Ekstraklasa
3. kolejka

7000
Bełchatów
5.08.2005
19:00
GKS Bełchatów
Legia Warszawa
GKS Bełchatów
0-3
Legia Warszawa
(0-0)
Klatt 63'
Klatt 66'
Klatt 70'
80 Krzysztof Pilarz
8 Robert Górski
6 Edward Cecot
19 Milan Radulović
5 Rafał Berliński
4 Jacek Popek 64'
16 Omar Joldić 71'
10 Łukasz Garguła
21 Goran Janković
10 Radosław Matusiak
16 Ferdinand Chi-Fon 59'
29 Jacek Banaszyński
3 Jano Frohlich
27 Jacek Kuranty 59'
80 Janusz Dziedzic 71'
17 Dariusz Pietrasiak
25 Mariusz Ujek
6 Piotr Klepczarek 64'
Łukasz Fabiański 21
Tomasz Sokołowski II 6
18' Dickson Choto 4
Jakub Rzeźniczak 25
Tomasz Kiełbowicz 11
Łukasz Surma 4
28' Marcin Smoliński 10
Aleksandar Vuković 5
Sebastian Szałachowski 9
Bartosz Karwan 13
82' Piotr Włodarczyk 33
Jan Mucha 82
Daniel Lopes Cruz 6
82' Dawid Janczyk 15
18' Jacek Magiera 38
Marcin Chmiest 9
28' Marcin Klatt 8
Ahmed Ghanem Soltan 24
Trener: Mariusz Kuras
Asystent trenera: Piotr Szarpak
Kierownik drużyny: Marek Pochopień
Lekarz: Bogdan Janusz
Masażyści: Aleksander Baranowicz
Trener: Jacek Zieliński
Asystent trenera: Lucjan Brychczy
Kierownik drużyny: Ireneusz Zawadzki
Lekarz: Stanisław Machowski
Masażyści: Jerzy Somow, Zbigniew Sęktas
Sędziowie
Główny: Mariusz Podgórski
Relacja

Klatt-trick

Przed meczem w Bełchatowie wszyscy zadawaliśmy sobie pytanie - czy Legia wreszcie "zaskoczy"? Po pierwszych 45-ciu minutach gry nadzieje na wywiezienie korzystnego wyniku stopniały niemal do zera - to GKS był przeważającą stroną, to bełchatowianie kontruowali groźne akcje. A Legia? A Legia nadal grała to, do czego przyzwyczaiła nas w poprzednich spotkaniach - w miarę ułożoną grę w defensywie, brak pomysłu na rozegranie akcji i zero sytuacji strzeleckich napastników. Zresztą ci ostatni, nie otrzymując podań od kolegów ze środka pola, niewiele mogli zdziałać pod bramką gospodarzy. Piłka uparcie zatrzymywała się więc przed polem karnym po podaniach Vukovicia czy Karwana lub padała łupem Pilarza po niecelnych dośrodkowaniach naszych skrzydłowych.
Zieliński na pewno odczuwa coraz większą presję kibiców i prasy, mimo to konsekwentnie realizuje wcześniej obraną taktykę. Nie zmienia też zasadniczo ustawienia zespołu. I tak w Bełchatowie zobaczyliśmy "jedenastkę", którą mogliśmy podziwiać w poprzednich spotkaniach tego sezonu. Na stałe do składu wrócił jednak Włodarczyk, a nieskuteczny Klatt zaczął mecz na ławce rezerwowych. "Szczęście w nieszczęściu, że "Smoła" doznał kontuzji" - mówił po meczu szczęśliwy strzelec wszystkich trzech bramek dla Legii. "Mam nadzieję, że swoją grą przekonałem do siebie trenera, i w kolejnych spotkaniach wyjdę już w pierwszej jedenastce" - dodawał. Co ciekawe, w pierwszej połowie drużynę Legii nawiedziła plaga kontuzji. Z boiska zszedł nie tylko Smoliński, pożegnaliśmy także niezastąpionego do tej pory Dicksona Choto. "Kontuzja Diksiego jest dość poważna. Prawdopodobnie zobaczymy go na boisku dopiero za miesiąc" - mówili po meczu smutni trenerzy. W miejsce Choto wszedł niespodziewany rezerwowy - Jacek Magiera i zaprezentował się nienajgorzej.

