31 października Edward Iordanescu przestał pełnić funkcję pierwszego trenera Legii Warszawa. Tego samego dnia klub ogłosił, że „do czasu przedstawienia nowego szkoleniowca obowiązki pierwszego trenera będzie pełnił dotychczasowy asystent, Inaki Astiz”. I… na tym komunikaty się skończyły.
Dziś mamy 17 listopada. Nowy trener nie został przedstawiony. Ba — nikt nie potrafi powiedzieć, czy w ogóle ktokolwiek został wybrany i ewentualnie, kiedy mógłby podjąć pracę. Dla kibiców sytuacja byłaby odrobinę bardziej zrozumiała, gdyby klub choć raz wyraźnie zakomunikował, że porozumiał się z nowym trenerem, ale ten mógłby dołączyć dopiero za kilka tygodni. Kibice mogliby wtedy czekać z poczuciem, że istnieje jakiś plan, jakaś logika działań.
Tymczasem panuje cisza. Spekulacje w mediach wygasły, nikt z klubu nie wysyła żadnego sygnału, który świadczyłby o zbliżającym się przełomie. A to rodzi coraz większe napięcie.
Wyniki, których klub się nie spodziewał
Od momentu przekazania zespołu Inakiemu Astizowi Legia zremisowała z Widzewem, przegrała z Celje, a tuż przed przerwą reprezentacyjną doszło do sytuacji, którą można określić jedynie słowem - upokarzająca. Słychać, że włodarze dopuszczali scenariusz pozostawienia na stanowisku tymczasowego trenera do końca rundy, jednak na taki obrót spraw, jak pierwsza w historii porażka na własnym stadionie z zajmującą przedostatnie miejsce w tabeli drużyną z Niecieczy chyba nikt w klubie nie był przygotowany.Trudno te wydarzenia zignorować, zwłaszcza że coraz wyraźniej pobrzmiewają echa sezonu 2021. Wtedy, po zwolnieniu Czesława Michniewicza, drużynę przejął Marek Gołębiewski. Prowadził zespół w 11 spotkaniach, wygrywając tylko trzy i przegrywając osiem. Dopiero zimowy powrót Aleksandara Vukovicia uchronił klub przed katastrofą.
W tamtym sezonie po 14 kolejkach Legia miała na koncie 12 punktów — dziś ma 17. To więcej, ale nie na tyle, by spać spokojnie. Zwłaszcza że w najbliższych tygodniach „Wojskowi” zmierzą się z rywalami z niższej półki, a więc każdy mecz będzie tym z gatunku "o sześć punktów". Przy powtórce z meczu z Niecieczą realne staje się osunięcie w stronę strefy spadkowej.
Gdzie ci kandydaci?
Po odejściu Iordănescu w kontekście Legii w kuluarach przewijały się nazwiska polskich trenerów - Macieja Skorży, Jacka Magiery, Jerzego Brzęczka, a nawet Marka Papszuna. Do klubu trafiały też oferty zagranicznych szkoleniowców. Minęło jednak 17 dni i nic się nie wydarzyło. W ostatnich dniach w mediach sugerowano, że w Legii panuje strach przed podjęciem decyzji — byle tylko nie powtórzyć błędu.Całość niestety wpisuje się w schemat, jaki obserwowaliśmy w pierwszej połowie roku. Klub miesiącami poszukiwał dyrektora sportowego po odsunięciu Jacka Zielińskiego, by ostatecznie zatrudnić… dwóch - Michała Żewłakowa i Frediego Bobicia. Ci z kolei popisali się brakiem planu awaryjnego po nieudanych negocjacjach z Gonçalo Feio i w ostatniej chwili, tuż przed wznowieniem przygotowań do nowego sezonu, zatrudnili ekipę z Rumunii. Wówczas na trenera czekaliśmy niecałe 18 dni.
Teraz wygląda to podobnie. Drużyna została zostawiona sama sobie. Oczywiście od piłkarzy tej klasy trzeba wymagać dużo, niezależnie od tego, kto siedzi na ławce, ale trudno oczekiwać, by taki model funkcjonowania miał szansę się sprawdzić na dłuższą metę. Inaki Astiz robi wszystko, co w jego mocy, chce dla drużyny jak najlepiej, ale nawet z jego wypowiedzi da się wyczuć, że to zadanie może go przerastać.
W sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się Legia, niezbędne jest jak najszybsze zatrudnienie trenera z odpowiednim doświadczeniem, który z powodzeniem radzi sobie, grając co 3-4 dni (nie jedynie okazjonalnie prowadząc zespół), pracował z powodzeniem i sukcesami w renomowanych klubach i będzie odpowiednim autorytetem dla piłkarzy, aby uporządkować sytuację i realnie ratować ten sezon.
Legiometr wraca — tym razem o zarządzie
Po zwolnieniu Iordanescu wyłączyliśmy Legiometr — barometr nastrojów kibiców wobec pracy pierwszego trenera. Dwa tygodnie minęły, nowego szkoleniowca nie ma, więc dziś uruchamiamy nowy Legiometr.Tym razem możecie codziennie oceniać decyzje (lub ich brak) podejmowane przez zarząd Legii Warszawa. Zapraszamy do głosowania — wasze opinie będą widoczne w czasie rzeczywistym.
