- Trudno wytłumaczyć tę porażkę. Taka sytuacja znów się powtarza. Tracimy dwie bramki po stałych fragmentach gry, prostych dośrodkowaniach. Musimy zacząć unikać tego typu błędów, bo kosztują one nas bardzo dużo. Musimy być świadomi miejsca, sytuacji, w jakiej się znajdujemy i w końcu ruszyć do przodu - powiedział po porażce z Koroną Kielce pomocnik Legii Warszawa, Juergen Elitim.
- Jesteśmy sfrustrowani. Przy pierwszym trafieniu gości miałem déjà vu ze spotkania z Termalicą Bruk-Betem Nieciecza. Tamta bramka była bardzo podobna. Mamy bardzo duże problemy z bronieniem stałych fragmentów gry. To wymaga naszej komunikacji na boisku i odpowiedzialności.
- Musimy zacząć zmieniać pewne rzeczy - rozpoczynając od nastawienia do każdego meczu. Nasza obecna sytuacja jest gówniana. Ten klub nie zasługuje na miejsce, w którym się obecnie znajdujemy. Zasługuje na znacznie inny styl futbolu, niż to, co prezentujemy na boisku. Musimy wziąć za to wszystko odpowiedzialność.
- Nie wydaje mi się, żebyśmy byli zablokowani mentalnie. Czułem dziś dobrą energię. Szczególnie na początku meczu, bo weszliśmy w niego dość dobrze. Po pierwszym golu zrobiło się już ciężej. W znacznej większości meczów ten, kto pierwszy strzela, ten ostatecznie wygrywa, ale nam udało się wrócić do tego spotkania. To pokazało, że potrafiliśmy podtrzymać naszą mentalność i plan na mecz. Na koniec chyba nie byliśmy odpowiednio skupieni. Szukaliśmy zwycięskiego gola, zapominając o defensywie. Musimy się tego wystrzegać i brać większą odpowiedzialność.
O sytuacji Milety Rajovicia
- Jesteśmy razem z Miletą Rajoviciem. Jest częścią naszej drużyny i wspieramy go. Mileta nie trafił dziś karnego, ale taka jest piłka. Błędy się zdarzają. Musimy go wspierać w trudnym momencie. Jest naszym napastnikiem i musi wiedzieć, że będziemy stać za nim do samego końca.
- Mileta był wyznaczony do strzelania karnych. Trenowaliśmy ten element i na wszystkich treningach był skuteczny. Był pewny w tym elemencie i został wyznaczony na jednego z wykonawców. Niestety, na koniec przestrzelił ten jeden strzał.
O Marku Papszunie
- Trener Marek Papszun jest bardzo dobrym szkoleniowcem. Ciężko trenujemy pod jego wodzą. Mamy jeszcze wiele rzeczy do poprawy, ale nie ma na to więcej czasu. Musimy dawać z siebie wszystko co weekend. Zostało nam 15 finałów do rozegrania, by zmienić naszą sytuację. Trener Papszun przyszedł do nas, by nam w tym pomóc. W każdym detalu nam pomaga, jest z nami i na pewno będziemy dzięki temu wzrastać.
- Pracowaliśmy ciężko z trenerem Papszunem przez cały okres przygotowawczy. Wydaje mi się, że przepracowaliśmy go dobrze. Trener przyszedł do nas z nową ideą, innym pomysłem i zmienił wiele rzeczy, które robiliśmy źle. Na koniec to od nas zależy, jak się do tego dostosujemy. Szczególnie od siebie, indywidualnie, oczekuję więcej.
- Musimy się poprawić przede wszystkim w ostatniej tercji. Wszystko, nad czym pracujemy, próbujemy przełożyć na boisko. Trener daje nam wiele rozwiązań, by nasza praca przynosiła efekty. Tak jak jednak powiedziałem, na koniec wszystko zależy od nas.
Sytuacja kontraktowa
- Będąc szczerym, w tym momencie nie chciałbym poruszać tego tematu. Skupiamy się na drużynie, naszej sytuacji i wynikach. Szczególnie po dzisiejszym meczu, gdy było tak zimno, a stadion był w połowie pełny... To dla mnie coś szczególnego, nie spodziewałem się tego. Z pełni serca chcę oddać naszym kibicom szacunek za to wsparcie. Chcieli zobaczyć jakość, zwycięstwo naszej drużyny, ale nie udało się. Kiedy indziej będziemy rozmawiać o mojej sytuacji kontraktowej.