Pierwsza połowa była kontynuacją ostatnich "wyczynów" naszych piłkarzy. Młody Łukasz Fabiański miał sporo pracy, za to nasi napastnicy wcale się nie przemęczali. Bezproduktywnie biegał zarówno Włodarczyk, jak i Klatt, obrazu rozpaczy dopełniał Szałachowski, niemiłosiernie szarpany przez przeciwników. Cóż, warunki fizyczne na pewno nie pomagają "Szalce" w ciężkiej walce na boisku. Kilka razy dochodziło pod bramką Pilarza do ciekawych sytuacji - w jednej z nich chyba powinien być odgwizdany rzut karny - Szałachowski został bowiem wręcz wbity w ziemię przez jednego z piłkarzy gospodarzy. Gwizdek sędziego jednak milczał. Tak samo milczał podczas akcji, po której w polu karnym padł Bartosz Karwan - tym razem wydaje się jednak, że Karwan w żaden sposób nie był nieprawidłowo powstrzymywany. Szkoda więc, że nie próbował pociągnąć swojego rajdu z piłką do końca, bo to była jedna z ciekawszych akcji Legii podczas
pierwszej połowy.
Kibice gospodarzy od początku czekali na występ Marcina Chmiesta. Odpowiednio także postanowili go "przywitać". W nagrodę za walkę w barwach GKS-u, Chmiest został powitany wymownym transparentem "Marcin Ch. - od bohatera, do zera" oraz sporą dawką przekleństw, które jednak nie były zbyt adekwatne do sytuacji - Chmiest cały mecz spędził bowiem na ławce. Można gdybać, czy pojawiłby się na murawie stadionu przy niekorzystnym dla Legii wyniku - przy 3-0 Zieliński nie dał mu jednak szansy zaprezentowania się przed starymi "znajomymi".

Kibice Legii, którzy w ilości ponad 500 przybyli do Bełchatowa, byli po pierwszej połowie bardzo rozczarowani. "W zasadzie można usiąść i ziewać" - słychać było w ich sektorze. "Jak tak dalej pójdzie, skończymy rozgrywki z zerowym kontem bramkowym" - dodawali zniechęceni.

"W szatni trener mówił nam, że nie gramy źle. Wierzył w nas. Dlatego od początku zabraliśmy się do roboty" - twierdził w strefie wywiadów Klatt. I faktycznie, druga połowa to zupełnie inna Legia. Chociaż do 60 minuty meczu nic nie wskazywało na to, że gra legionistów ulegnie jakiejś znaczącej poprawie...
W 63. minucie stało się to, na co musieliśmy czekać aż 243 minuty. Marcin Klatt po raz pierwszy pokonał bramkarza gospodarzy. Po indywidualnym rajdzie z kilku metrów wpakował piłkę w bramkę bełchatowian. Z radości na sektorze gości odpalonych zostało kilkadziesiąt rac, a nad stadionem rozgległ się głośny doping dla Legii. Szybko zdobyta bramka podbudowała chyba Legię, bo ta poszła za ciosem. A właściwie "poszedł", bo to były napastnik Kujawiaka stał się niekwestionowanym bohaterem meczu. Już 3 minuty po pierwszej bramce po raz drugi pokonał Pilarza, wykorzystując ładne dośrodkowanie z lewego skrzydła.
Klatt przelobował bramkarza gospodarzy i wpadł w ramiona kolegów z drużyny. Chwilę później padła trzecia bramka - znów Klatt i znów Pilarz sięga załamany do siatki. W tym czasie piłkarze Legii wykonują taniec radości i składają ręce do popularnej "kołyski" - to Dickson Choto został - jak się okazało - szczęśliwym tatą.

Mimo że do końca meczu wynik nie ulega już zmianie, Legia wyraźnie łapie wiatr w żagle. Vuković uderza w poprzeczkę z rzutu wolnego, potem na bramkę Pilarza ciągnie jeszcze kilka ataków. Próbują też gospodarze, jednak na posterunku stoi "Fabian", strzały bełchatowian są też bardzo niecelne.
Chwilę później sędzia kończy spotkanie, a legioniści unoszą ręce w górę i podbiegają do sektora gości, by wraz ze swoimi kibicami cieszyć się z okazałego zwycięstwa. Najgłośniej fetowany jest oczywiście potrójny strzelec, Marcin Klatt.
"Mówiłem, że ruszymy!" - cieszył się po meczu bramkarz Legii. Wszyscy cieszymy się ze zwycięstwa i czekamy na kolejne bramki naszych piłkarzy. Chcielibyśmy, żeby ta wygrana nie okazała się tylko wypadkiem przy pracy...

Autor: turi

Minuta po minucie

Witamy ze stadionu w Bełchatowie. Niestety warunki do pracy są bardzo utrudnione. Piłkarze wychodzą na boisko. Za chwilę początek meczu.

