo gry przechodziło przez niego. Teraz muszą powstać nowi liderzy, a to też zajmuje trochę czasu. Mamy teraz nową drużynę, nowy projekt.


Kulisy okna transferowego


- Claude Goncalves to bardzo dobry piłkarz. Przyszedł do nas z innej ligi, z inaczej grającego zespołu, z nieco inaczej wyglądającą linią pomocy. Bardzo dobrze wyglądał podczas obozu przygotowawczego, ale trzeba pamiętać, że był przy nim Juergen Elitim i grali dość blisko. W pierwszych meczach sezonu pomocnicy grali nieco wyżej. Nie trafił ze szczytową formą, ale jest to normalne. Nie rzucałbym go na stos. Potrzebujemy trochę cierpliwości i dopiero oceńmy. Nie mieliśmy szans, by ściągnąć Portugalczyka zimą. Miał propozycję nowego kontraktu w Łudogorcu, bardzo chciał go trener bułgarskiej drużyny. Był jednym z nielicznych zawodników, który grał regularnie mimo kończącego się kontraktu.


- Z agentem Jean-Pierre'a Nsame rozpoczęliśmy rozmowy pod koniec listopada. Jest piłkarzem, który ma instynkt strzelecki, świetnie przemieszcza się w polu karnym. Gra prosto, na jeden-dwa kontakty. Nie możemy oczekiwać od niego, że weźmie piłkę na własnej połowie i okiwa kilku graczy. To nie jest taki profil zawodnika. Nie zgodzę się, że jest wolny. Analizując dane pod względem motoryki, to jest na takim samym poziomie jak Efthymis Koulouris czy Mikael Ishak, a oni mają podobny profil wykończeniowców. Jeśli on jest wolny, to oni również. Jeśli teraz wyglądał nieco ociężale, to i tak dochodził do sytuacji strzeleckich. Jeśli złapie świeżość i rytm meczowy, to jestem spokojny, że da nam bramki w danych sytuacjach meczowych. Jestem spokojny o ten transfer.


- Pierwszy kontakt z agentem Sergio Barcii był w połowie lutego, a mocniejsze negocjacje zaczęły się na początku maja. Musieliśmy nieco poboksować się z kwotą transferu, bo w kontrakcie była zapisana klauzula wykupu, ale jej kwota była za wysoka.


- Marcel Mendes-Dzudziński był transferem z rodzaju okazji. Znaliśmy tego zawodnika dobrze i mogliśmy go ściągnąć. Chcieliśmy wypożyczyć Macieja Kikolskiego, bo dla jego rozwoju najważniejsza była regularna gra. Dzięki transferowi Dudzińskiego zwiększyliśmy rywalizację z Jakubem Zielińskim i zyskaliśmy płynność rocznikową. Zaczęliśmy rozmowy w maju, choć trochę się przeciągnęły.


- W kwestii transferu Rubena Vinagre początkowo był kontakt pośrednika z Portugalii z trenerem Feio, że może będzie dostępny do ściągnięcia. Rozpoczęliśmy rozmowy, choć Sporting nie bardzo chciał oddać zawodnika. Trochę trwało przekonywanie Portugalczyków. W tej kwestii świetną pracę wykonał trener Feio, który przekonał zawodnika do swojego projektu.


- Kacper Chodyna trafił do nas, by rywalizować z Pawłem Wszołkiem. Przyszedł z klubu, który trenuje trochę inaczej niż my i ma inną presję. Potrzebuje trochę więcej czasu, by dać efekt. Jest to zawodnik do rywalizacji, z potencjałem na większy wpływ na wyniki. Pytanie teraz, kiedy to się wydarzy. Klauzula jego wykupu była znacznie niższa niż większość pisze. Z biznesowego punktu widzenia, te pieniądze mogą się szybko zwrócić. Jeśli chcemy rywalizować z klubami grającymi w Lidze Europy czy Lidze Mistrzów, to milion euro nie może być dla nas dużą kwotą. Musimy pod tym względem zmienić mentalność.


- Był temat Killiana Corredora w Legii. Napastnik żegnał się z jednym z agentów i miał wybór między dwoma innymi. Rozmawiałem z jednym z nich, jednak ten nie podpisał z nim kontraktu. Byliśmy blisko porozumienia, ale dla Francuza priorytetem było pozostanie we Francji, a my nie chcieliśmy długo czekać. Corredor odszedł do Niemiec, więc jeśli ten temat wróci, to może znaczyć, że coś w jego karierze mogło pójść nie tak.


Wypożyczenia i szanse na wykup


- Każde wypożyczenie zawodnika to trochę inna historia. Jest jednak jeden wspólny mianownik - finanse. Gdybyśmy wykupywali tych zawodników, to przejęlibyśmy 100% ich pensji i jeszcze musielibyśmy wyłożyć sporo pieniędzy na transfer gotówkowy. Wydawalibyśmy wtedy dwu-trzykrotnie więcej pieniędzy. Nasza liga jest inna - dziwna, pragmatyczna i trudna do adaptacji. Jak ktoś ma przyjść od razu na gwiazdorski kontrakt, to musimy brać po uwagę ryzyko braku adaptacji. Łatwiej jest, gdy zawodnik przychodzi na wypożyczenie z opcją wykupu. Tu nie chodziło jednak o to, że nie byliśmy przekonani do tych zawodników, tylko finanse.


