120 minut nudów, dreszczowiec w karnych dla Legii!
120 minut prawdziwej nudy zafundowali w środę piłkarze Legii i Jagiellonii nielicznie zgromadzonym na Łazienkowskiej kibicom. Wolne akcje, mało strzałów, brak zaangażowania. Nic dziwnego, że fani raz po raz pogwizdywali sobie pod nosem. Na prawdziwe emocje doczekaliśmy się w rzutach karnych, które Legia wygrała 8-7! W porównaniu do niedzieli, w wyjściowym składzie legionistów zabrakło Grzelaka, Chinyamy, Wawrzyniaka, Radovicia, Iwańskiego, Rybusa i Muchy. Pierwsza część meczu była bardzo nudna. Legia przeważała od pierwszej minuty, ale z tej przewagi nie wynikało kompletnie nic. Dwie podobne okazje w 14 i 28 minucie zmarnował Marcin Smoliński - piłka po jego strzałach mijała słupek bramki strzeżonej przez Rafała Gikiewicza. Ponadto "Smoła" raz uderzył głową po dośrodkowaniu Arruabarreny, ale bramkarz gości nie miał problemu z tym strzałem. W przerwie trenerzy obu drużyn nie dokonali żadnych zmian. Obraz gry również nie uległ zbytnio zmianie. Legia atakowała nieporadnie. Groźne uderzenie oddał jedynie Piotr Rocki z 18 metrów, jednak futbolówka przeleciała metr obok słupka. Kibice z nudów zaczęli sobie pogwizdywać, co wywołało sporo śmiechu. W końcowych minutach na boisku pojawili się Rybus, Grzelak i Iwański - w ten sposób Jan Urban chciał ożywić grę, ale średnio się to udało. Arbiter musiał więc odgwizdać koniec regulaminowego czasu gry i zarządzić dogrywkę. Na początku drugiej części dogrywki znakomitą sytuację miał Roger, którego strzał został zablokowany, ale legionista jeszcze próbował uderzyć z przewrotki... futbolówka trafiła na 5 metrze do Rybusa. Wydawało się, że musi być gol, ale piłka po uderzeniu pomocnika Legii przeleciała tuż obok słupka. O zwycięzcy spotkania decydowały rzuty karne: 1-0 Iwański 1-1 Hermes 2-1 Roger 2-2 Everton 3-2 Kiełbowicz 3-3 Łatka 4-3 Choto 4-4 Cionek 5-4 Grzelak 5-5 Pacan 6-5 Rybus 6-6 Norambuena 7-6 Rzeźniczak 7-7 Dzienis 8-7 Smoliński 8-7 Pesir



Mikel Arruabarrena -
Bartłomiej Grzelak