1' - Początek pierwszej połowy
1' - Rozpoczął się właśnie mecz. Zaczęli gospodarze
2' - Po raz pierwszy w tym sezonie Legia gra w biało-czarnych strojach
7' - W pierwszych minutach nie dzieje się nic ciekawego
8' - Rzut wolny dla gospodarzy... Pewna interwencja Fabiańskiego
9' - Vuković strzela z 30 metrów 2 metry nad poprzeczką
10' - Akcja GKSu... Choto wyjaśnia sytuację
11' - Zapowiadała się ładna akcja Legii... Ale Vuko za mocno podał do Sokoła
12' - Faul Surmy na środku boiska
13' - Vuković brutalnie fauluje Chifona
14' - Dośrodkowanie w pole karne... Jodlić źle trafia głową w piłkę i ta wychodzi na aut
14' - Rajd Chifona... Bezbłędnie zatrzymuje Choto
15' - Inicjatywę przejęli gospodarze
16' - Kwadrans gry za nami. Faul Rzeźniczaka na środku boiska
17' - Choto opatrywany poza linią boczną boiska
17' - Sokołowski strzela z 20m... metr obok słupka
18' - Zmiana Legia: Dickson Choto - Jacek Magiera
18' - Kontuzjowanego Choto zastępuje Magiera
19' - Wszyscy zawodnicy na połowie gospodarzy... na spalonym Smoliński
20' - Kiełbowicz wywalczył rzut rożny... niestety nie udało się wykorzystać tej okazji
21' - Faul na Kiełbowiczu
23' - Aut dla Legii na wysokości pola karnego
24' - Strzał gospodarzy.... 2m obok słupka
25' - Świetna okazja dla Legii... Karwan strzela nad poprzeczką
27' - Zmiana Legia: Marcin Smoliński - Marcin Klatt
27' - Druga zmiana w Legii. Kontuzjowanego Smolińskiego zastapił Klatt
29' - Klatt atakuje lewą stroną, stracił piłkę
30' - Garguła strzela z 20m... Piłka po rykoszecie przechodzi tuż nad poprzeczką
33' - 30 minuta spotkania. Wyrównane spotkanie, ok 500 fanów Legii ladnie prezentuje się na trybunach. W sumie 7000 osób na stadionie
34' - Surma... długie podanie do Klatta - za słabe
35' - Ładna interwencja Rzeźniczaka. Aut dla gospodarzy
36' - Rzut rożny dla Legii
37' - Surma uderza z pierwszej piłki... daleko od bramki
39' - Indywidualny rajd Szałachowskiego... Minięcie kilku rywali i strata piłki
41' - Świetna okazja dla gospodarzy. Chifon zamiast strzelać podawał do Garguły i futbolówkę przejęli legioniści
41' - Odpowiedź legionistów... Z pierwszej piłki uderza Szałachowski, niecelnie
42' - Rożny dla GKSu
42' - Fabiański ponownie wyłapuje piłkę
44' - Zamieszanie pod bramką GKS... rzut rożny dla Legii
45' - Karwan fauluje w ataku
46' - Sędzia przedłuża 1. połowę o minutę
47' - Świetnie broni Fabiański
47' - Koniec pierwszej połowy

