Jeżeli nie znajdą się pieniądze, to sobotnie spotkanie z SMS PZKosz będzie naszym ostatnim meczem w tym sezonie - ostrzega prezes Legii Witold Romanowski.
Legia jest bankrutem. CWKS-u nie stać na utrzymywanie pierwszoligowej drużyny koszykarzy, która w stołecznym klubie jest traktowana jak piąte koło u wozu. Przykład? Do piątku stołeczni zawodnicy mieli otrzymać z klubu zaległe pieniądze za grudzień 2003 i styczeń 2004 roku. Mieli, ale mimo kilkakrotnych zapewnień, nie dostali ani złotówki. - Zobowiązania wobec koszykarzy uregulujemy natychmiast, jak tylko otrzymamy pieniądze od naszego sponsora firmy Mostostal - zapewnia jednak dyrektor sportowy CWKS Legia Lech Święcicki. - Liczę, że stanie się to w najbliższych dniach - dodaje.
Zawodnicy są jednak sceptyczni. - Powtarza się sytuacja z początku sezonu, kiedy na pierwsze wypłaty z klubu czekaliśmy trzy miesiące. Nasza cierpliwość się jednak kończy. Nie można przecież w kółko słuchać tych kłamstw - mówią zdenerwowani koszykarze, którzy już dawno chętnie odeszliby do innych klubów. Zostali w Legii tylko dzięki determinacji prezesa Witolda Romanowskiego, który płacił im z własnej kieszeni. Opłacał ich zgrupowania, mieszkania i podróże na mecze wyjazdowe.
- To już przeszłość. Ostatnie pieniądze, jakie miałem w domu, wyniosłem na opłacenie zgrupowania drużyny w Cetniewie. Już nie dołożę do tego interesu nawet złotówki - oświadczył jednak w piątek prezes koszykarzy Legii Witold Romanowski. - Jeżeli władze klubu po raz kolejny nie wywiążą się z zobowiązań, to w przyszłym tygodniu drużyna może zostać wycofana z rozgrywek, a sobotnie spotkanie z SMS PZKosz (hala przy ul. Obrońców Tobruku, godz. 17) będzie ostatnim meczem Legii w tym sezonie - ostrzega Romanowski.
Koszykówka: Na skraju bankructwa
sobota, 21 lutego 2004 08:52
źródło: Życie Warszawy