Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Marzenie o dublecie

piątek, 2 kwietnia 2004 08:53
Tomasz Jarzębowskiźródło: Życie Warszawy

Legia jest taka mocna, czy mieliście słabych rywali?

Tomasz Jarzębowski: Po zgrupowaniu w Turcji miałem wątpliwości co do naszej formy. Okazało się, że niepotrzebnie. Sam dziwię się, że tak łatwo nam poszło w meczach z Odrą, Górnikiem Łęczna i Polonią.


Zawsze na początku rundy wiosennej mieliście problemy z rywalami. Byliście jakby zmęczeni, przepracowani.

- Trener Dariusz Kubicki w odpowiednim momencie nieco nam odpuścił. Poczuliśmy się świeżsi. Poza tym jesteśmy zgraną ekipą. Stabilność składu jest naszą siłą w rundzie wiosennej.


W dodatku zmiennicy są pełnowartościowymi zastępcami tych, którzy wychodzą w jedenastce.

- W kadrze jest osiemnastu równorzędnych zawodników. Tomek Sokołowski bez problemu zastępuje na lewym skrzydle Tomka Kiełbowicza czy Radka Wróblewskiego. Dickson Choto nie jest gorszy od Marka Jóźwiaka. Dzięki temu jesteśmy w stanie ustrzelić dublet w tym sezonie.


Dlaczego został Pan przesunięty do linii pomocy?

- O tym zdecydował trener Dariusz Kubicki już w Szczyrku, kiedy podczas meczów na zgrupowaniu ustawiał mnie w pomocy. Na Cyprze grywałem już jednak na lewej obronie. Ale po zgrupowaniu w Turcji nasz szkoleniowiec znów przesunął mnie do pomocy. Była to chyba dobra decyzja, bo dobrze się tam czuję.


I nieźle Pan sobie radzi.

- Jako junior grałem w środku pola. Dopiero Franciszek Smuda przestawił mnie na obronę. Długo musiałem się uczyć grać na tej pozycji. Wyszło to na moją korzyść. Potrafię zagrać zarówno z boku jak, i w środku.


W Legii wszyscy są już zdrowi. Nie obawia się Pan straty miejsca w pierwszym składzie?

- Myślę, że w trzech meczach ligowych pokazałem się z dobrej strony i udowodniłem, że warto na mnie stawiać. Najważniejsze, żeby utrzymać formę i nie dać trenerowi powodów do zmiany decyzji. Mam nadzieję, że nie dopadną mnie znów kontuzje.


Ludzie związani z Legią twierdzą, że nie można Pana chwalić, bo gra Pan wówczas słabiej.

- Zawodnik chwalony łatwo może spocząć na laurach. Dlatego dokładnie analizuję mecze, oglądając powtórki spotkań i staram się wyławiać błędy, i później ich nie popełniać.


Gdy grał Pan w Legii na lewej obronie, otrzymał Pan powołanie do kadry. Teraz też liczy Pan na grę w reprezentacji?

- Wówczas Legia grała trójką obrońców, zaś kadra czwórką. Myślę, że i teraz dałbym sobie radę, zarówno w obronie, jak i w pomocy. Mam podobne walory jak Mariusz Lewandowski, który zagrał w meczu przeciwko USA.


Mimo że gra Pan na pozycji defensywnego pomocnika, ciągnie Pana pod pole karne rywali.

- To prawda, kilka razy nawet zaliczyłem asystę. Na ogół jednak moje zadanie polega na opiekowaniu się którymś z rywali. To niewdzięczna pozycja. Człowiek haruje jak mrówka, a nie jest zauważany. Trener nie zabrania mi jednak wypadów do przodu. Chciałbym w końcu zdobyć gola, bo od roku nie strzeliłem bramki.


W sobotę czeka was wyjazdowy mecz z Lechem...

- Na stadionie przy Bułgarskiej ciężko się gra. Wielotysięczna publiczność z pewnością uskrzydli "Kolejorza". W 2000 roku po raz ostatni wygraliśmy w Poznaniu. Czas więc przełamać złą serię. Na Widzewie przełamaliśmy niemoc, czas teraz na Lecha.


Rozmawiał Maciej Rowiński

Podaj ten news dalej: