Po raz kolejny Pana wejście na boisko było kluczowe dla losów spotkania.
Jacek Magiera: Wszystkie spotkania, w których wchodziłem na boisko w trudnym momencie, wygraliśmy. Może przynoszę szczęście? Nie mogę być oczywiście zadowolony, że nie wychodzę na boisko w podstawowej jedenastce. Ale to dodatkowo mnie mobilizuje. Wbiegłem na murawę mocno umotywowany i zdeterminowany.
Zdobył Pan drugą, dającą zwycięstwo bramkę. Jest Pan bohaterem.
- Czy bohaterem jest ten, który strzela bramki? W lidze mam 21 goli, więc wygląda na to, że tyle razy byłem bohaterem.
Kibice długo skandowali Pana imię i nazwisko.
- Dlatego moja radość jest podwójna. Nie dość, że zagrałem i strzeliłem gola, to jeszcze ta wspaniała owacja fanów. Dla takich chwil warto być piłkarzem.
Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo.
- Był to dla nas bardzo trudny mecz. Nie po raz pierwszy pokazaliśmy jednak, że mamy charakter. Byliśmy bardziej zdeterminowani od piłkarzy Odry. Mimo że większość spotkania graliśmy w dziesięciu, wytrzymaliśmy kondycyjnie. Byliśmy od rywali szybsi i silniejsi psychicznie. W piątek wszystkie atuty były po naszej stronie.
Sytuacja, po której zdobył Pan gola, była dość kontrowersyjna.
- Aleksandar Vuković wykazał się refleksem. Po faulu nie czekał tylko szybko podał mi piłkę. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko pokonać Marka Bębna. Bramka została zdobyta prawidłowo. Sędzia mógł wstrzymać się z pokazaniem kartki i to uczynił. W takim wypadku decyzja o wznowieniu gry należy do poszkodowanej drużyny. I my to wykorzystaliśmy. Tak dzieje się na światowych stadionach. Sędziemu należą się za tę decyzję wielkie brawa.
Po raz szósty w tym sezonie piłkarz Legii został ukarany czerwoną kartką.
- Mamy już doświadczenie w takich sytuacjach. W poprzedniej rundzie byliśmy karani w kilku meczach i żadnego nie przegraliśmy. Martwi jednak to, że otrzymujemy dużo żółtych i czerwonych kartek. Po ukaraniu Radka Wróblewskiego wiedzieliśmy, że musimy włożyć w grę jeszcze więcej siły i determinacji. Chcieliśmy grą i zwycięstwem podziękować licznie zgromadzonej publiczności za przyjście na stadion w mroźny wieczór. To dla nich wygraliśmy mecz z Odrą. Mam nadzieję, że dobry początek rundy będzie pierwszym krokiem do walki o najwyższe cele.
Po meczu do waszej szatni przyszli Mariusz Walter i Jan Wejchert.
- Cieszyli się i gratulowali zwycięstwa. O czym rozmawialiśmy, nie mogę powiedzieć. Szatnia jest od tego, aby to co tam się powiedziało, w niej zostało.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Podwójna radość
poniedziałek, 15 marca 2004 08:21
Jacek Magieraźródło: Życie Warszawy