Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Czarna sierota

niedziela, 14 marca 2004 14:19
Stefan Szczepłekźródło: Rzeczpospolita

Warszawa ma dwa kluby w ekstraklasie - Legię i Polonię. Legia jest
najpopularniejsza w Polsce, Polonia - najstarsza ze wszystkich obecnych pierwszoligowców. Obydwa kluby mają piękną patriotyczną przeszłość. Legia powstała w roku 1916, na Wołyniu, jako klub Legionów Józefa Piłsudskiego. Polonia - pięć lub cztery lata wcześniej (zależy, jakie przyjąć kryteria), w Warszawie. Legenda
mówi, że do biało-czerwonych barw klubowych dodano kolor czarny, jako wyraz żałoby za utraconą wolnością Polski.

Podczas niemieckiej okupacji - już w drugiej wojnie światowej - Stadion Wojska Polskiego im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, zajęty był przez Wehrmacht (pracował tam m.in. niemiecki oficer Wim Hosenfeld, znany ze Szpilmanowskiego "Pianisty") i dlatego ocalał.
W powstaniu warszawskim, w trakcie walk o Starówkę, przez boisko Polonii przeszły czołgi i zginęło tam jedenastu powstańców. Kiedy w roku 1946 Polonia zdobywała na zgliszczach stolicy pierwszy tytuł mistrza Polski, swoje mecze rozgrywała na stadionie Legii. Wtedy pracował tam już młody podoficer, uchodźca ze Lwowa - Kazimierz Górski.

Legia była od zakończenia wojny hołubiona przez władze polityczne, a Polonia przez te same władze przez 40 lat dyskryminowana. Kiedy Polska po roku 1989 odżyła, Legia wzięła rozwód z ludowym Wojskiem Polskim, a Polonia - z Polskimi Kolejami Państwowymi. Sytuacji Legii szczególnie to nie zmieniło. Dla Polonii wróciły na krótko dobre czasy. Obydwa kluby zdobywały tytuły mistrza kraju i Puchar Polski. Dla Legii to był chleb z masłem, dla Polonii - historyczne wydarzenie.

Obydwa kluby w PRL nie wchodziły sobie przez lata w drogę. Legia zawsze wysoko, Polonia w II lub III lidze. Ludzie woleli oglądać na trybunie pod dachem wielką piłkę i głównie z tego powodu Legia ma wielokrotnie więcej kibiców niż Polonia. Na Łazienkowską chodziło się przez lata dla wielkich przeżyć, a na Konwiktorską - dla tradycji i z sentymentów. Ale wielu piłkarzy, trenerów i działaczy pracowało i na Łazienkowskiej, i na Konwiktorskiej.

Niestety, w czasach, gdy teoretycznie wszystko powinno być wreszcie
normalne, stosunki pomiędzy obydwoma klubami przypominają wojnę. Władze miasta, ostatnimi decyzjami, nieświadomie ją podsycają. To zupełnie normalne, że prezydent Lech Kaczyński chce zbudować stadion narodowy na Łazienkowskiej. To normalne, że budując go, nie może karać Legii, więc przekazuje jej ten stadion w użytkowanie i pomaga wyremontować stary. Nie ma się co dziwić firmie ITI, że chce przejąć klub znany w Europie, tym bardziej że ma w perspektywie szansę na korzystanie z przystadionowych terenów. Legia jest interesem dla każdego, a Polonia nie. Czarne Koszule nadal cierpią za te 40 lat marazmu, w jaki je wprowadzono. Nie mają historycznego stadionu, z którym można by coś zrobić, nie mają dobrej drużyny, którą wystarczyłoby uzupełnić, żeby zaczęła odnosić sukcesy. Sporą
część ruchomego majątku wywiózł Janusz Romanowski i Polonia znów jest
żebrakiem. Żeby utrzymać I ligę, ludzie wyjmują pieniądze z prywatnych, niezbyt zasobnych kieszeni.

Nic dziwnego, że zwracają się o pomoc do władz miasta, zadając im logiczne z punktu widzenia Konwiktorskiej pytanie - dlaczego pomagają tylko jednemu warszawskiemu klubowi. I nie mogą zrozumieć, że politycy wolą chodzić na mecze Legii, że prezydent RP przyjmuje na audiencji po zdobyciu mistrzostwa Polski Legię, a Polonii nie, że na ulicy nie zobaczy się chłopców w koszulkach Polonii, tylko Legii. I że tak naprawdę - nieważne, czy rządzi lewica, czy prawica, z którą tak bardzo indentyfikuje się honorowy prezes Polonii Jerzy Piekarzewski. Oni mu pomogą, jeśli będą w tym widzieli
interes. A na to się nie zanosi.

Podaj ten news dalej: