Punkty stracone w ostatniej akcji...
Legia Warszawa zaledwie zremisowała na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze, tracąc gola w ostatniej akcji spotkania... Legioniści prowadzili od 82. minuty po golu z rzutu karnego Rafała Augustyniaka. Wydawało się, że gospodarzom już nic złego się nie stanie, a jednak tuż przed końcem spotkania punkt Górnikowi uratował Paweł Bochniewicz...
Przed meczem miała miejsce przejmująca chwila, kiedy wszyscy minutą ciszy oddaliśmy cześć zmarłemu w piątek Jackowi Magierze. Pojawiła się również oprawa z wymownym hasłem "Panie Jacku, dziękujemy"... Niebawem sędzia dał sygnał do rozpoczęcia spotkania. Legioniści kilkukrotnie w pierwszych minutach znaleźli się pod polem karnym Górnika, ale po dośrodkowaniach z rzutów różnych niewiele się wydarzyło. Goście również nie zamierzali przesadnie cofać się na swoją połowę i starali się odgryzać zaczepnymi akcjami w ofensywie.
Pierwszy kwadrans upłynął bez celnego strzału. Pomimo intensywnej gry żaden z bramkarzy nie miał wiele pracy. W 18. minucie do dobrej okazji doszedł Rafał Augustyniak. Uderzenie z powietrza kapitana Legii przeleciało jednak obok słupka. Kolejne minuty mijały, a obraz gry nie zmieniał się. Trudno było któremukolwiek z zespołów zaskoczyć przeciwnika na tyle, aby stworzyć szansę bramkową. W 38. minucie kolejny strzał w wykonaniu legionistów. Tym razem zza pola karnego na wiwat huknął Juergen Elitim. Za moment odpowiedział Ondřej Zmrzlý, który główkował również ponad poprzeczką. Do pierwszej połowy arbiter doliczył dwie minuty, które nie wpłynęły na wynik. Pierwsze 45 minut zakończył się bez bramek i... bez celnych strzałów. Taki rezultat nie był satysfakcjonujący dla "Wojskowych", szczególnie że kilka godzin wcześniej swoje spotkanie wygrał Widzew Łódź, który w tabeli depcze legionistom po piętach.

W przerwie trener Marek Papszun nie zdecydował się na dokonanie zmian w składzie. Pomimo tego pierwsze minuty po zmianie stron były bardzo intensywne. Najpierw swoją szansę miał Radovan Pankov, który po zamieszaniu w polu karnym niespodziewanie znalazł się niemal sam przed bramkarzem. Niestety, Serb miał nieco trudnione zadanie z powodu ostrego kąta i ostatecznie trafił tylko w boczną siatkę. Za moment o krok od szczęścia był Damian Szymański. Pomocnik dostał podanie ze skrzydła i gdyby nie instynktowny blok jednego z defensorów Górnika, to Marcel Łubik nie miałby nic do powiedzenia.
W 66. minucie Legia ponownie zaatakowała skrzydłem. Na prawej stronie przeciwnikiem zakręcił Wszołek, który dośrodkował przed bramkę zabrzan, a tam szczęśliwie interweniował Paweł Bochniewicz. Kiedy wydawało się, że tego dnia zobaczymy wynik bezbramkowy, nadeszła 79. minuta. Wówczas Kacper Urbański trafił w rękę Rafała Janickiego i arbiter zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego. W podjęciu tej decyzji wspomógł się jeszcze wideoanalizą VAR. Do wykonania "jedenastki" podszedł Augustyniak i oddając pierwsze celne uderzenie tego wieczoru... wyprowadził Legię na prowadzenie! Pomocnik nie dał najmniejszych szans Łubikowi, posyłając piłkę w górny róg bramki. Końcówka spotkania to zaciekłe ataki Górnika. W doliczonym czasie gry goście bliscy byli wyrównania, ale świetnie na linii zachował się Otto Hindrich. W ostatniej akcji meczu zabrzanie doprowadzili do remisu... Paweł Bochniewicz skutecznie główkował po wrzutce z rzutu rożnego...








