Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z Piastem

Legia Warszawa nie sprawiła swoim kibicom prezentu mikołajkowego. Po fatalnej końcówce meczu legioniści przegrali w Gliwicach z Piastem 0-2. "Wojskowi" mieli kilka sytuacji, które mogły odmienić oblicze i końcowy wynik spotkania, ale nie potrafili ich wykończyć. Po stracie bramki ich zaangażowanie spadło do zera i wręcz nie mieli już ochoty, by powalczyć choćby o remis. Zapraszamy na oceny, jakie wystawiliśmy graczom stołecznej drużyny za ostatni wyjazdowy mecz ligowy w 2025 roku.

REKLAMA

Kacper Tobiasz - Golkiper Legii robił sporo, by zachować w tym spotkaniu czyste konto. W pierwszej połowie musiał wykazać się dwukrotnie czujnością przy strzałach zawodników Piasta. W 24. minucie dobrze przesunął się na linii i wybronił do boku mocny, techniczny strzał Hugo Vallejo. W 43. minucie podobnie zareagował przy strzale Germana Barkowskiego, który z 11. metra uderzył mocno w środek bramki. Ostatnią interwencją w tym meczu wykazał się pod koniec doliczonego czasu drugiej połowy, gdy zbił na rzut rożny celny strzał Jorge Felixa ze sporego kąta. Niestety, te obrony nie wystarczyły, by ustrzec się straty bramki. Przy trafieniu Michała Chrapka golkiper był zasłonięty, interwencja była utrudniona także przez to, że strzał był celny i mocny, a dodatkowo piłka odbiła się od ziemi tuż przed bramkarzem. Choć Tobiasz musnął futbolówkę palcami, nie miał szans na wybicie jej ze światła bramki. Przy rzucie karnym natomiast nie wyczuł intencji strzelca. Poza tym trzeba pochwalić Tobiasza za reakcje przy dośrodkowaniach rywali - funkcjonował dobrze na przedpolu, czujnie reagował na górne piłki, piąstkując bądź łapiąc je. Nadal można mieć sporo zastrzeżeń do jakości jego wybić, których w tym meczu było dużo. Zaczął je świetnie, od idealnego zagrania z 2. minuty, którym uruchomił Miletę Rajovicia do sytuacji sam na sam z bramkarzem. Poza tym zagraniem nie grzeszył jednak skutecznością, choć bywało gorzej. 



Kamil Piątkowski - Jego występ był pozytywny pod kątem defensywy. Był czujny, dobrze czytał grę i ustawiał się we własnym polu karnym. Dzięki temu miał dobrą skuteczność przy dograniach rywali na "szesnastkę", zarówno tych górnych, jak i kierowanych bliżej murawy, wykazując się łącznie ośmioma wybiciami. Był także skuteczny w pojedynkach, wygrał 3 na 4 starcia z rywalami na poziomie boiska, dokładając także 8 z 15 zwycięskich pojedynków w powietrzu. Dobrze czuł grę i w wielu akcjach wykazywał się asekuracją i udanymi powrotami. Uratował zespół w 19. minucie, kiedy nieco ryzykowną, ale dobrą interwencją w polu karnym powstrzymał szarżującego Erika Jirkę i nie pozwolił skrzydłowemu na oddanie strzału. Jak do wielu zawodników, również do Piątkowskiego można mieć zastrzeżenia w kwestii rozegrania piłki - wiele jego podań było niedokładnych, odbijało się od nierównej murawy i trafiało pod nogi przeciwników. 


Mileta Rajović  - Po raz kolejny nieskuteczność duńskiego napastnika po części zaważyła o końcowym wyniku. To był jeden z tych meczów, w którym Rajović dochodził do okazji bramkowych, ale nie potrafił ich wykorzystać. W niedzielnym spotkaniu miał ich łącznie trzy. Pierwszą już na samym początku, w 2. minucie. Napastnik dobrze wyszedł do górnego podania od Kacpra Tobiasza za linię obrony, skutecznie opanował piłkę kolanem i zabrał się z nią w kierunku bramki, jednak strzałem po ziemi z lewej strony pola karnego niezbyt utrudnił bramkarzowi Piasta dobrą interwencję. Jeszcze lepszą szansę miał w 34. minucie. Po świetnym prostopadłym podaniu od Kacpra Urbańskiego, Rajović znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem i choć wyszedł on blisko do atakującego, Duńczyk mógł zachować się znacznie lepiej, niż zakończyć ten atak próbą zbyt niskiego lobowania Frantiska Placha i w konsekwencji zmarnowania kolejnej "setki". Ostatnią okazję, choć najmniej komfortową, miał na początku drugiej części, gdy mocno uderzył z dość ostrego kąta prawej strony pola karnego, lecz także nie zaskoczył bramkarza gospodarzy, trafiając wprost w miejsce, w którym był ustawiony. Miał w tym spotkaniu nieco większy udział w grze - pokazywał się do piłek, wychodził do górnych zagrań, ale w pojedynkach z rywalami zanotował połowiczną skuteczność. Znów zabrakło najważniejszego - wykończenia, czego nie potrafi naprawić od końcówki września. 


Kacper Urbański  - Pomocnik wrócił do wyjściowego składu po prawie miesiącu nieobecności i gry z ławki rezerwowych. Trzeba przyznać, że murawa w Gliwicach nie była najłatwiejsza dla zawodników jego typu, lecz Urbański także sobie nie pomagał, by zaistnieć w tym meczu. Nie był aż tak aktywny i chętny do wzięcia na siebie odpowiedzialności, jak moglibyśmy tego od niego wymagać. Dodatkowo popełniał sporo błędów i raził nieskutecznością. Zanotował celność podań jedynie na poziomie 64% i 61% na połowie rywali, a na 41 kontaktów z piłką aż 15 kończyło się stratą. Był także mało zdecydowany i stanowczy w pojedynkach z rywalami, przeciwnicy odczytywali jego zamiary, przez co wygrał zaledwie 3 z 12 starć. Właściwie można pochwalić go jedynie za dwie rzeczy. Przede wszystkim za zachowanie z 34. minuty - pomocnik dobrze pokazał się do podania przed polem karnym Piasta, obrócił się z piłką i świetnym prostopadłym zagraniem za linię obrony wyprowadził Miletę Rajovicia na sytuację sam na sam z bramkarzem. To był błysk geniuszu Kacpra, który chcielibyśmy oglądać znacznie częściej, szczególnie w pojedynkach z ostatnim zespołem w tabeli. Dobrze zachował się także w 84. minucie, gdy zablokował strzał z dystansu jednego z gospodarzy, co było przyczynkiem do rozpoczęcia kontry i okazji bramkowej Kacpra Chodyny. Opuścił boisko w 85. minucie.   


Rafał Augustyniak  - Defensywny pomocnik miał w tym spotkaniu dużo problemów z koordynacją i w pojedynkach z rywalami. Augustyniakowi bardzo często plątały się nogi, nie potrafił poradzić sobie z bardziej zwrotnymi ofensywnymi zawodnikami Piasta, którzy nie mieli problemów z pokonywaniem go. Jeśli chodzi o pojedynki, to Augustyniak w tym spotkaniu wygrał ich 6 z 13 i zaledwie 3 z 10, które miały miejsce na murawie, a w których pomocnik zazwyczaj góruje. Miał również wyraźne problemy z wyprowadzeniem piłki. Mnóstwo jego podań padało łupem przeciwników, co w dużej mierze spowodowało aż 21 start - prawie najwięcej z całego zespołu. Na zapamiętanie na pewno zasługuje jego zagranie z 34. minuty, kiedy prostopadłym podaniem uruchomił przed polem karnym Kacpra Urbańskiego i zapoczątkował sytuację sam na sam z bramkarzem dla Milety Rajovicia. Był także zamieszany w pierwszą stratę bramki. Z łatwością dał się pokonać w polu karnym Igorowi Drapińskiemu, który poradził sobie, mając go "na plecach", dobrze  się zastawił i odegrał piłkę przed pole karne do Michała Chrapka, notując asystę. W tej sytuacji, jak i wielu innych w tym spotkaniu, Augustyniakowi zabrakło determinacji i agresji.


