Goncalo Feio (trener Legii): Na początek chcę w imieniu drużyny zadedykować wygraną Bartoszowi Zasławskiemu, naszemu rzecznikowi prasowemu, który siedzi tu obok i ma dziś urodziny. To członek sztabu, pracownik. Doceniamy jego rolę.
Ważna część tego meczu to były pojedynki, szczególnie w drugiej połowie. Lepiej sobie radziliśmy w wychodzeniu spod pressingu, lepiej zbieraliśmy drugie piłki. Szczególnie, że nie wychodziło to nam najlepiej w pierwszej części. Każde podanie w tył było pressingiem dla rywala. W efekcie musieliśmy grać odważnie. To było kluczowe. Generalnie wszystkie dobre i złe momenty są związane właśnie z pojedynkami. Ostatnia rzecz - obrona pola karnego. Graliśmy z rywalem, który wchodził dość często w ostatnią tercję i kumulował w niej swoich zawodników. Poprzez dośrodkowania próbowali nam zagrozić i dla nas było kluczowe zapewnienie wsparcia Gabrielowi Kobylakowi, żeby zachował czyste konto. Owszem, bramki cieszą, cieszy to, jak weszliśmy w drugą połowę, ale to było pokłosiem tego, o czym mówiłem.
Natomiast to nie był najlepszy mecz w sezonie. Na pewno ich kwalifikacja jest inna. Charakterystyka i styl rywala powoduje różną prezentację w grze. Był to kompletny występ, bo zachowaliśmy czyste konto, widziałem dojrzałość w grze, mądrość w wykorzystaniu przestrzeni, dobrą asekurację. To był bardzo dobry występ, inaczej nie wygra się 4-0. Uważam jednak, że mieliśmy lepsze mecze.
W przewie powiedziałem piłkarzom, żeby grali ofensywie, wykonywali więcej podań w przód, unikali pressingu, żeby mieć do kogo zagrać. Zmiana centrum dała nam przestrzeń. Z punktu widzenia pracy w obronie mówiliśmy o uwolnieniu drugich piłek, o agresji i determinacji. Rywal nie kalkulował, grał na granicy faulu i musieliśmy się przeciwstawić. Generalnie to była krótka rozmowa, bo mecz wyglądał tak, jak się spodziewaliśmy i jak się przygotowaliśmy. Symbolem jest Rafał Augustyniak, który zaliczył fenomenalną druga połowę.
Wyróżnienie Adkonisa i Szczepaniaka
Chcę wyjaśnić jedną rzecz. Na ławce zasiadło dziś dwóch młodych piłkarzy - Mateusz Szczepaniak oraz Jakub Adkonis. Byli z nami, pracują od dawna, ale grają w rezerwach oraz wczoraj wygrali w Youth Champions League. Musicie wiedzieć, że to są piłkarze, którzy zasługują na występ. Bycie trenerem Legii to nie tylko pierwsza drużyna, ale cały klub. Chciałem dać im minuty, ale się powstrzymałem. Nie dlatego, że są za młodzi, ale dlatego, że myślę o tym co dalej. Przepisy są takie, że dając im szansę, wykluczyłbym ich z meczów w młodzieżowej Lidze Mistrzów, bo mieliby trzy mecze w Lidze Konferencji, łącznie z kwalifikacjami, które się liczą. Myślę o nich, że mogą być kluczowi w YCL. Niemniej jednak chcę ich wyróżnić, tak jak całą akademię.
Kolejna szansa Nsame
U Nsame widzę postęp, tak jak u wszystkich piłkarzy. JP wszedł w ostatnich trzech meczach. Ma mocne elementy i to widać. Wygrywa górne piłki i to jest ważne. Doszliśmy do punktu, gdzie praca całej drużyny, dyscyplina w pressingu, odbudowie jest standardem. Do tego miał parę fajnych momentów w grze. Uwolnił piłkę kilka razy. Sposób, w jaki pracujemy jako sztab, to dążenie do rozwoju graczy.
Urbański, Ziółkowski, Oyedele to nie są młodzi gracze
„Urbi”, „Ziółek” czy Maxi... Nie odbieram ich jako młodych graczy. To pełnoprawni członkowie drużyny, którzy muszą wygrać rywalizację, żeby grać. Ziółkowski grał w Serbii, gdzie dał dobrą zmianę. Wykonuje solidną pracę, jest mądrym człowiekiem i wie, że te minuty przyjdą. Pankov i Kapuadi wyglądają jak wyglądają. Pozostali pracują tak, żeby jak wejdą na boisko, to nie mogą dać mi możliwości, żeby nie pozostawić ich w składzie na dłużej. Dziś miałem w rezerwie Jędrzejczyka, Garcię i Ziółkowskiego. Jednak na takiego rywala, który gra dużo w powietrzu, najmocniejszy był właśnie „Jędza”. Wszedł na boisko, sprawdził się w tej roli. Takie jest tło mych decyzji. Osobiście jestem w stanie zobaczyć taki scenariusz, w którym Jan Ziółkowski dostaje minuty i zostaje w składzie na dłużej.
Mecz a polityka
Jestem trenerem piłkarskim, mówimy o meczu, konferencja jest o piłce. Proszę, żeby sprawy polityczne odłożyć na bok. Nie będę do tego się odnosił.
Bartosz Zasławski (rzecznik Legii): UEFA dopuściła zespoły z Białorusi do rozgrywek. W efekcie należy zachować pewne standardy, których UEFA wymaga w europejskich pucharach. Nasz stosunek do wojny na Ukrainie, co jest pochodną tej atmosfery, jest jasny. Jako klub i fundacja Legii pomagaliśmy osobom ze wschodu, z Ukrainy, organizowaliśmy mecz przyjaźni oraz zbiórki. To jest jasne.
Siedzi we mnie decyzja Komisji Ligi
Nie powiem, co myślę o tym, bo zostałbym zawieszony i deportowany z Polski. Jesteście dziennikarzami. Wierzę w uczciwość ludzką, choć coraz mniej. Zadajcie sobie pytanie, dlaczego w tym sezonie w Europie mam 9 meczów i 0 kartek. W ekstraklasie - 14 meczów, 4 kartki. Chcę, żebyście to przeanalizowali, te kartki i trenerów, którzy ich nie dostają, choć by mogli.
Boli mnie to bardzo. Po ludzku nie mogę się z tym pogodzić, że ktoś zabiera mi taki mecz. Boli na tyle, że wczoraj byłem załamany po powrocie do domu. Dziś rano, dopóki nie zacząłem pracować... Siedzi to we mnie i nie mogę tego zaakceptować.
Ktoś, kto decyduje, wraca do domu i jest ok., i nic się nie dzieje.
Mam zaufanie do sztabu, piłkarzy i wierzę, że mój brak to nie będzie osłabienie. Wiem z kim pracuję, wiem jak są przygotowani. Będę z drużyną tak długo, jak to możliwe. Drużyna będzie miała to samo wsparcie od sztabu. A ja będę cierpiał gdzie indziej. Nie jest istotne, kto będzie w protokole, nie rozmawialiśmy o tym.
START: 13.04.2024 / KONIEC: 30.05.2025