Za nami pierwsza połowa, mecz jest zacięty, nadal czekamy na gola

46' - Początek drugiej połowy
48' - Od bramki zacznie Fabiański
50' - Akcja Legii. Klatt faulowany
50' - Faul na Karwanie
52' - Legia z lewej strony z rzutu wolnego. Magiera, Vuko, Surma, Rzeźniczak... i nieudany strzał Włodarczyka
53' - Rożny dla Legii z lewej strony
54' - Świetny strzał z przewrotki Karwana... broni Pilarz
55' - Kontra gospodarzy... ładne przejęcie Vuko
58' - Zmiana Bełchatów: Ferdinand Chi-Fon - Jacek Kuranty
58' - Zmiana w GKS za Chifona wchodzi Kuranty
60' - Legioniści rozgrywają w obronie, bez sposobu na obronę gospodarzy
61' - Groźnie pod bramką Legii... Fabian piąstkuje daleko piłkę
63' - GOL! Marcin Klatt! (Legia)
63' - Z radości race wylądowały na murawę
64' - Mamy pierwszego gola w tym sezonie, po indywidualnej akcji z kilku metrów Klatt wepchnął piłkę do siatki!
64' - Zmiana Bełchatów: Jacek Popek - Piotr Klepczarek
66' - Ladny rajd prawa stroną Szałachowskiego... Podanie w pole karne. Obrońcy minimalnie uprzedzili Włodara
66' - GOL! Marcin Klatt! (Legia)
68' - Szalona radość w sektorze gości, Klatt po dośrodkowaniu z lewej strony przelobował Pilarza
69' - Szykuje sie zmiana w druzynie Belchatowa.
69' - Zmiana Bełchatów: Omar Joldić - Janusz Dziedzic
69' - Dziedzic za Joldica
70' - GOL! Marcin Klatt! (Legia)
71' - Klasyczny hattrick! Piłkarze wykonali kołyskę dla Dicksona Choto
73' - Rzut wolny z 17 metrow dla Legii!
73' - Strzał Vuko.... POPRZECZKA!
74' - Karwan fauluje Kurantego
75' - Od bramki rozpoczyna Fabiański
77' - Błąd Rzeźniczaka... Powinno być 3-1 ale beznadziejnie zachował się Matusiak
78' - Legia spokojnie rozgrywa piłkę, drużyna jest pewna zwycięstwa.
79' - Faul na Włodarczyku
80' - Będzie trzecia zmiana w Legii. Na boisku pojawi się Dawid Janczyk
81' - Zmiana Legia: Piotr Włodarczyk - Dawid Janczyk
82' - Janczyk za Włodarczyka
83' - Rzut rożny dla GKSu
84' - Strzela z główki piłkarz GKSu... świetnie broni Fabiański
86' - Pięć minut do końca spotkania, gra toczy się w środku pola
88' - Nad stadionem unosi się wiedeńskie "Legia Warszawa"
88' - Żółta kartka: Janusz Dziedzic (Bełchatów)
90' - Legia w ataku pozycyjnym. Janczyk strzela z 25m... dwa metry nad poprzeczką
91' - Sędzia dolicza 2 minuty
91' - Ostatnie sekundy spotkania
92' - Akcja GKSu. Obrońcy Legii bez problemu wybili.
93' - Szybka kontra Legii.. Piękny strzał Janczyka broni Pilarz
93' - Koniec meczu!





Wkońcu Legia zagrała skutecznie i pewnie sięgnęła po 3 punkty. Hattrikiem w 8 minut popisał się Marcin Klatt. Po meczu piłkarze podziękowali kibicom za doping.

