Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z NK Celje

Legia Warszawa przegrała w ramach 3. kolejki fazy ligowej Ligi Konferencji na wyjeździe z NK Celje 1-2. Legioniści mogą czuć duże rozczarowanie, bo przez większą część meczu byli stroną dominującą, a do przerwy pewnie prowadzili. "Wojskowi" nie potrafili jednak wykorzystać kreowanych przez siebie sytuacji i podwyższyć wyniku, co zemściło się w ostatnich 20 minutach, w których gra podopiecznych Inakiego Astiza się kompletnie posypała. Zapraszamy na nasze tradycyjne plusy i minusy, które wystawiliśmy graczom stołecznego zespołu za ten występ. 

REKLAMA

 


Ermal Krasniqi  - Po świetnej zmianie, jaką dał w Łodzi, Kosowianin otrzymał w czwartek szansę gry w wyjściowym składzie i odpłacił się za nią w stu procentach. Od początku meczu był zawodnikiem niezwykle aktywnym i głodnym gry. Szczególnie w pierwszej połowie, ale i w pierwszych kilkunastu minutach drugiej części, większość akcji "Wojskowych" przechodziła jego stroną i z udziałem skrzydłowego. Krasniqi w tych atakach wykazywał się dużą efektywnością, wizją i czuciem gry, dzięki czemu był jednym z kreatorów przy praktycznie wszystkich klarownych akcjach stołecznego zespołu. W 8. minucie rozegrał piłkę na skrzydło do niepilnowanego Rafała Augustyniaka, który wystawił futbolówkę Antonio Colakowi. Pięć minut później dobrze powalczył o piłkę przy polu karnym rywali i również oddał ją do Augustyniaka, co było zalążkiem dobrej akcji defensywnego pomocnika zakończonej strzałem. W 17. minucie świetnie zabrał się z piłką po prostopadłym podaniu, wbiegł w pole karne i prostym zwodem oraz przełożeniem futbolówki na lewą nogę ograł dwóch rywali i oddał strzał na bramkę, lecz jego uderzenie wybronił bramkarz. Na szczęście skutecznie dobijał Kacper Urbański. W pierwszej połowie uczestniczył także w rozegraniu akcji, po której głową nad bramką uderzał Colak. W 55. minucie świetnie zabrał się z futbolówką na prawym skrzydle, zszedł do środka i podaniem między obrońcami odnalazł w polu karnym Urbańskiego, który oddał celny strzał na bramkę. Przez praktycznie cały swój występ Krasniqi fenomenalnie pracował dla zespołu w pressingu oraz kontrpressingu. Nawet gdy przydarzały mu się straty, a tych w drugiej połowie było trochę więcej, momentalnie wracał za przeciwnikiem i starał się jak najszybciej wrócić do posiadania. Generalnie był w tym spotkaniu przebojowy, wykonał 4 udane dryblingi i wygrał znaczną większość pojedynków z przeciwnikami. Zszedł z boiska w 86. minucie. Nieco dziwne jest to, że Krasniqi zaczyna pokazywać pełnię swoich możliwości dopiero po odejściu z klubu człowieka, który był orędownikiem jego transferu. Najważniejsze jednak, że Kosowianin w końcu daje poznać się z dobrej piłkarskiej strony i miejmy nadzieję, że to nie tylko pojedynczy przebłysk.


