Jak zdrowie?
Jacek Zieliński: W porządku, aczkolwiek trenujemy teraz bardzo mocno, więc czasami mam kłopoty ze ścięgnem Achillesa i muszę je podleczać, a nawet odpoczywać od zajęć. Przygotowuję się jednak na pełnych obrotach.
Jak pan ocenia dotychczas wykonaną pracę przez drużynę?
- Niech trener oceni, co ja mam oceniać? Moja ocena nie byłaby obiektywna. Pracujemy, wykonujemy polecenia sztabu szkoleniowego. Gry sparingowe nie wyglądały źle, więc myślę, że wszystko jest na dobrej drodze.
Trener Kubicki próbuje różnych taktyk. W której czuje się pan najlepiej?
- Trener w zasadzie preferuje ostatnio jednakowy system gry. Obowiązki zawodników też się nie zmieniają, także bez żadnych rewolucji, bez zmian przygotowujemy się do sezonu, zgrywając się w sparingach. Nie jesteśmy jeszcze w odpowiedniej formie, brakuje szybkości. Pomimo tego w grach kontrolnych prezentowaliśmy się nieźle. To cieszy.
Mówił pan kiedyś, że Legia powinna grać systemem 4-4-2. Podtrzymuje pan swoje zdanie?
- Gramy jak gramy. W klubie jest w sumie dziesięciu obrońców, więc spokojnie można by było wdrażać ten system, tyle że nie mamy typowego, lewego obrońcy. Z prawym zresztą też mógłby być problem. A w systemie gry 4-4-2 trzeba mieć bardzo dobrych bocznych, ofensywnych obrońców, potrafiących dobrze dryblować, precyzyjnie dośrodkowywać. Do tego muszą jeszcze mieć dublerów...
Legia na pewno nie ma zawodników o takich walorach?
- Hmm. Myślę, że by się tacy znaleźli, ale aby się o tym przekonać, trzeba by dać im możliwość sprawdzenia się na tych pozycjach. Trener jest jednak przekonany, że sposób w jaki gramy jest dla nas najlepszy, więc wszystko jest OK.
Rywale się wzmacniają, a z Legii odszedł Svitlica. Nie boi się pan, że w tym składzie nie zakwalifikujecie się nawet do pucharów?
- Szkoda że Stanko odszedł, bo naprawdę strzelał dla nas wiele pięknych bramek i był bardzo pożytecznym zawodnikiem. Ale liczę na to, że mimo to jakoś sobie poradzimy. Przyszedł Włodarczyk, graliśmy już bez Svitlicy. Jeden ze sparingów wygraliśmy nawet 4:2, gdzie dwie bramki strzelił właśnie Włodarczyk, jedną Saganowski... Inni napastnicy udowadniają więc, że też potrafią ukłuć. Nie zapominajmy także o Garcii, który radzi sobie bardzo dobrze.
No to o co będziecie walczyć?
- O to co zwykle, czyli o mistrzostwo. Myślę, że nie trzeba tego nawet deklarować, to oczywiste. Legia zawsze próbuje grać o najwyższe cele.
Podziela pan zdanie Marka Jóźwiaka, że Wisła jest na dzisiaj mocniejsza od Legii?
- Na pewno Wisła ma bardzo dobrych zawodników. Wrócił Uche, będą więc bardzo groźnym rywalem. Nazwiska jednak nie grają, boisko zweryfikuje rzeczywisty układ sił i zobaczymy co z tego wyjdzie. Z pewnością nie będzie łatwo. Jest jeszcze Groclin, czy Amika. Na naszą niekorzyść dodatkowo działa fakt, że w nadchodzącej rundzie wszystkich najgroźniejszych rywali podejmować będziemy na wyjazdach. Postaramy się jednak zrobić wszystko co w naszej mocy, aby ich pokonać.
Teraz pytanie z innej beczki. Dlaczego nie było pana na rozmowach z ITI kilka dni temu?
- Miałem iść, ale później coś mi wypadło i poszedł ktoś w moim zastępstwie. Na pewno będzie jeszcze okazja się nie raz spotkać, także nic straconego.
Czyli myśli pan, że ITI jednak wejdzie w Legię?
- Mam taką głęboką nadzieję.
A na zaległe pieniądze czekacie już dobre kilka miesięcy...
- Zgadza się. Takie czekanie nie wpływa korzystnie na drużynę. Jeśli ITI zdecydowałoby się jednak zainwestować w Legię, to sprawy finansowe wreszcie by się unormowały. A stabilizacja pod tym względem z pewnością oddziałałaby na psychikę zawodników. Mielibyśmy spokojniejsze głowy i dzięki temu łatwiej by nam się grało.
Porozmawiajmy o przyszłości. Wiele mówiło się o pana odejściu do Chicago Fire.
- W zasadzie nie było żadnej konkretnej oferty. Ja wykazałem zainteresowanie tą możliwością tylko dlatego, bo w czerwcu kończy mi się kontrakt i nie wiem czy Legia będzie chciała go przedłużyć. Chciałem mieć jakąś alternatywę.
Istnieje możliwość by w czerwcu odszedł pan do USA?
- Trudno wyrokować. Tym bardziej, że tak jak powiedziałem - ja konkretnej oferty nie dostałem. W prasie pojawiły się co prawda jakieś tam informacje, ale tak naprawdę nic się w kwestii mojego odejścia nie działo. Szansa odejścia w czerwcu nie jest więc chyba duża.
A jeśli Legia nie przedłuży z panem umowy to...
- Jeżeli będę w dobrej formie to myślę, że klub wyrazi chęć przedłużenia umowy. Natomiast jeśli nie wyrazi, a ja będę się nadal czuł na siłach by grać w piłkę, to poszukam możliwości grania może właśnie w USA. Na pewno nie chciałbym zamienić Legii na inny polski klub.
No właśnie. Jest pan wzorem jeśli chodzi o przywiązanie do barw klubowych!
- Czy wzorem? Ja po prostu lubię stabilizację. Grałem siedem lat w poprzednim klubie, teraz mija 13 rok pobytu w Legii. Odpowiada mi coś takiego. Przez te lata mocno związałem się z klubem, z ludźmi w nim pracującymi, z kibicami.
Czym zajmie się pan po zakończeniu kariery? Trenerką?
- Tak, chciałbym spróbować się w tym zawodzie.
Podpatruje pan już może Dariusza Kubickiego lub innych trenerów? Pyta o rady?
- Nie. Uważam, że każdy trener powinien mieć swoją wizję budowania i zestawienia zespołu, czy schematu przygotowań. W moim przekonaniu nie powinno się dublować czyichś pomysłów, nie można stosować tych samych zasad. Trzeba włożyć odrobinę własnej inwencji.
Rozmawiał Wojciech Szaniawski
Wywiad
Wieczny legionista
środa, 18 lutego 2004 09:52
Jacek Zielińskiźródło: lechsport.pl