Henrique Arreiol  - Po udanym debiucie przed tygodniem w Lublinie liczyliśmy na powtórkę w spotkaniu z Piastem. Niestety, w niedzielnym meczu Portugalczyk był zdecydowanie mniej aktywny i pewny siebie. Dużo rzadziej włączał się do rozegrania, pokazywał do podań i podejmował mniej prób przyspieszenia gry. Grał mocno na alibi, zanotował przyzwoitą skuteczność podań, ale tylko dlatego, że większość z nich była rozgrywana bardzo bezpiecznie, kierowana do tyłu lub do boku. Być może średni stan murawy nie pomagał mu w pokazaniu pełni możliwości, ale na pewno problemem była też kwestia zaangażowania zawodnika. Nieco lepiej wyglądał w defensywie - pomocnik często wracał na własne pole karne, walczył o odzyskanie piłki i w wielu sytuacjach mu się to udawało. Generalnie jednak oczekiwaliśmy od niego więcej. Został zmieniony w 75. minucie.


Arkadiusz Reca  - Pod kątem ofensywy był to kolejny bardzo słaby występ w wykonaniu byłego reprezentanta Polski. Pod polem karnym przeciwników nie dawał żadnej realnej opcji, bardzo rzadko podłączał się wyżej, kończąc swoje rajdy w większości w okolicach linii środkowej. Dawał także bardzo mało jakości w rozegraniu piłki - zanotował zaledwie 53% skuteczności w tym aspekcie i aż 22 straty, czyli nieco więcej od Rafała Augustyniaka. Wydawało się jednak, że nadrabia swoje braki w ataku skuteczną defensywą. Reca trzymał w ryzach lewą flankę obrony, dobrze radził sobie w pojedynkach z przeciwnikami, wygrywając ich łącznie 11 z 16, notując także po 4 odbiory i przechwyty i 7 na 7 udanych wślizgów. Pod tym kątem można byłoby go pochwalić, gdyby utrzymał koncentrację do samego końca. Niestety, w doliczonym czasie gry nie potrafił upilnować Juande Rivasa, przy próbie wybicia piłki kopnął rywala, który dopadł do niej szybciej i sprokurował rzut karny, który całkowicie pogrążył zespół. 


Paweł Wszołek  - Wszołek po raz kolejny został ustawiony od początku meczu jako skrzydłowy i znów ten pomysł nie wypalił. Dawał opcje na prawej stronie, pokazywał się do podań, ale miał wyraźne problemy z piłką przy nodze. Nie potrafił zrobić z nią różnicy i pokonać rywali. Ewidentnie nie radził sobie ze ścisłym kryciem, a przy jego podwojeniu był już całkowicie bezbronny. Łącznie przy 37 kontaktach z piłką stracił ją aż 17 razy. Mniej więcej w 30 minucie został przestawiony do obrony i od tamtego momentu do samego końca nie widzieliśmy już poczynań ofensywnych w jego wykonaniu. W defensywie nie można zarzucić mu zbyt wiele, a względem Petara Stojanovicia nawet nieco poprawił jakość obrony na prawej flance. Całościowo jednak Wszołek po raz kolejny zawiódł i widać po tym nim, że udziela mu się dyspozycja całego zespołu i atmosfera wokół niego, bo notuje gigantyczny zjazd formy.