Kacper Urbański  - Trener Inaki Astiz ewidentnie wysłuchał głosów kibiców i ekspertów, którzy domagali się, by wystawić pomocnika na jego nominalnej pozycji. Ta decyzja była strzałem w dziesiątkę, bo występ Urbańskiego był naprawdę świetny, poza jednym aspektem. 21-latek był motorem napędowym zespołu w środku pola. Grał ochoczo, chciał zrobić różnicę w każdej akcji i wielokrotnie mu się to udawało. Skutecznie zabierał się z piłką, potrafił się przy niej utrzymać pod presją, obrócić z nią i przyspieszyć atak. Dzięki jego świetnemu balansowi ciała graczom Celje bardzo ciężko było go powstrzymać, Urbański z łatwością połykał przestrzenie i zapewniał zespołowi przewagę. Angażował się w ofensywę, oddając aż 5 strzałów, z czego 4 celne. To jednak właśnie było jego największym mankamentem. Zdecydowanie najlepszy strzał oddał w 17. minucie, kiedy skutecznie dobijał akcję Ermala Krasniqiego po przypadkowym odbiciu piłki przez Bartosza Kapustkę. Tym samym zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Legii. W innych sytuacjach zachował się już nieco gorzej. Mniejsze pretensje można mieć do niego za akcję w 56. minucie - Urbański otrzymał od Krasniqiego piłkę na polu karnym, ale rywale momentalnie podwoili przy nim krycie, mimo to udało mu się obrócić z piłką i oddać celny strzał prawą nogą, lecz wybroniony przez dobrze ustawionego bramkarza. Zdecydowanie lepiej mógł zachować się w 63. minucie. Po zgraniu Pawła Wszołka, znalazł się całkowicie niepilnowany na 10. metrze, jednak uderzeniem z pierwszej piłki trafił prosto w golkipera. Urbański nie był zbytnio naciskany, mógł w tej sytuacji zrobić wszystko, a jednak wykończył ją w najgorszy możliwy sposób. Gdyby zdobył w tej sytuacji bramkę, dalsza część meczu mogłaby potoczyć się całkowicie inaczej. Poza tym strzałem nie można mieć do niego większych pretensji, bo oprócz skutecznego rozegrania i przebłysków w ofensywie, pracował dużo także w pressingu oraz niskiej obronie, do której bardzo często wracał. Zszedł z murawy w 78. minucie. Widać, że Urbański zaczyna wracać do formy i będzie dla Legii ogromnym wzmocnieniem.


Paweł Wszołek  - Wszołek był jednym z kluczowych zawodników Legii w tym meczu, zarówno w defensywie, jak i przede wszystkim w ofensywie. Licznymi podłączeniami do ataku robił ogromną różnicę, a jego współpraca na prawej stronie z innymi zawodnikami, szczególnie jednak Ermalem Krasniqim, sprawiała rywalom masę problemów. Obiegami wzdłuż linii bocznej gubił przeciwników i zdobywał wiele wolnej przestrzeni. Nie bał się także wchodzić w pojedynki z graczami Celje, w których był skuteczny, a najprostszymi środkami potrafił ich pokonywać i zapewniać drużynie wiele korzyści. Wszołek przez cały występ zanotował trzy kluczowe podania, a szczególnie dwa z nich powinny zakończyć się asystami. W 25. minucie dobrze pokazał się na prawej stronie, w pełnym biegu dośrodkował z pierwszej piłki idealnie na głowę znajdującego się na bliższym słupku Antonio Colaka, lecz Chorwat nie skierował jej w światło bramki. W 56. minucie Wszołek dobrze zabrał się z piłką przy linii końcowej, wszedł bliżej pola karnego i dośrodkował na dalszy słupek, gdzie głową zgrywał piłkę Ruben Vinagre, a następnie na bramkę strzelał Colak. Prawy obrońca jeszcze lepiej zachował się w 63. minucie. Po prostopadłym podaniu zabrał się z futbolówką, w sprincie prostym zwodem i przełożeniem piłki ograł rywala i znajdując przestrzeń między dwoma rywalami, podał ją do kompletnie niepilnowanego na polu karnym Kacpra Urbańskiego, lecz pomocnik w wyśmienitej sytuacji trafił prosto w bramkarza. W ostatnich minutach doliczonego czasu drugiej połowy Wszołek miał okazję na zdobycie gola, lecz także nie zachował się najlepiej. Po dośrodkowaniu z lewej strony Rubena Vinagre przyjął piłkę na 11. metrze i oddał mocny strzał, ale podobnie jak Urbański, skierował ją tylko wprost w bramkarza. Prawy obrońca mógł zostać bohaterem i uratować chociaż remis, jednak mu się to nie udało. Ta sytuacja nie może jednak skreślić jego bardzo dobrego, ofensywnego występu, bo wcześniej uczestniczył i kreował wiele akcji, które mogły zmienić wynik tego meczu. Poza tym był także skuteczny w defensywie, dobrze się ustawiał, a gracze Celje w zasadzie nie zagrażali Legii po atakach prowadzonych jego flanką. 


