Ekstraklasa
26. kolejka

9000
Płock
12.06.2005
19:00
Wisła Płock
Legia Warszawa
Wisła Płock
0-0
Legia Warszawa
1 Jakub Wierzchowski
17 Marko Colaković
15 Mitar Peković
2 Żarko Belada
20 Patryk Rachwał
13 Ibrahim Demir 64'
24 Mamija Dżikija
2 Żarko Belada
19 Vahan Gevorgyan 87'
26 Paweł Sobczak 54'
30 Ireneusz Jeleń
21 Robert Gubiec
6 Krzysztof Kazimierczak
6 Dariusz Romuzga 87'
25 Klaudiusz Ząbecki
21 Sławomir Peszko 64'
24 Predrag Vujović 54'
Artur Boruc 1
Dickson Choto 4
Wojciech Szala 3
Jacek Magiera 38
Tomasz Kiełbowicz 11
Łukasz Surma 4
47' Marcin Smoliński 10
Tomasz Sokołowski I 23
76' Paweł Kaczorowski 22
Piotr Włodarczyk 33
87' Marek Saganowski 9
Andrzej Krzyształowicz 12
47' Aleksandar Vuković 5
76' Tomasz Sokołowski II 6
Jakub Rzeźniczak 25
Marcin Rosłoń 19
87' Dariusz Zjawiński 22
Trener: Mirosław Jabłoński
Asystent trenera: Bogdan Pisz
Kierownik drużyny: Witold Słabkowski
Lekarz: Wojciech Bedyk, Paweł Nowacki
Masażyści: Wirosław Siemiątkowski
Trener: Jacek Zieliński
Asystent trenera: Lucjan Brychczy
Kierownik drużyny: Ireneusz Zawadzki
Lekarz: Stanisław Machowski
Masażyści: Jerzy Somow, Zbigniew Sęktas
Sędziowie
Główny: Piotr Siedlecki
Relacja

Remis na zakończenie

Mecz w Płocku zapowiadał się bardzo ciekawie. Gospodarze byli zmobilizowani, bo cały czas mieli szansę na zajęcie czwartej lokaty i szansę na grę w europejskich pucharach. Na stadionie zgromadziło się około 9 tysięcy kibiców, z czego około 2,5 tysiąca przybyło ze stolicy. Spotkaniu towarzyszyła miła uroczystość odsłonięcia popiersia Kazimierza Górskiego, patrona płockiego stadionu.

Jacek Zieliński zaskoczył wszystkich i wstawił do gry czterech zawodników, którzy ostatnio nie łapali się do podstawowej jedenastki. Marcin Smoliński, Łukasz Surma, i Paweł Kaczorowski zastąpili Aleksandara Vukovicia, Tomasza Sokołowskiego II i Jakuba Rzeźniczaka. Na początku spotkania dwie sytuacje stworzyli sobie gospodarze. Już w 2. minucie z 20 metrów strzelał Dżikija, ale pewnie obronił Boruc. Pięć minut później na strzał z woleja zdecydował się Jeleń... uderzył pięknie ale minimalnie niecelnie. Potem gra się wyrównała, najczęściej toczyła się w środku boiska. W 16. minucie Marco Colaković uderzył zza pola karnego, ale Boruc fantastycznie obronił. Legioniści starali się grać skrzydłami, jednak większość dośrodkowań, albo była niecelna, albo obrońcy uprzedzali napastników "wojskowych". W 43. minucie składną akcję z prawej strony przeprowadził Saganowski z Włodarczykiem. Ten wbiegł w pole karne, minął jednego obrońcę i świetnie wyłożył do Magiery. Niestety strzał legionisty z 12 metrów był za słaby i odbił się od jednego z obrońców "nafciarzy". W ostatniej minucie tej części gry zrobiło się groźnie pod polem karnym Legii. Ireneusz Jeleń otrzymał prostopadłe podanie... Artur Boruc wyszedł z bramki i na 17 metrze faulował szarżującego Jelenia. Golkiper Legii mógł za to zagranie otrzymać czerwoną kartkę, jednak sędzia Siedlecki ukarał kapitana Legii tylko żółtym kartonikiem. Rzut wolny wykonywał Dżikija, ale trafił prosto w mur.