Ermal Krasniqi  - To był dużo bardziej anonimowy występ Kosowianina względem ostatnich meczów. Nie poprawiła się jego skuteczność. Pokazywał się do gry znacznie rzadziej, nie szukał zbyt często indywidualnych rozwiązań, a gdy już, to nie udawało mu się przedrzeć przez rywali. Przy 32 kontaktach stracił piłkę 10 razy, a co gorsza, przegrał aż 9 ze wszystkich 15 pojedynków z przeciwnikami, co jest fatalną statystyką. W 36. minucie udało mu się wyjść na wolną pozycję, zejść bliżej środka i oddać strzał sprzed pola karnego, ale nie zagroził zbytnio bramce pilnowanej przez Frantiska Placha. Poza kilkoma udanymi powrotami do defensywy, jego występ był całkowicie bezzębny. Zszedł z boiska w 63. minucie. 


Steve Kapuadi  - Nie potrafił odnaleźć się w tym meczu. Od pierwszych do ostatnich minut wyglądał na zagubionego, mało skoncentrowanego. Popełniał proste błędy w ustawieniu, w wielu momentach brakowało go w miejscach, w których powinien być. Grał po prostu na bardzo niskim poziomie koncentracji, brakowało mu pewności, przez co często całkowicie wyłączał się z meczu i można było zapomnieć, że w ogóle przebywa na boisku. Przypominał o tym przy przegranych pojedynkach z rywalami, jak m.in. w 59. minucie, kiedy został z łatwością ograny przez Germana Barkowskiego i by naprawić swój błąd i zneutralizować groźną kontrę Piasta, musiał uciekać się do faulu, który skończył się indywidualnym napomnieniem. Dużo do życzenia pozostawiała także jakość jego rozgrywania piłki. Choć nie włączał się szczególnie często do kreacji akcji, zdarzało mu się popełniać w nim sporo błędów i zagrywać bardzo niedokładnie. Kolejny słaby występ.


Petar Stojanović  - Słoweniec znów otrzymał szansę na prawej obronie i całkowicie zawiódł. Od początku meczu grał na bardzo dużym poziomie niedokładności i nieskuteczności. Wielokrotnie przy wyprowadzeniu piłki zagrywał prosto pod nogi rywali i to jeszcze na własnej połowie, co doprowadzało do groźnych strat i kontrataków gospodarzy. Był wręcz fatalny w pojedynkach z przeciwnikami, szczególnie w starciach z Leandro Sancą. Skrzydłowy Piasta z łatwością radził sobie z bocznym obrońcą Legii, pokonywał go bez większych problemów i przy wykonaniu najprostszych środków. Stojanović nie potrafił odczytać zamiarów ofensywnych zawodników gospodarzy, przez co prawa flanka była dla nich otwarta i to właśnie przez nią kreowali najwięcej zagrożenia. Po około pół godzinie gry i ewidentnych problemach w defensywie, został przestawiony wyżej, lecz jego krótki występ w ofensywie nie przyniósł większych korzyści. W ostatniej akcji pierwszej połowy oddał mocny strzał sprzed pola karnego i dość ostrego kąta, ale bramkarz bez problemu wyłapał to uderzenie, a i tak chyba nie szło w światło bramki. Po słabym występie nie wybiegł na boisko na drugą połowę.



Zmiennicy

Wojciech Urbański - Wszedł na murawę w 75. minucie. Starał się walczyć, ale nie grzeszył skutecznością. Połowicznie udawało mu się wygrywać starcia z rywalami i w zasadzie nie wniósł większej zmiany do gry zespołu. To była po prostu neutralna zmiana.


Antonio Čolak - Pojawił się na boisku w 85. minucie. Grał zbyt krótko, by ocenić jego występ.