Radovan Pankov  - Pod wieloma względami był to świetny mecz w wykonaniu serbskiego defensora. W obronie w dużej mierze odpowiadał za krycie Franko Kovačevicia i praktycznie wyłączył obecnie jednego z najlepszych strzelców w Europie z gry i nie pozwolił mu na oddanie choćby jednego celnego strzału. Trzymał się blisko napastnika, był agresywny, nieustępliwy i nie odpuszczał go na krok. Poza skutecznym krycie Chorwata, Pankov dobrze ustawiał się w defensywie przy atakach pozycyjnych i kontratakach gospodarzy, zachowywał dużą czujność i przerywał wiele prób podań graczy Celje za linię obrony. Oprócz pewnej gry w obronie, dużą różnicę w tym spotkaniu robiło jego zaangażowanie w rozegranie piłki. Większość akcji budowanych było przez Legię od linii obrony i właśnie przez Pankova. Serb starał się nie tylko krótko rozgrywać piłkę, ale także licznymi długimi piłkami i przerzutami szybciej przesuwać ataki na połowę Celje. Próbował także wyprowadzać futbolówkę z własnej części prostopadłymi podaniami po ziemi, którymi niejednokrotnie sprawiał duże problemy defensorom słoweńskiego zespołu, jak m.in. dograł do Pawła Wszołka w 63. minucie, co doprowadziło następnie do stuprocentowej okazji dla Kacpra Urbańskiego. Serb nie bał się także indywidualnie ruszać z piłką i przyspieszać ataki. To kolejny dobry mecz w wykonaniu Pankova, który niespodziewanie zaczyna wyrastać na prawdziwego lidera defensywny.


Rafał Augustyniak - Defensywny pomocnik zanotował w tym meczu dwie różne połowy. Po pierwszej części jego występ można było nazwać praktycznie perfekcyjnym. W obronie schodził nisko, wspomagając defensorów, co pozwalało zespołowi przejąć kontrolę przy własnej "szesnastce" i nie pozwalało gospodarzom na rozwinięcie skrzydeł w ataku. Augustyniak był skuteczny w ustawieniu, twardy i nieustępliwy w swoich interwencjach. Nie trzymał się jednak kurczowo ustawienia w polu karnym, dobrze reagował na sytuacje boiskowe i potrafił szybko powrócić na swoją nominalną pozycję, by skrócić pole ataku dla graczy Celje. Szczególnie w pierwszym kwadransie był także bardzo aktywny w ofensywie. W 8. minucie dobrze pokazał się na prawym skrzydle, dograł piłkę za linią obrońców do niepilnowanego przed bramką Antonio Colaka, ale Chorwat zmarnował tę świetną okazję. Po pięciu minutach ponownie znalazł się z boku boiska, wymienił się szybkimi podaniami z Kacprem Urbańskim i poszedł za akcją w pole karne, dzięki czemu sam znalazł się w dość komfortowej sytuacji do oddania strzału, jednak uderzał gorszą, lewą nogą, a bramkarzowi Celje udało się skutecznie interweniować. W 17. minucie wykazał się przecięciem podania w środkowej strefie, momentalnie uruchomił prostopadłym zagraniem Ermala Krasniqiego i właściwie wypracował jedyną akcję bramkową "Wojskowych" w tym meczu. W drugiej połowie już był mniej skoncentrowany i aktywny. To przełożyło się na brak reakcji przy drugim golu dla słoweńskiego zespołu. Augustyniak zszedł na pole karne, podwajając krycie wraz ze Steve'm Kapuadim, przez co pozostawił wiele wolnej przestrzeni przed "szesnastką", co pozwoliło kapitanowi Celje na komfortowe oddanie strzału. Nieco wcześniej zareagował nerwowo przy jednym z dośrodkowań gospodarzy z lewej strony, interweniował niepewnie, prawie wbijając piłkę do własnej bramki, lecz uratowało go skuteczne ustawienie Kacpra Tobiasza. Szkoda, że Augustyniakowi nie udało się utrzymać koncentracji z pierwszej połowy i podtrzymać świetnej dyspozycji.