- Kwota wykupu Jean-Pierr'a Nsame jest dość niska. Również z racji wieku i sytuacji, w jakiej do nas przechodził. Luquinhas to transfer na poziomie Migouela Alfareli, który jest łatwiejszy dla budżetu, bo jest rozłożony na dłuższy okres. Mistrzostwo i gra w europejskich pucharach w przyszłym sezonie mogłaby nam zapewnić również wykup Rubena Vinagre, ale trzeba pamiętać również o kontrakcie samego zawodnika. Portugalczyk to finansowy poziom Slavii Praga, Bodo Glimt i podobnych klubów. Jeśli chcemy rywalizować z tymi drużynami, nie tylko w Lidze Konferencji, ale wyżej, to musimy się przyzwyczajać płacić takie kwoty. Jest realna szansa, że ci zawodnicy zostaną z nami na następne sezony.


Realizacja celów


- W piłce nożnej są trzy cele - sportowe, rozrywkowe i biznesowe. Celem sportowym jest mistrzostwo, walka o Puchar Polski i awans do fazy ligowej. Jeśli chodzi o rozrywkę, to chcemy, żeby kibice przychodzili na stadion i sprawiać im przyjemność. Biznesowo chcemy sprzedawać zawodników i wyciągać pieniądze za grę w Europie. Mamy wrzesień, a zrealizowaliśmy już pierwszy cel, czyli awansowaliśmy do europejskich pucharów. Dzięki temu będziemy mieli kilka fajnych meczów, będziemy promować zawodników i klub. Mamy dwa punkty straty do lidera w Ekstraklasie, na koniec się okaże czy to dużo, czy mało, ale jesteśmy o jeden mecz, by zostać liderem. Pod względem rozrywki bywały mecze, że nie było to idealne, choć w ostatnim meczu z Motorem Lublin futbol był wesoły. Zaszło w Legii sporo zmian, rozumiem, że każdy oczekuje fantastycznych meczów, ale czasem trzeba je przepychać. Oceńmy te trzy cele na koniec sezonu.


- Wierzę, że ten klub wejdzie na taki poziom, że na okienko będziemy wydawać 5-7 milionów euro. By tak się stało, musimy regularnie grać w europejskich pucharach, sprzedawać zawodników i mieć płynność finansową. Krok po kroku i na pewno to osiągniemy. Im drożej będziemy sprzedawać, tym więcej będziemy inwestować w zespół.


Jordan Majchrzak, Marco Burch i Blaz Kramer


- W sprawie prowadzenia kariery Jordana Majchrzaka była dość duża dyskusja. Po rozmowach wspólnie z zawodnikiem wybraliśmy to, co wybraliśmy, czyli zostanie w klubie. To będzie najlepsze dla jego rozwoju.


- Wiem, jaki był powód wykreślenia Marco Burcha z listy zgłoszeniowej do Ligi Konferencji. To była przemyślana decyzja, ale nie czuję się komfortowo, by podać ją do informacji publicznej. Wierzymy w tego zawodnika, że jeszcze nam pomoże. Z ośmiu dotychczasowych meczów zagrał ponad połowę dobrych. Przyszedł do nas późno, nie przepracował okresu przygotowawczego z nami, nie grał również nigdy za granicą. Marco jest introwertykiem, trzeba dać mu nieco więcej czasu, by mentalnie zaczął lepiej wyglądać i tak było od zimy. Miał także pecha, że dostawał szansę w trudnym momencie dla drużyny, a potem przyszła jego długa kontuzja. Nie skreślałbym jeszcze tego zawodnika, ma naprawdę spory potencjał.


- Blaz Kramer ma już 28 lat. Czekają go jeszcze może dwa-trzy kontrakty. Jeśli ja byłbym jego agentem, zrobiłbym wszystko, by dostał gwiazdorski, życiowy kontrakt. My możemy go zaproponować, tylko pytanie, czy będzie to dobre z biznesowego punktu widzenia. Pamiętamy jego problemy zdrowotne, wiemy jakie jest ryzyko i jak kosztowne to może być. Słoweniec może też po trzech latach w Polsce chcieć spróbować czegoś innego. Mam nadzieję, że napastnik będzie grać świetnie, walcząc o kontrakt i zdobędzie z nami mistrzostwo Polski.


Przyznanie się do błędów


- Popełniłem bardzo dużo błędów, ale moim zdaniem to jest normalne. Były to np. błędy w negocjacjach, zbyt szybkie zamknięcie tematów, też w analizie czy ocenie zawodników. Nie popełnia jednak błędów ten, kto nic nie robi. Mam takie nastawienie, że to nie są błędy tylko lekcje, z których trzeba wyciągnąć wnioski i ich dalej nie popełniać.


Pełna wypowiedź dyrektora działu scoutingu Legii



REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2026 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.