- Jak wygląda sytuacja sekcji koszykówki?
Lech Święcicki: Na dzień dzisiejszy nie jest dobra. Są pewne opóźnienia w realizacji harmonogramu wpłat ze strony sponsora, ale mamy zapewnienie, że do końca tygodnia sytuacja się poprawi i będziemy mogli uregulować wszystkie zaległości wobec zawodników.
- Czy zakładając, że sponsor po raz kolejny nie wywiąże się ze swoich obietnic sekcji grozi bankructwo?
- Tego nigdy nie można wykluczyć, ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.
- Trudno to jednak zrozumieć, skoro od kilku miesięcy macie ponoć podpisaną umowę sponsorską?
- W ubiegłym roku też mieliśmy podpisane dwie umowy i wszyscy wiemy, jak to wyglądało.
- Wtedy jednak mówiło się, że umowy były źle skonstruowane. Teraz mieliście uniknąć powielania błędów.
- To nie jest kwestia konstrukcji umowy, tylko płynności finansowej sponsora.
- Szukacie alternatywnego rozwiązania?
- Szukamy, ale o znalezienie sponsora jest bardzo ciężko. Szczególnie w Warszawie.
- Czemu jest tak, że wraz z początkiem roku w Legii zawsze pojawiają się problemy?
- W przypadku koszykarzy złożyło się tak, że sponsorami były firmy budowlane. A dla tych zima nie jest najlepszym okresem.
- Jak duże są obecnie zaległości wobec zawodników?
- Nie wypłaciliśmy należności za styczeń i luty.
- Wierzy Pan, że koszykarze zdecydują się czekać na te pieniądze?
- Są u mnie codziennie i wiedzą jak wygląda sytuacja. Mam nadzieję, że zrozumieją.
- Legia ma jeszcze znaczne zaległości wobec Jacka Gembala.
- Mam nadzieję, że obejdzie się w tym przypadku bez procesu sądowego i szybko osiągniemy z panem Gembalem porozumienie.
Wywiad
Ciężko o sponsora
wtorek, 24 lutego 2004 13:53
Lech Święcickiźródło: Nasza Legia