Antonio Čolak - Napastnik w końcu otrzymał swoją szansę w wyjściowym składzie kosztem Milety Rajovicia. Trzeba pochwalić Chorwata za kilka elementów. Przede wszystkim jego aktywność w ofensywnej tercji boiska. Pracował za dwóch w pressingu, non stop naciskał na bramkarza oraz defensorów próbujących wyprowadzić piłkę z własnej połowy i był w tym uparty. Dzięki swojej waleczności wielokrotnie powodował, że gracze Celje nie robili tego skutecznie, a Legia szybko odzyskiwała posiadanie piłki poprzez ich niecelne wybicie bądź odbiór w środkowej strefie boiska. Poza naciskiem na przeciwników jego aktywność wykazywała się także poprzez uczestnictwo w licznych rozegraniach akcji. Napastnik dobrze grał tyłem do bramki, z rywalami na plecach. Schodził nisko poza pole karne, pokazywał się do podań i momentalnymi odegraniami starał się przyspieszyć rozegranie akcji, co wielokrotnie pozwalało zespołowi na wykreowanie klarownych sytuacji. Był pewny w pojedynkach, nie dawał się przepychać i rzadko tracił posiadanie piłki. Szwankowało u niego jednak to, co u atakującego najważniejsze. Colak miał w tym meczu trzy klarowne okazje, z których przynajmniej jedna powinna zakończyć się golem, a ostatecznie zaledwie jeden z jego strzałów był celny. Zdecydowanie najlepszą okazję miał w 8. minucie. Napastnik dobrze znalazł wolną przestrzeń między obrońcami na 5. metrze i otrzymał idealnie podanie od Rafała Augustyniaka, jednak uderzeniem z pierwszej piłki nie udało mu się skontrować jej w światło bramki, notując fatalnego flopa. W 25. minucie mógł podwyższyć prowadzenie uderzeniem głową po dośrodkowaniu na bliższy słupek Pawła Wszołka, ale choć wygrał pojedynek o górną piłkę z obrońcą, przestrzelił ponad bramką. Zdecydowanie w najcięższej sytuacji strzeleckiej znalazł się w 56. minucie i to właśnie to uderzenie okazało się celne. Również w okolicach 5. metra otrzymał piłkę zgraną głową przez Rubena Vinagre po dośrodkowaniu Wszołka, lecz Portugalczyk zagrał nieco za plecy Chorwata, a ten intuicyjnie zdołał oddać strzał, trafiając jednak prosto w bramkarza. To nie była jednak łatwa akcja do wykończenia i można mieć w niej najmniej pretensji. Został zmieniony w 69. minucie. Colak swoją pracowitością pokazał, że to on zasługuje bardziej na miejsce w pierwszym składzie, lecz zdecydowanie musi poprawić swoją skuteczność.


Petar Stojanović - Dla Stojanovicia był to ważny mecz przed publicznością z własnej ojczyzny. Widać było w nim motywację i chęć walki. Był niezwykle ważnym elementem w pressingu i doskoku do rywala. W tym aspekcie zapewniał zespołowi wiele korzyści na lewej stronie boiska i powodował masę problemów w rozegraniu przez Celje. Był niezwykle zdeterminowany, waleczny i nieustępliwy. W kwestiach ofensywnych nie zapewnił zespołowi tyle, ile reszta jego partnerów z ataku. Schodził raczej niżej ze swojej pozycji, uciekał do wspomagania rozegrania piłki i rozrzucania jej po skrzydłach. Niezbyt ryzykował, nie wchodził w pojedynki i nie szukał dryblingów. Przez cały mecz nie zdecydował się też na ani jedną próbę dośrodkowania czy bardziej otwierającego podania. Generalnie jednak skutecznie łączył ofensywę z defensywą, bo bardzo często można było zobaczyć go wracającego pod własne pole karne i asekurującego ataki gospodarzy prawą flanką, a po odbiorach starał się wyprowadzać akcje. Zszedł z boiska w 69. minucie. 


Bartosz Kapustka  - W pierwszej połowie kapitan Legii był bardzo ważnym elementem. W środkowej strefie był skutecznym łącznikiem ofensywy z defensywą, którego poczynania pozwoliły przejąć kontrolę w tej tercji boiska. Trochę mniej było go w ataku, pozostawił te aspekty Kacprowi Urbańskiemu, lecz starał się rozprowadzać ataki między obrońcami a atakującymi i wychodziło mu to skutecznie. Nie grał asekuracyjnie, potrafił obrócić się z piłką i rozegrać ją do przodu, nawet mimo presji rywali. W 17. minucie podłączył się na pole karne Celje, próbował dobić odbity strzał Ermala Krasniqiego, lecz źle trafił w piłkę. Ta trafiła pod nogi Kacpra Ubrańskiego, a Kapustka zanotował dzięki temu mocno przypadkową asystę. Dobrze operował w obronie, w której tworzył pierwszą zaporę i skuteczną tarczę przed atakami gospodarzy. W drugiej części z minuty na minutę jego poczynania wyglądały jednak coraz gorzej. Coraz bardziej było widać po nim zmęczenie. Nie był już taki aktywny, wrócił do swojej klasycznej, asekuracyjnej gry w rozegraniu, a od 66. minuty, w której został ukarany żółtą kartką, odpuszczał także w działaniach obronnych i pojedynkach z rywalami. To sprawiło, że stołeczna drużyna praktycznie całkowicie utraciła kontrolę w środku pola. Kapustka nie tylko odpuszczał z agresją i pozwalał przeciwnikom na więcej, ale też popełniał błędy w ustawieniu, co odbiło się przy obu straconych golach. Zarówno przy pierwszej, jak i przy drugiej bramce dla Celje pomocnik pozostawił zbyt wiele przestrzeni w środkowej strefie, pozwalając rywalom na oddanie prostopadłego podania i strzału dającego zwycięstwo. W drugiej części zabrakło Kapustce charakteru i zacięcia, które pokazywał w pierwszej części i powinien być zmieniony zdecydowanie wcześniej niż w 86. minucie.


Ruben Vinagre  -  Vinagre był aktywny, pokazywał się na lewym skrzydle, grał ofensywnie i odważnie, ale powodował jedynie wiele wiatru i praktycznie zero konkretów, a patrząc na efektywność jego partnerów z przeciwnej flanki, bardzo ciężko obserwowało się jego grę. Wiele jego indywidualnych rajdów nie przynosiło żadnych efektów, a jedynie niecelne dośrodkowania, których zanotował aż 9 z 10, i liczne straty piłki, których miał okazałe 22 przy 56 kontaktach z piłką. W zasadzie tylko w doliczonym czasie drugiej połowy, kiedy zacentrował na pole karne do Pawła Wszołka, potrafił zrobić z piłką coś specjalnego i zapewnić zespołowi korzyści w ofensywie. Przez sporą część meczu wydawało się, że poprawił jednak swoją grę defensywną. Dość dobrze czytał grę, zamykał przestrzenie i skutecznie współpracował z resztą partnerów z obrony. Aż do feralnej 72. minuty. Portugalczyk ustawił się w obronie szerzej niż w większości ataków Celje, co pozwoliło zawodnikom słoweńskiej drużyny na prostopadłe podanie między obrońcami, a nie na zewnątrz. Vinagre popełnił błąd nie tylko w zachowaniu odpowiednich odległości między legionistami, ale także przeciwnikiem - był ustawiony zdecydowanie za daleko od rywala. Portugalczyk nie był w stanie już dogonić Nikity Iosifowa i naprawić swoich błędów. Defensorowi po raz kolejny zabrakło koncentracji w kluczowych momentach zarówno w ofensywie, jak i defensywie.


Steve Kapuadi  - To kolejny występ reprezentanta Demokratycznej Republiki Konga, w którym zabrakło mu koncentracji i pewności, szczególnie w drugiej połowie. Pierwsza część była jeszcze w jego wykonaniu poprawna - dobrze ustawiał się w obronie, skutecznie asekurował lewą flankę. Problemy pojawiły się w drugiej połowie, kiedy gracze Celje znacznie częściej atakowali i przebywali pod krytym przez niego polem karnym. Wtedy w poczynania Kapuadiego wkradło się rozprężenie, przestał dobrze się pozycjonować i zaczął popełniać proste błędy. Przez nie był poniekąd odpowiedzialny za stratę obu bramek. Przy pierwszym golu zaspał w asekuracji Rubena Vinagre, a chwilę wcześniej był najbardziej wysuniętym zawodnikiem, łamiącym linię spalonego. Słabo zachował się także przy drugim trafieniu, choć tu sytuacja była trudniejsza. Kapuadi próbował interweniować przy wysokim podaniu za linię obrony, biegł tyłem i gonił za piłką, ostatecznie kontrując futbolówkę głową, jednak tak niefortunnie, że podał ją wprost pod nogi niepilnowanego Žana Karničnika. Poza tymi błędami był także dość bierny w rozegraniu, znacznie rzadziej brał się za napędzanie ataków niż m.in. jego partner z obrony i był zdecydowanie bardziej asekuracyjny. Kapuadi jest obecnie w przeciętnej formie i może dobrym pomysłem byłoby, żeby odpoczął.


