Przed każdym meczem Legii zaglądamy na drugą stronę barykady i sporządzamy raport z obozu rywala. „Zwiad” to nowy wymiar naszego rozpoznania — tym razem oddajemy głos ludziom, którzy żyją klubem rywala na co dzień: kibicom, dziennikarzom, blogerom. Chcemy wiedzieć, z kim gramy.
Przed spotkaniem przy Łazienkowskiej rozmawiamy z Michałem Sporczykiem z portalu nafciarski.pl — kibicem i publicystą od lat śledzącym losy Wisły Płock. Beniaminek nie tylko wrócił do Ekstraklasy, ale od pierwszych kolejek pokazuje, że nie zamierza pełnić roli statysty.
Awans i chłodna głowa
Choć tabela może rozbudzać apetyty, w Płocku cel jest jasny – utrzymanie i stabilizacja.
– Awans to efekt ciężkiej pracy wszystkich osób w klubie. Jesień ubiegłego sezonu nie była tak różowa. Wiele wskazywało na to, że może to być kolejny sezon w 1. lidze. Na nasze szczęście, Mariusz Misiura udowodnił, że jest odpowiednim człowiekiem do zadań specjalnych. Nafciarze wiosną pewnie zameldowali się w barażach, a 1 czerwca przypieczętowali swój awans, pokonując na własnym stadionie Miedź Legnica. Myślę, że nasza pozycja w tabeli może trochę przekłamywać rzeczywistość. Nadrzędnym celem na ten sezon jest spokojne utrzymanie i ugruntowanie sytuacji w klubie. Wszystko co ponadto będzie dla kibiców cudownym dodatkiem. Nie ma jednak co ukrywać – Wisła pod batutą Mariusza Misiury to zdecydowanie renesans mody na Nafciarzy w mieście i okolicach.
Mariusz Misiura – trener nowej fali
Nasz rozmówca jasno mówi o tym, że szkoleniowiec Mariusz Misiura jest w Płocku postacią kluczową, a drużyna pod jego wodzą przeżywa renesans.
– To na pewno jeden z najlepszych fachowców tej nowej fali. Moim zdaniem, razem z Mateuszem Stolarskim i Adrianem Siemieńca może śmiało konkurować z tymi największymi wyjadaczami. Gdybym miał powiedzieć, co jest największym atutem naszego szkoleniowca, to niewątpliwie są to szeroko rozumiane umiejętności interpersonalne. Mariusz Misiura potrafi wyciągnąć z każdego piłkarza 110% i przekonać go, że za niego i drużynę warto cierpieć na boisku. Jesienią złapaliśmy spory dołek, którego apogeum była porażka z Kotwicą w Kołobrzegu. Doskonale pamiętam, ile krytyki spłynęło wówczas na trenera i piłkarzy. Ostatecznie udało się jednak podnieść i wiosną nie tylko awansować do baraży, ale też je wygrać i zameldować się w Ekstraklasie.
Pragmatyzm ponad estetyką
Wisła nie zamierza iść na wymianę ciosów z ligową czołówką, ma swój własny styl, który może się nie podobać, ale jest nastawiony na wyniki:
– Styl gry Wisły jest ściśle dostosowany do naszych możliwości personalnych. Każdy chciałby, żeby Wisła grała piękną tiki-takę, ale koniec końców liczą się punkty. Nie wyobrażam sobie, żeby Wisła Płock z ofensywą na tym poziomie szła na otwartą wojnę z takimi zespołami, jak Lech Poznań, Widzew Łódź czy chociażby Legia. Siłą Nafciarzy jest bezapelacyjnie defensywa oraz umiejętność poświęcania się piłkarzy na boisku dla dobra drużyny. Jeśli dokładamy do tego skuteczność, wychodzą nam bardzo dobre rezultaty.
Dani Pacheco – kreator z ryzykiem
Dani Pacheco to jedna z gwiazd płockiego zespołu, pewny wybór trenera Misiury przy ustalaniu składu.
– Pacheco to piłkarz, którego w swoich szeregach chciałby zapewne prawie każdy trener w Polsce. Wyjątkowa technika, niebanalne umiejętności rozgrywania piłki oraz hiszpański luz na boisku czynią go bardzo ważnym elementem układanki. Niestety, ma to swoją cenę. Nieodpowiedzialna strata w meczu z Piastem Gliwice kosztowała nas utratę bramki, a w końcowym rozrachunku punktów. Jest to jednak cena, jaką warto czasem zapłacić. Pacheco to zdecydowanie więcej zysków niż strat.
Kontrowersyjny transfer Edmundssona
Zimowa saga transferowa z udziałem jednego z podstawowych zawodników Wisły, Andriasa Edmundssona, wywołała sporo emocji w mediach i u kibiców.
– Temat Andriasa Edmundssona to temat na mały doktorat. Myślę, że w całej tej sytuacji nie bez przypadku pozostaje fakt, kto jest agentem Ediego. Już na samym końcu tej sagi wszyscy byli nią zmęczeni. Każdy wiedział, że Edi odejdzie. Otwarta pozostawała kwestia tego kiedy i za ile. Ostatecznie myślę, że klub wyszedł na tym lepiej niż sam piłkarz.

Dom kontra wyjazd
Mówi się o tym, że Wisła zdecydowanie lepiej prezentuje się na własnym stadionie niż na wyjazdach. Jak będzie tym razem?
– Jeśli chodzi o atut własnego boiska, to Wisła wykorzystuje go niemal do granic. Zarówno na wyjeździe, jak i przed własną publicznością ponieśliśmy w tym sezonie po dwie porażki. Z delegacji jednak znacznie częściej przywozimy remisy niż pełną pulę. Myślę, że może mieć na to wpływ atmosfera naszego stadionu i wsparcie z trybun. Inne kluby też mają z tym problem, ale na pewno jest tu pole do poprawy dla naszego sztabu szkoleniowego.
– Spotkania z Legią Warszawa są chyba w każdym mieście postrzegane jako te mecze „premium”. Legia jest najbardziej znienawidzonym klubem w Polsce. W Płocku dodatkowym smaczkiem jest hasło „Derby Mazowsza”. Rywalizacja płocko-warszawska ma swoje wieloletnie tradycje, pielęgnowane skrupulatnie w obu środowiskach kibicowskich. Dla mnie jest to jednak mecz, jak wszystkie. Koniec końców, za jego wygranie ktoś dostanie 3 punkty. Osobiście wolałabym pokonać Legię będącą w szczycie formy. Uważam, że nawet remis będzie dobrym wynikiem dla Nafciarzy. Chociaż serce podpowiada, że w sobotni wieczór świętować będziemy jednak w Płocku.
O naszym rozmówcy
- Moja przygoda z Wisłą zaczęła się ponad 30 lat temu. Na pierwsze mecze, jak większość chłopaków, chodziłem z tatą. Później Wisła stała się pewnego rodzaju odskocznią od problemów dnia codziennego, tym samym zajęła szczególne miejsce w moim sercu. Potem zebrała się grupa osób, które oprócz tego klasycznego wsparcia klubu z trybun, chciały zrobić coś więcej i tak powstał portal nafciarski.pl, od kibiców dla kibiców. Z czasem pojawiła się też współpraca z lokalną telewizją i autorskie programy poświęcone Nafciarzom.
Przypuszczalny skład Wisły wg Michała Sporczyka:
Leszczyński - Sangre, Kamiński, Karamarko - Rogelj, Pacheco, Kun, Nowak, Lecoeuche, Sekulski, Jurić

