Listopad był kolejnym bardzo słabym miesiącem przy Łazienkowskiej. Tuż przed jego rozpoczęciem z klubem pożegnał się trener Edward Iordanescu, którego zarządzający klubem do tej pory nie potrafią zastąpić. Drużyna prowadzona tymczasowo przez trenera Inakiego Astiza z meczu na mecz popadała w coraz większy kryzys, a w listopadzie nie była w stanie wygrać ani razu.
Zespół z Warszawy miał okazję na przełamanie złej passy w 5 meczach. Trzeba jednak przyznać, że nie był nawet blisko, by tak się stało. "Wojskowym" udawało się wyjść na prowadzenie w zaledwie jednym meczu - z NK Celje - i utrzymali je przez około godzinę gry. Legioniści ze Słoweńcami przegrali ostatecznie 1-2, a w rozgrywkach europejskich ulegli także na koniec miesiąca Sparcie Praga (0-1). W Ekstraklasie Legia miała teoretycznie dość korzystny terminarz. Warszawiacy mierzyli się z także pogrążonym w kryzysie Widzewem Łódź i znajdującymi się w strefie spadkowej Bruk-Betem Termaliką Nieciecza oraz Lechią Gdańsk. Podopieczni hiszpańskiego menadżera w tych trzech spotkaniach potrafili jednak ugrać zaledwie 2 punkty, remisując z zespołem z Łodzi 1-1 i drużyną z Gdańska 2-2. Doznali również pierwszej, historycznej porażki z klubem z Niecieczy na własnym stadionie. Te wszystkie wyniki ligowe sprawiły, że Legia jest jedyną drużyną z najwyższej klasy rozgrywkowej, która nie potrafiła wygrać w listopadzie, choć ta seria trwa już ponad 2 razy dłużej.
Klasycznie po każdym spotkaniu ocenialiśmy grę legionistów i przyznawaliśmy indywidualne noty w rubryce "Plusy i minusy". Przy takich wynikach teoretycznie żaden zawodnik stołecznego zespołu nie powinien otrzymać miana plusa miesiąca. Był jednak jeden piłkarz Legii, który za sto procent swoich listopadowych występów otrzymał od nas pozytywne wyróżnienie. Tym graczem jest Radovan Pankov, któremu zostały przyznane plusy za spotkania z Widzewem i Celje. W obu występach Serb był najpewniejszym punktem defensywy stołecznej drużyny. Grał pewnie, agresywnie, bezkompromisowo i przede wszystkim z dużym zaangażowaniem. Utrzymywał dużą koncentrację, ustrzegał się prostych błędów, a w pojedynkach nie pozwalał rywalom na zbyt wiele. Niestety, 30-latka nie omijały problemy zdrowotne, które wyeliminowały go z gry w trzech kolejnych meczach.
Na w miarę pozytywne wyróżnienie po tym miesiącu zasługuje także Wojciech Urbański. Młody pomocnik w końcu otrzymał więcej szans na grę, wystąpił nawet dwukrotnie w pierwszym składzie. Przez cały listopad prezentował się dość obiecująco, nie otrzymał ani jednej negatywnej noty, a jedynego plusa otrzymał za spotkanie z Lechią, gdy wchodząc z ławki w doliczonym czasie gry, swoją walecznością i bramką uratował remis dla zespołu. Generalnie, u 20-latka było widać dużą chęć do gry i pokazania się, starał się jak mógł, by jak najbardziej uwidocznić swoje atuty.
Poza tymi dwoma zawodnikami tylko 6 innych piłkarzy z licznej kadry warszawskiego klubu w poszczególnych meczach zapracowało na pozytywne noty. Byli nimi Rafał Augustyniak, Bartosz Kapustka, Ermal Krasniqi, Kacper Tobiasz, Kacper Urbański oraz Paweł Wszołek. Wszyscy z wymienionych graczy prezentowali jednak bardzo nierówną formę, przeplatali lepsze mecze z gorszymi. Zazwyczaj gdy jedni z nich prezentowali się dobrze, inni grali na słabym poziomie, co wpływało na dyspozycję i obraz całego zespołu.

Aż 13 piłkarzy nie mogło zostać ocenienionych pozytywnie ani razu. Zdecydowanymi liderami w klasyfikacji listopadowych minusów wśród graczy Legii byli jej napastnicy - Mileta Rajović i Antonio Čolak. O ile jeszcze Chorwata momentami można było pochwalić za pracę dla zespołu, tak Duńczyk był kompletnie bezzębny. Na murawie był odrębnym elementem, elektronem, który jedynie poruszał się po niej bez większego ładu i składu. Atakujący w listopadzie podtrzymał swoją serię bez gola, która trwa już od końcówki września. Choć trzy spotkania rozpoczął na ławce rezerwowych, pojawiał się w drugiej części na boisku i prezentował się fatalnie, przez co otrzymał negatywne wyróżnienie za każdy z pięciu meczów. Starszy z napastników dostał natomiast o dwa minusy mniej i także nie potrafił odnaleźć drogi do bramki czy choćby znaleźć się w komfortowej sytuacji, by przełamać niemoc strzelecką.
Ponadprzeciętnie słabą formę w listopadzie prezentowali także dwaj obrońcy - stoper, Steve Kapuadi i lewy defensor, Ruben Vinagre. Obaj zawodnicy otrzymali od naszej redakcji po 4 minusy. Reprezentant Demokratycznej Republiki Konga całkowicie utracił swoje atuty - był przeciętny w pojedynkach z rywalami, prezentował mało agresji i łatwo było go pokonać. Przede wszystkim wielokrotnie zdarzało mu się popełniać proste, wręcz dziecinne błędy, które kosztowały zespół straty bramek i w ostateczności punktów. Portugalczyk natomiast w zasadzie przyzwyczaił już do słabych występów i listopad był kolejnym miesiącem, w którym nie poczynił progresu. Jego akcje ofensywne nie przynosiły żadnych konkretów, były wręcz bezsensowne, a w defensywie cały czas zachowywał się jak dziecko we mgle, zostawiał masę wolnej przestrzeni i wręcz ułatwiał grę przeciwnikom, którzy wykorzystywali jego błędy. W jego poczynaniach widać było niestety brak większego zaangażowania i chęci do gry, co chyba martwi najbardziej. Wspomnieć należy również o Kacprze Chodynie, który za oba swoje występy w wyjściowej jedenastce, po już klasycznej grze w jego wykonaniu, otrzymał notę negatywną.

Pełna klasyfikacja:
Radovan Pankov - 2
Ermal Krasniqi - 2 / 2
Kacper Tobiasz - 2 / 2
Bartosz Kapustka - 2 / 3
Paweł Wszołek - 2 / 3
Wojciech Urbański - 1
Rafał Augustyniak - 1 / 1
Kacper Urbański - 1 / 2
Wahan Biczachczjan - 1
Juergen Elitim - 1
Claude Goncalves - 1
Patryk Kun - 1
Kamil Piątkowski - 1
Petar Stojanović - 1
Damian Szymański - 1
Jakub Żewłakow - 1
Kacper Chodyna - 2
Antonio Čolak - 3
Ruben Vinagre - 4
Steve Kapuadi - 4
Mileta Rajović - 5
"Plusy" w poprzednich miesiącach
Lipiec - Kacper Tobiasz i Jan Ziółkowski
Sierpień - Kacper Tobiasz
Wrzesień - Kamil Piątkowski i Damian Szymański
Październik - Wojciech Urbański