W przerwie nastąpiła istotna zmiana w Legii. Za powracającego do składu po kontuzji Marcina Smolińskiego wszedł Aleksandar Vuković. Akcje nabrały skrzydeł, legioniści przejęli inicjatywę. Już w 49. minucie Marek Saganowski znalazł się na 7 metrze przed Wierzchowskim... uderzył, ale bramkarz Wisły odbił piłkę. W 75. minucie legioniści przeprowadzili składną akcję. Prawą stroną szarżował Kaczorowski, odegrał na 18 metr do Vukovicia, ten zamiast huknąć (a przepraszam Vuko nie umie strzelać), wyłożył piłkę na lewą stronę do Sokołowskiego. To trochę zaskoczyło "Sokoła", który nie zdążył się dobrze złożyć do strzału i piłka poszybowała wysoko nad bramką. W końcówce spotkania na boisku pojawili się jeszcze: Zjawiński i Sokołowski II - zastąpili Saganowskiego i Kaczorowskiego. Do ostatniego gwizdka sędziego nie działo się już nic ciekawego, obie drużyny wyglądały na zadowolone z wyniku... choć gospodarze nasłuchiwali wieści z Wronek. Najpierw były one kiepskie, bo Cracovia prowadziła już 2-0, ale ostatecznie wronczanie wygrali 3-2 i na stadionie w Płocku rozpoczęła się feta.

Legia trzecia. Wisła Płock czwarta, z szansami na udział w europejskich pucharach. A już w najbliższą środę rewanżowy półfinałowy mecz Pucharu Polski między Groclinem Dyskobolią i Legią. Pierwsze spotkanie zakończyło się wynikiem 1-1.

