W piątek Legia zdeklasowała na Łazienkowskiej Polonię i czekała na ewentualne potknięcia swoich najgroźniejszych konkurentów w wyścigu po mistrzowską koronę. Nic takiego się jednak nie stało. Wisła Kraków i Amica Wronki zgodnie pokonały swoich rywali w wysokim stosunku i trudno sobie wyobrazić, by rywalizacja o mistrzostwo Polski rozstrzygnęła się inaczej, niż w bezpośrednich pojedynkach między tymi trzema zespołami. Sztab szkoleniowy warszawian już przygotowuje się do tego spotkania.
"Po słabszym początku zaczyna wyglądać na to, że Wisła gra coraz lepiej. Strzelić cztery bramki na wyjeździe, nie stracić żadnej, i to z jakimkolwiek rywali ligowych, jest nie lada sztuką. Nadal uważam, że to jeden z najpoważniejszych kandydatów do mistrzostwa Polski. Nieprzypadkowo są liderem tabeli ligowej. Mimo gry w dziesiątkę krakowianie mieli zdecydowaną przewagę przez całe spotkanie. Z dobrej strony pokazał się strzelec dwóch bramek - Żurawski" - tak drugi trener Legii, Krzysztof Gawara, który oglądał wysokie zwycięstwo Wisły nad Górnikiem Zabrze, skomentował grę krakowian.
Coś zaskoczyło pana szczególnie pozytywnie w grze Wisły?
- Nie, może poza nieodpowiedzialnym zachowaniem Mijailovicia, który wiedząc, że ma już jedną żółtą kartkę, osłabił drużynę drugim nieczystym zagraniem. Zresztą sędzia wcześniej przymknął oko, bo Mijailović powinien wylecieć za faul na Probierzu jeszcze przy stanie 1:0. Co się jednak odwlekło...
A negatywnie?
- Trudno doszukiwać się słabych punktów, kiedy Górnik nie zmusił Wisły do ich pokazania.
Których wiślaków wyróżniłby pan szczególnie?
- Radek Majdan - solidnie. Co do linii obrony, grała pewnie, ale też przy takim Górniku nie miała za wiele do pokazania. Zabrzanie nie zmusili ich do szczególnego wysiłku. Stworzyli zaledwie dwie, może trzy sytuacje pod bramką gości.
A w pomocy?
- Mirek Szymkowiak. Dobry mecz aktywnego Gorawskiego. No i z przodu Żurawski, ale to żadne zaskoczenie. Znowu momentami wydawało się, że nie gra, że ma przestoje, a jednak strzelił swoje.
Na co szczególnie będziecie z trenerem Kubickim uczulać piłkarzy Legii przed meczem na Reymonta?
- Jesienią na własnym boisku nie przydzielaliśmy zawodnikom Wisły naszych piłkarzy. Ustawiliśmy ich wtedy tak, aby wyłączyć najniebezpieczniejsze ogniwa. To przyniosło dobry skutek, ale przestrzegam, żeby nie sugerować się tamtym meczem, bo spotkanie w Krakowie będzie zupełnie inne.