Nikt tak jak on, może poza "Drago" Okuką, nie wtopił się w klimat warszawski. Bo Legią jest się na dobre i na złe. Trzeba oddać jej serce. I to serce oddał naszemu klubowi Stanko Svitlica. Sadzany czasami na ławie, oskarżany o nadmiar kilogramów, wychodził na boisko i zawsze strzelał bramki.
To on położył na kolana "White Star Division", czyli "Białą Gwiazdę" z Krakowa. Udowodnił, że rzyganie kasą może odbić się wiślakom czkawką. A to już prowadzi do... no wiemy czego. A wielka Amica Wronki u stóp Stanko? Nawet rozdawane na lewo i prawo kuchenki nie pomogły. Svitlica upokorzył bogaty koncern i jego drużynę. Różnych mieliśmy w historii Legii "warszawiaków". Większość była przyjezdna. I, niestety, traktowała klub jak przystanek albo wręcz dojną krowę. Stanko nie liczył pieniędzy. Zasłużył na to, by zająć miejsce w Galerii Sław Legii obok Kazimierza Deyny, Lucjana Brychczego i Wojtka Kowalczyka. On na zawsze będzie dla nas Honorowym Obywatelem Warszawy.
I tylko "weseli chłopcy-polmotowcy" powinni jak najszybciej opuścić stolicę i nasz klub, bo zachowali się jak sprzedawczyki handlujacy honorem Legii. Stanko chciał zostać w Warszawie, Warszawa chciała, by został tutaj. Ale ci zaprzańcy, chcący urwać jak najwięcej z czerwono-biało-zielonej flagi, oddali Svitlicę Niemcom.
Ale dla nich nie ma już wstępu na Łazienkowską. Muszą odejść! A Stanko wróci! Wierzę w to. Svitlica, kocha Cię cała stolica!
Felieton
Stanko, wróć!
piątek, 20 lutego 2004 14:32
Kibic - Głos z "Żylety"źródło: Super Express