Relacja z trybun

W brunatnej stolicy

Po kilkuletniej przerwie ponownie mogliśmy odwiedzić Bełchatów przy okazji meczu Legii. Parę dni przed spotkaniem okazało się, że istnieje obawa, że nie będziemy mogli odwiedzić stadionu kolejnego beniaminka ekstraklasy. Miała to być kara za nasze zachowanie w Łęcznej. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i w piątkowe popołudnie mogliśmy ruszyć autokarami zorganizowanymi przez Stowarzyszenie do Bełchatowa.
Zbiórka zaplanowana była na 13. Widać było spore zainteresowanie. W trasę wyruszyło 7 autokarów i wiele prywatnych samochodów. Droga mijała spokojnie. Dopiero kilkanaście kilometrów przed celem naszej podróży, ze względu na zwężenie drogi, straciliśmy trochę cennych minut stojąc w korkach. W końcu wjechaliśmy do górniczego miasta. Stadion miejscowego GKSu usytuowany jest dosyć nietypowo - ze wszystkich stron otaczają go bloki. W okolicach sektora dla gości znajdują się tymczasem... działki pracownicze. Natężenie ruchu w okolicach stadionu było spore. Samochody zaparkowane były na wszystkich okolicznych osiedlach. Pod kasami miejscowych kłębił się tłum kibiców, ale wchodzenie na sektor było bardzo sprawne. Czy nie można tak u nas? Przy wejściu na nasz sektor stała spora grupa policji i ochroniarzy, którzy mieli nam uniemożliwić wniesienie zakazanych przedmiotów. Na szczęście tym razem, w przeciwieństwie do Łęcznej, ochrona zachowywała się w porządku, nikogo nie prowokowała i obyło się bez zbędnych incydentów. Osoby, które nie kupiły biletów w Warszawie mogły je bez problemu nabyć na miejscu. Bełchatowianie nie robili sztucznych problemów i przed meczem przygotowali dla nas dodatkowych 400 biletów w cenie 10 złotych.
Sektor dla przyjezdnych podzielony jest na dwie części. Po parogodzinnej podróży nie brakowało chętnych do wizyty w miejscowym cateringu. Szkoda tylko, że już w przerwie zapasy żywności i napojów zostały wyczerpane. Dosyć ciekawie została rozwiązana kwestia toalet na obiekcie. Zamiast standadrowych toi-toi mogliśmy skorzystać z budki z wyprofilowanym miejscem na stopy i dziurą w podłodze. Ciekawe rozwiązanie ;-)
Sektor zapełniali kibice (dotarło nas ponad pół tysiąca), płot tymczasem zapełniany był flagami. Na płot otoczony drutem kolczastym wdrapał się Staruch i stąd przed megafon prowadził doping. "Czy wreszcie coś dziś strzelą?" - zastanawiali się kibice. Jeszcze słówko o gospodarzach. Ci wypełnili stadion po brzegi. Młyn bełchatowian mieścił się po przeciwległej stronie boiska, za jedną z bramek na nowej trybunie. Tu właśnie znajdowały się flagi GieKSy oraz transparent skierowany do naszego nowego napastnika "Marcin Ch. od bohatera do zera". Czy tak trudno zrozumieć, że dla piłkarzy gra w Legii jest (a przynajmniej tak nam się wydaje) spełnieniem marzeń?
Początek meczu był słaby w wykonaniu naszych piłkarzy. My rozpoczęliśmy głośnym "Mistrzem Polski jest Legia". Chwilę później w górę poszły flagi na kijach i kilka rac. Doping z naszej strony rozkręcał się z minuty na minutę, choć trudno oprzeć sie wrażeniu, że najlepiej wychodzi nam nasz firmowy numer (śpiewany już przez pół kibicowskiej Polski) "Jesteśmy zawsze tam...". GKS na początku zaprezentował sektorówkę przedstawiającą kibica trzymającego nad głową szal GKSu. Fani spod szyldu "EP13" zaprezentowali tego dnia także transparenty na dwóch kijach, flagi na sztycach, sektorówkę w barwach klubu oraz skromne zaplecze pirotechniczne. Doping prowadzili niemal bez przerwy, choć co dokładnie śpiewali gieksiarze, ze względu na odległość dzielącą nasze sektory - nie wiemy. Pozostałe trybuny raczej sporadycznie włączały się do śpiewu. My nie milkliśmy ani na chwilę. Niestety w pierwszej połowie nie doczekaliśmy się bramek.
Z tym lepiej było po przerwie. Wtedy padło hasło - wszyscy bez koszulek, czyli powtórka z Łęcznej. W trakcie piosenek pomachaliśmy trochę zdjętymi koszulkami. Chwilę później Marcin Klatt zdobył pierwszą bramkę dla Legii w tym sezonie! Nasz sektor w końcu miał powody do zadowolenia. Wśród kibiców rozświetliło się blaskiem kilkadziesiąt rac. Szkoda tylko, że dwie z nich znalazły się na murawie... Na naszym płocie pojawiła się również zdobyta niedawno flaga Widzewa z fan-clubu Końskie. Oczywiście do góry nogami. Dodajmy, że przed i po meczu spodziewane były "atrakcje" ze strony łódzkiej ekipy. Do niczego jednak nie doszło. Co ciekawe gospodarze zdobyczną flagę Widzewa nagrodzili oklaskami. Obie strony oszczędziły sobie tego dnia "uprzejmości" i skupiły się na dopingu dla swoich zespołów.
W drugiej połowie GKS pokazał jeszcze oprawę z hasłem ułożonym ze styropianu "Brunatna stolica". Choć starali się do końca, wynik nie mógł napawać ich optymizmem. Klatt jeszcze dwukrotnie, na przestrzeni kilku minut, pokonał golkipera gospodarzy i dzięki temu udało nam się odnieść pewne zwycięstwo. Do samego końca bawiliśmy się bardzo dobrze. Do tego stopnia, że w końcu niemal wszyscy stanęliśmy w zwartej grupie i dopingowaliśmy Legię. Wcześniej jeden z naszych sektorów zadawał pytanie drugiemu "Kto wygra mecz". Tym razem odpowiedź pokryła się z rzeczywistością i trzy punkty znalazły się na naszym koncie. Oby tak dalej. Po zakończeniu spotkania odczekaliśmy kilkanaście minut i zostaliśmy wypuszczeni z sektora i odeskortowani do autokarów. Wyjazd do stolicy węgla brunatnego będziemy miło wspominać.
W poniedziałek mecz z Bayernem. Przypominamy, że przed zawodami przed trybuną Krytą odbędzie się zbiórka krwi wśród kibiców Legii. Wszystkich zachęcamy do włączenia się do tej akcji.

Frekwencja: 7000
Kibiców gości: 500
Flagi gości: 13

Autor: Bodziach

Komentarze (0)

© 1999-2018 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.