W miniony weekend zakończył się Puchar Narodów Afryki. W reprezentacji Zimbabwe wystąpił Dickson Choto, który występuje na codzień w Legii. Obrońca warszawskiego klubu wrócił z turnieju z mieszanymi uczuciami. Cieszył się, że wystąpił na tak wielkiej imprezie jak Puchar Afryki, ale był rozczarowany, że jego reprezentacja nie odegrała znaczącej roli. "Niestety, nie wyszliśmy nawet z grupy. Przegraliśmy 1:2 z Egiptem i 3:5 z Kamerunem. W ostatnim meczu, na otarcie łez, pokonaliśmy 2:1 Algierię. To wszystko sprawiło, że zajęliśmy ostatnie miejsce w grupie. No cóż, niby nie ma się z czego cieszyć, ale z drugiej strony, to była moja pierwsza wielka impreza, więc sam udział mnie ucieszył. A poza tym, byłem chwalony za swoje występy. Zagrałem w meczach z Kamerunem i Algierią. W tym pierwszym meczu pilnowałem Samuela Eto'o i on gola nie strzelił. Szkoda jednak, że inni koledzy pozwolili pod naszą bramką na rzeź. Stąd pięć straconych bramek. Moim faworytem był Kamerun, ale spodziewałem się, że Tunezyjczycy zajdą wysoko. Po pierwsze, grają dobrą piłkę, a po drugie turniej był u nich w domu. Zresztą, Dos Santos, naturalizowany w Tunezji Brazylijczyk, był dla mnie najlepszym piłkarzem turnieju." - opowiedział Dickson.
Choto o Pucharze Afryki
poniedziałek, 16 lutego 2004 09:30
Fumenźródło: Super Expressna podstawie: Super Express