Kacper Chodyna  - Wszedł na boisko po przerwie. Zagrał jak typowy Kacper Chodyna. Nie można odmówić mu aktywności, pokazywał się na prawej stronie, ale nie dawał żadnych korzyści. W pojedynkach z rywalami tracił piłkę w prosty sposób, łącznie na 15 kontaktów utracił posiadanie aż 8 razy, a jakość jego podań pozostawiała wiele do życzenia i niweczyła wielokrotnie starania o zdobycie bramki. Swój fatalny występ w ofensywie okrasił zmarnowaniem wyśmienitej okazji. W 84. minucie otrzymał przytomne podanie prostopadłe od Jakuba Żewłakowa, wybiegł za linię obrońców i praktycznie od własnej połowy znalazł się z piłką w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Skrzydłowy dobrze zabrał się z piłką, wyprzedził wszystkich, ale w najważniejszym momencie po raz kolejny zawiódł. Ewidentnie widać, że w tej sytuacji zamiast na wykończeniu, Chodyna był skupiony na tym, co dzieje się za jego plecami. Nie patrzył przed siebie, jak zachowuje się bramkarz, tylko ze spuszczoną głową skupiał uwagę na tym, by nie stracić panowania nad piłką i nie zostać dogonionym. Przez to wszystko nie zauważył, jak blisko niego ustawiony  jest golkiper i uderzył lekko, jakby od niechcenia, trafiając prosto w niego. Tu nie zagrało po prostu nic. A to przecież nie jest pierwsza taka sytuacja tego zawodnika w barwach Legii. Skrzydłowy po raz kolejny udowadnia, że mentalnie nie dorasta do oczekiwanego poziomu. 


Jakub Żewłakow  - Znów otrzymał od trenera Inakiego Astiza sporo minut, pojawiając się na murawie chwilę po godzinie gry. Zaczynając od pozytywów, trzeba pochwalić go za przytomność i świetne, prostopadłe zagranie do Kacpra Chodyny z 84. minuty, które wyprowadziło skrzydłowego do sytuacji sam na sam. To drugi mecz z rzędu, kiedy inny z partnerów okrada go z asysty. Niestety, oprócz tego zagrania, całościowo był to bardzo przeciętny występ. Żewłakow nie potrafił skutecznie zabrać się z piłką i utrzymać się przy niej. Na 15 kontaktów z piłką utracił posiadanie 7 razy, nie zanotował także ani jednego udanego dryblingu na 3 podjęte próby i wygrał zaledwie 1 z 6 pojedynków z rywalami.  Zawalił także przy pierwszej straconej bramce. Skrzydłowy był ustawiony najbliżej oddającego strzał Michała Chrapka, jednak zamiast doskoczyć do pomocnika, próbować zablokować uderzenie, zawahał się, cofnął nogę i umożliwił graczowi Piasta zdobycie gola. Ciężko zaakceptować takie zachowanie młodzieżowca. Choć miał w tym meczu tylko nieliczne przebłyski i zagrał znacznie słabiej niż potrafi, nie można go skreślać i zrzucać na niego winy za porażkę. W wielu sytuacjach mógł jednak zachować się znacznie lepiej i widać, że brakuje mu jeszcze ogrania na najwyższym poziomie.


REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (29)

+dodaj komentarz
🙂 😊 😃 😁 😂 🤣 😇 😉 😜 😎 😍 🤩 😤 🤨 😐 🤔 🧐 🥳 😟 ☹️ 😢 😭 😡 🤬 🤯 👍 👎 💪 👏 🤝 🖐 🙏 🎉 👀 🤡 💩 ☠️ ❤️ 🤍 💚 🖤 🔥 💥 🚀 🔴 ⚪️ 🟢 ⚫️ ⭐️ ⚽️ 🏀 🏉 🏐 🥇 🥈 🥉 🏅 🏆 🍺 🍻 🕯

Remino - 08.12.2025 / 12:47, *.orange.pl

tragedia w dwóch aktach ( połowach).

odpowiedz
kibic(L) - 08.12.2025 / 08:30, *.dial.pl

To co widzimy to tylko efekt. Ryba zepsuła się od lokowanej głowy.
Koleś może pieniądze ma, ambicje ma, ale nie czuje tematu kompletnie. Zarząd beznadziejnych, sztab dyrektorski słaby. A trenerzy (a właściwie ich brak) przypadkowi, podobnie jak większość piłkarzy z ostatnich lat.

odpowiedz
Wojtek86 - 08.12.2025 / 07:43, *.play.pl

Wszyscy widzimy, że klub płonie jak stodoła, a my wleczeni jesteśmy prosto w przepaść…

I naprawdę jestem ciekaw, czy wreszcie polecą jakieś głowy wśród „wybitnych” dyrektorów odpowiedzialnych za brak trenera, te genialne transfery i cały ten bałagan, który sami stworzyli. Chytry dwa razy traci — i właśnie tracimy kolejny sezon, bo ktoś uważał się za mądrzejszego od całej reszty.

