– W jakich okolicznościach trafiłeś do Legii?
Leo Kurauzvione: Mój menedżer, pan Wiesław Grabowski obiecał jakiś czas temu, że znajdzie mi dobry klub w Polsce. Okazało się, że chodzi o Legię i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. To wielki
klub, znany w całej Europie. Słyszałem, że kibicem Legii jest nawet prezydent waszego kraju.
– W Legii od kilku miesięcy występuje Dickson Choto. Znacie
się od dawna?
– Tak, graliśmy razem w młodzieżowej reprezentacji Zimbabwe. Rozmawiałem z nim zresztą o Legii jeszcze zaraz po powrocie z Pucharu Narodów Afryki, ponieważ właśnie dowiedziałem się o planowanym wyjeździe do Warszawy. Jestem dumny z Dicksona, z tego jak mu się teraz powodzi. To świetny przykład do naśladowania. Cieszę się, że Dickson odgrywa ważną rolę w zespole Legii.
– Co mówił ci o Legii oraz życiu w Warszawie?
– Mówił, że Legia ma bardzo mocny zespół, jeden z najsilniejszych
w Polsce. Powiedział również, że Polacy są bardzo życzliwi i dość dobrze mówią po angielsku. Oczywiście wspominał także o polskich kobietach. Zdradził, że są bardzo sympatyczne, łatwo nawiązujące kontakty i piękne (śmiech).
– Może więc znajdziesz tutaj żonę?
– Nie, to nie wchodzi w grę. Swoją miłość zostawiłem w Zimbabwe.
Tam mam dziewczynę, którą niedługo poślubię. Nie mogę jej zdradzić i na pewno tego nie zrobię!
– Na jakiej pozycji najczęściej występujesz?
– Jestem defensywnym pomocnikiem, chociaż w reprezentacji zdarzało mi się występować na prawej stronie bloku defensywnego.
– Jakie są twoje, piłkarskie atuty?
– Siła, siła i jeszcze raz siła! Jestem bardzo mocnym zawodnikiem
i gwarantuję, że trudnym do przejścia. Interweniuję ostro, zdecydowanie – tak, że rywale wolą raczej nie wchodzić mi wdrogę. Oprócz tego mam dobrą ogólną orientację na boisku oraz technikę.
– Wraz z reprezentacją Zimbabwe brałeś udział w tegorocznym
Pucharze Narodów Afryki w Tunezji, ale nie zagrałeś tam ani minuty. Dlaczego?
– Miałem zagrać na prawej obronie w meczu z Egiptem, ale ostatecznie trener Sunday Marimo postawił na bardziej doświadczonych zawodników. Ja byłem najmłodszy w ekipie. Mam jednak występować regularnie
w zbliżających się meczach eliminacji mistrzostw świata.
– Czy zostałeś zgłoszony do rozgrywek ligowych?
– Tego nie wiem. Na pewno jestem gotowy do gry i uważam, że mógłbym się przydać Legii choćby nawet w najbliższy weekend. Jeśli nie udało się jednak załatwić wszystkich formalności na czas – zostanę w Warszawie i poczekam do rozpoczęcia przygotowań do nowego sezonu. To przecież tylko trzy miesiące... Na razie rozmawiałem tylko z trenerem
Kubickim. Kazał mi przyjść na poniedziałkowy trening.
Rozmawiał Marcin Harasimowicz
Wywiad
Silny jak Leo
poniedziałek, 15 marca 2004 10:01
Leo Kurauzvioneźródło: Przegląd Sportowy