Kacper Tobiasz  - Golkiper Legii wykazał się w tym meczu czterema skutecznymi interwencjami, ale nie każda z nich była stuprocentowo pewna. W 16. minucie wybronił strzał z dystansu zza zasłony Mario Kvesicia i choć odbił piłkę przed siebie, interwencja nie była łatwa do wykonania. W 36. minucie musiał wykonać dwie obrony, jednak trochę sam to spowodował. Pierwszy strzał Nikity Iosifowa z dużego kąta z prawej strony odbił wprost przed siebie, co spowodowało możliwość powtórki rozegrania akcji dla gospodarzy. Znacznie lepiej w tej sytuacji zachował się przy strzale Kvesicia z lewej strony pola karnego, który na raty udało mu się wyłapać. W 58. minucie zachował czujność, dobrze ustawił się na bliższym słupku i w trudnej sytuacji wyłapał piłkę odbitą przez Rafała Augustyniaka. Można mieć jednak pretensje do Tobiasza przy obu straconych golach. W sytuacji sam na sam z Iosifowem zachował się biernie, nie zrobił tego, co przed kilkoma dniami w pojedynku z Widzewem, kiedy skrócił napastnikowi pole strzału i wybronił jego uderzenie. Tym razem stał w miejscu, czekał na skrzydłowego i dał wpakować sobie piłkę między nogami. Wydaje się także, że mógł zachować się znacznie lepiej przy uderzeniu z dystansu Žana Karničnika. Mimo że był ustawiony dobrze, na środku bramki, zbyt późno podjął próbę interwencji i przesunięcia się w prawo, w powtórkach widać jak zwleka z robinsonadą, przez co jedynie musnął futbolówkę palcami i musiał ponownie wyjmować ją z siatki. Strzał na pewno był nieprzyjemny, piłka być może skręciła w ostatnim momencie, ale to nie może w pełni zwolnić bramkarza z częściowej odpowiedzialności za stratę tego gola. Tobiasz w tym meczu po prostu nie dał zespołowi czegoś specjalnego, w przeciwieństwie do golkipera gospodarzy.


Zmiennicy

Wojciech Urbański - Wszedł na boisko w 69. minucie. Starał się wspomagać i defensywę i ofensywę, pełnić rolę łącznika. W 71. minucie dobrze poradził sobie z rywalem w środku pola, wyprowadził piłkę na prawą stronę, co pozwoliło zespołowi na wyprowadzenie kontry, którą niecelnym podaniem prostopadłym zepsuł Paweł Wszołek. Poza tą akcją nie udało mu się wprowadzić do gry zespołu nic specjalnego. 


Juergen Elitim - Pojawił się na murawie w 78. minucie. Od razu po wejściu starał się przejąć ciężar rozegrania na siebie i w ciężkim momencie próbował przyspieszyć ataki zespołu. Brakowało mu jednak w poczynaniach celności i pomysłowości. Starał się wprowadzić w ten mecz, ale chyba dostał na to zbyt mało czasu.


Kacper Chodyna, Jakub Żewłakow - Pojawili się na boisku w 86. minucie. Grali zbyt krótko, by ocenić ich występ.


Mileta Rajović  - Zmienił na murawie Antonio Colaka. Liczyliśmy, że widząc grę Chorwata z ławki rezerwowych, Duńczyk także będzie chciał pokazać swój charakter, wolę walki i pracować dla zespołu. Tak jednak się nie stało. Po jego wejściu Legia osłabła w ofensywie i elemencie nacisku na rywali, którzy zyskali dzięki temu więcej przestrzeni i swobody w rozegraniu. Gdy legioniści starali się powalczyć o wyrównanie, Rajović był po prostu bierny. Nawet w kilku sytuacjach, w których mógł powalczyć o piłkę z defensorami lub bramkarzem, odpuszczał w najważniejszym momencie. Jedyne co udało mu się po tym wejściu, to dwukrotne odegranie piłki - po jednym z nich na strzał nie zdecydował się Ermal Krasniqi, a po drugim centrę do Pawła Wszołka zanotował Ruben Vinagre. Wydaje się, że lepszym posunięciem byłoby pozostawienie Rajovicia na ławce rezerwowych.


REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2025 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.