Od początku mówiłem: trzeba było zatrzymać Feio i utrzymać trzon drużyny, zamiast urządzać kolejną rewolucję dla samej rewolucji. Tylko że do naszych futbolowych arcymistrzów w garniturach nadal nie dociera, że stabilizacja to nie fanaberia kibiców, tylko elementarz prowadzenia zespołu.

odpowiedz
Skxk - 08.12.2025 / 10:01, *.orange.pl

@Wojtek86: zobacz, nie posłuchali cie I takie problemy. Wydałeś decyzję i się nie dostosowali.

odpowiedz
Sebo(L) - 07.12.2025 / 21:29, *.vectranet.pl

Należy mieć tylko nadzieję,że jeśli przyjdzie Papszun to zażąda sprowadzenie prawdziwego napastnika bo na razie takiego nie ma w Legii.Tego Rajovicia oddać gdzieś w piz.u nawet za darmo byle pozbyć sie go z listy płac.Tak słabego gracza trudno mi sobie przypomnieć w barwach Legii.Vinagre,Chodyna,Rajović,Colak won z tego klubu w pierwszej kolejności!

odpowiedz
L - 07.12.2025 / 23:23, *.play.pl

@Sebo(L): Stary, w Rakowie ten odpad z Jagi, Fadiga wyglada jak kot. To jest trener, on z Rajovica zrobi regularnie strzelajacego napastnika tak jak zrobil z Gutkovskisa. W koncu bedziemy mieli trenera a nie selekcjonera co mu maja kupwoac 18 nowych pilkarzy. Rajovic nie jest slaby, po prostu ma zly okres, caly zespol jest beznadziejny, ale warunki ma. Presja tez nie pomaga. Wszyscy graja zle ale krytyka tylko wzgledem Rajovica. Jak on ma byc odporny na to?

odpowiedz
Skxk - 08.12.2025 / 10:03, *.orange.pl

@Sebo(L): będzie grał więcej i będzie strzelał. Jeśli będzie tu papszun to tak się stanie. Łatwiej gracz dwoma 10tkami za plecami niż z kaleką i na skrzydłach bez jednego choćby celnego dośrodkowanie. Pamiętam jedno komiczne wszolka, ciągle nie mogę przestać się śmiać.

odpowiedz
Mz80 - 07.12.2025 / 21:07, *.centertel.pl

Jeszcze tylko jeden wpi.... w lidze i dwa w pucharze pasztetowej i wakacje 💪

odpowiedz
Mz80 - 07.12.2025 / 20:59, *.centertel.pl

Jeszcze tylko jeden wpi....l w lidze i dwa w pucharze pasztetowej i wakacje 🍻

odpowiedz
Legionista od 1995 - 07.12.2025 / 20:00, *.play-internet.pl

Rozpi...ol w gabinetach dyrektorskich przekłada się wprost proporcjonalnie na zespół który też ma sporo za uszami😢

odpowiedz
Koneser polskiej piłki klubowej - 07.12.2025 / 19:47, *.plus.pl

Moim zdaniem według mnie to kilka niedociągnięć jest

odpowiedz
Misha75 - 07.12.2025 / 19:28, *.vectranet.pl

Dla mnie od kiedy Kapuadi gra to ciągłe pasmo nieszczęść. To żelazny piłkarz od dłuższego czasu który kompletnie nic nie daje ... Fatum

odpowiedz
Sławek - 07.12.2025 / 19:25, *.kalwinek.net

MIODUSKI NOWOTWOREM LEGII !!! KIBICE LEGII BARANAMI DO GOLENIA Z KASY PRZEZ MIODUSKIEGO !!!