Autor: Woytek

Minuta po minucie










Relacja z trybun

Deszcze niespokojne

"Jaki w ogóle był wynik meczu" - zapytał jeden z kibiców pół godziny po zakończeniu spotkania w Płocku. Może to oznaczać, że wydarzenia na boisku nie były zbyt interesujące.
Do dawnej stolicy Mazowsza wyruszyliśmy spod naszego stadionu. Tu już przed godziną 15 zaczęli się zjeżdżać kibice. Ilu nas będzie tym razem - zastanawiano się. Z minuty na minutę parking pod Torwarem był coraz bardziej wypełniony. Po ponad półgodzinnym oczekiwaniu na spóźnialskich, powoli zaczęliśmy ruszać w trasę. Setki samochodów, autokary, busy - wszyscy jechaliśmy tą samą trasą, by zatrzymać się na dłuższą chwilę w okolicach Modlina. Celem postoju było zebranie całej legijnej braci w jednym miejscu i ruszenie w dalszą drogę kolumną. Widok, w większości na biało ubranych kibiców, musiał robić wrażenie. Kierowcy samochodów, zmierzający do Płocka w innym celu niż my, wyglądali na zaskoczonych ;-)
Podróż mijała nam spokojnie. Częste postoje to nieodłączny element w przypadku takich wyjazdów. W pewnym momencie płockie kominy były na wyciągnięcie ręki. Jesteśmy na miejscu! Faktycznie, byliśmy bardzo blisko, ale policja postanowiła pokazać nam wszystkie okoliczne miejscowości i pod stadion podjechaliśmy od dupy strony. Tym razem nie wjeżdżaliśmy na parking na terenie stadionu, tylko wszystkie pojazdy zostawiliśmy na jednej z ulic, która przylega do sektora gości. Pozostawione po obu stronach ulicy samochody ciagnęły się przez dobrych parę kilometrów. Warszawska brać zbierała się przy wejściu na stadion. Bramki były jednak jeszcze zamknięte. Widząc napierający tłum, organizatorzy zdecydowali się wpuścić kibiców. Choć większość z nas nie posiadała biletów (tych do Warszawy przysłano 1000), ochrona bez problemu wpuszczała wszystkich. "Ma pan bilet. - Tak, ale w kieszeni. - Ok, proszę wchodzić." - tego typu dialogi miały miejsce co chwilę. Płocczanie nie robili nikomu problemów i wszyscy chętni dostali się na stadion. Tutaj przygotowano dla nas o 1 sektor więcej niż dla przeciętnej grupy wyjazdowej. Mimo to było ciasno. Część zgromadziła się przy stolikach z cateringiem, który tego dnia prowadzili...legioniści. W sympatycznej atmosferze można było zjeść kiełbaskę i karkóweczkę. Do czasu. Później legijny catering został...zmieciony przez kibiców, a plastikowe krzesełka, stoliki, czy węgiel, posłużyły jako broń armatnia.
Nasze flagi zajęły całą długość płotu oraz wszystkie reklamy. Miejscowi dosyć szczelnie zapełnili stadion, sprawiając dobre wrażenie. Dla nich był to jednak mecz o awans do europejskich pucharów. Dla nas, ze sportowego punktu widzenia, mecz ten nie miał żadnego znaczenia. Tym bardziej nasza liczba - 2500 - powinna robić wrażenie. Po upływie zaledwie kilkunastu minut zaczęły się pierwsze nie mające związku z meczem "atrakcje". Chuligani z Płocka przeskoczyli płot i nie niepokojeni przez nikogu dobiegli pod sektor legionistów. Chętnych do konfrontacji nie brakowało, problem był inny - policja uniemożliwiała wydostanie się z sektora warszawiakom, zupełnie nie interesując się Wiślakami. W wyniku tej akcji straciliśmy jeden szalik na rzecz jednego z...płockich fotoreporterów ("szacunek" za akcję). Od tego momentu już do samego końca nie było spokojnie. Cały czas trwały przepychanki z policją, która starała się jak mogła, by nie doprowadzić do konfrontacji obu stron. Tymczasem na boisku toczył się mecz, który jakby najmniej interesował wszystkich zgromadzonych na stadionie. Dużo ciekawsze wydawało się szarpanie bramek, rzucanie w "niebieskich" czym popadnie itp. Szkoda, że takie zachowanie zdominowało ten wyjazd, podczas gdy mogliśmy dać pokaz wspaniałego dopingu i pozostawić po sobie diametralnie inne wrażenie. Gdy już prowadziliśmy doping, ten wychodził nam nieźle. Ale czy w 2500 osób na wyjeździe można słabo śpiewać?
"Jesteśmy u siebie" - to hasło było kilka razy powtarzane. Faktycznie, Wisła dopingowała na tyle niemrawo, że można było odnieść wrażenie, iż gospodarzem tego meczu jest Legia. Zdecydowanie najlepiej ze wszystkich przyśpiewek wychodził nam przebój wyjazdowy "Jesteśmy zawsze tam..." oraz wiedeński hit - "Legiaaaa Warszawaaa aejaejaejaeja". Wówczas słychać było tylko nas. Płoccy ultrasi widocznie przygotowywali się do tego meczu. Kilka razy w czasie spotkania odpalali pirotechnikę oraz machali flagami. Jakichś spektakularnych elementów z ich strony nie odnotowaliśmy. My również mieliśmy piro. To jednak w głównej mierze stosowane było do walk z policją. Te trwały cały czas. Gdy wydawało się, że już wszystko się "wyjaśniło", następowało kolejne starcie. Tak było do samego końca, a nawet dłużej...
Mecz powoli zbliżał się do końca i niektórzy niecierpliwi zaczęli już nawet opuszczać trybuny. Gdy sędzia gwizdnął po raz ostatni, płocczanie dostali informację, że zajęli 4 miejsce w tabeli, które pozwala im wierzyć w występy w Europie. Kibice gospodarzy przeskoczyli ogrodzenie i pobiegli w kierunku swoich zawodników, aby z nimi świętować sukces. Fani z Warszawy również wpadli na pomysł, aby zdjąć z piłkarzy koszulki. Nie spodobało się to prewencji, która cofnęła wszystkich na sektor, a grajkowie sami rzucili nam swoje koszulki. Piłkarze zniknęli w szatni, my tymczasem skierowaliśmy się do pojazdów. Tzn. niektórzy. Nie zabrakło jednak i takich, którzy chcieli jeszcze sprawdzić swoją "wartość" w konfrontacji z "czteronogami". Ci, jak się później okazało potracili różne akcesoria, w które są zaopatrzeni. Tarcze i pałki zmieniły właścicieli, o czym mogliśmy się przekonać na pseudo - parkingu. Tu już spokojnie można było się zastanowić, czy takie "najazdy" mają sens. Trudno jest zapanować nad tak liczną grupą kibiców. Może więc lepiej jeździć w skromniejszym gronie, ale bez "bardachy"? Niech każdy z nas przed sobą odpowie na to pytanie.

Frekwencja: 9000
Kibiców gości: 2500
Flagi gości: 22

Autor: Bodziach

Komentarze (0)

© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.