odpowiedz
Kibic Legii od 1975 - 07.12.2025 / 19:15, *.t-mobile.pl

Mecz z Piastem chyba obalił teorie o geniuszu piłkarskim młodego Żewłakowa. On po prostu usunął się z drogi Chrapkowi umożliwiając mu swobodny strzał z 10 m.

odpowiedz
ma(L)izna - 07.12.2025 / 19:08, *.play.pl

Są jakieś plusy?😂

odpowiedz
Opoor - 07.12.2025 / 21:50, *.t-mobile.pl

@ma(L)izna: Tak, mecz się skończył 😁

odpowiedz
Egon - 07.12.2025 / 18:16, *.waw.pl

Wygląda na to, że obecnie jedynym plusem jest bliski koniec rundy i nadzieja, że nowy sztab trenerski będzie w stanie wyciągnąć Legię z tego bagna.

odpowiedz
CWKSiak - 07.12.2025 / 18:14, *.193.82

Chodyna natychmiast do rezerw! Nigdy więcej nie powinien wystąpić w pierwszym składzie nawet 3. minut.

odpowiedz
Człowiek załamany - 07.12.2025 / 18:13, *.plus.pl

Jedyny plus to ten na akumulatorze w autokarze klubowym

odpowiedz
Wołomin NR - 07.12.2025 / 17:22, *.centertel.pl

Wynik na miarę Mioduskiego

odpowiedz
Legiak83 - 07.12.2025 / 17:19, *.centertel.pl

Ale wiecie co, takich Żewłakowów to jest na pęczki. Chyba nikt nie ma wątpliwości czemu akurat on gra i dostaje szansę...Jego zachowanie przy straconej bramce karygodne.

odpowiedz
ops2 - 07.12.2025 / 17:47, *.centertel.pl

@Legiak83: 100% racji. Mam nadzieje, że nowa miotła to ogarnie

odpowiedz
majusL@legionista.com - 07.12.2025 / 17:02, *.174.42

Kiedy skończy się kompromitowania Klubu typami pokroju chodyna rajovic czy krasniqi. Pytam się kiedy??!!

odpowiedz
Rumcajs - 07.12.2025 / 17:29, *.246.42

Jak Kacper przestanie się uśmiechać.

odpowiedz
Paczkomat - 07.12.2025 / 16:59, *.plus.pl

Żewłakow to taki grajek z orlika. Zabłyśnie z asystą, czasem techniką, ale generalnie do gry na poważnie się nie nadaje. jest powolny, słaby, lękliwy, bez żadnej determinacji. Wygląda jak zblazowana gwiazda a w piłce póki co nie osiagnął NIC.

odpowiedz
miclew - 07.12.2025 / 17:31, *.inetia.pl

@Paczkomat: starszy Żewłakow się uśmiechnął jak wchodził na boisko ,pewnie duma z pociechy a młodszy uśmiechnięty od ucha do ucha .Według mnie mentalnie poległ …

odpowiedz
Bronek 49 - 07.12.2025 / 17:53, *.vectranet.pl

@Paczkomat: przestańcie krytykować Żewłakowa to młody zawodnik dopiero łapie minuty miejcie pretensje do Wszołka , Augustyniaka ,Kapustki i nowego zaciągu zagranicznego szrotu i niechcianych Polaków z zagranicznych klubów których to przyjeła Legia i teraz może żałować

odpowiedz
Paczkomat - 07.12.2025 / 18:48, *.plus.pl

@Bronek 49: Tamtych to już zjechaliśmy po stokroć. Chodzi o to, żeby wstrząsnąć młodym, zanim mentalnie przepadnie, bo widac, że ma zadatki do gwiazdorzenia. Niech najpierw w piłke dobrze pogra.

odpowiedz
Skrocek - 07.12.2025 / 16:58, *.play.pl

Po co pisać o plusach kiedy mamy i z przegrywami.

odpowiedz
REKLAMA
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2026 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.