Wygraliście, ale zagraliście słabiej.
Łukasz Surma: Ja tak nie uważam. Wygraliśmy i nie można mówić, że zagraliśmy słabiej. To już doszukiwanie się mankamentów na siłę. Oczywiście zawsze może być lepiej, ale nie ma co narzekać.
Atmosfera była gorąca. Nie tylko na trybunach, ale i na boisku. Dwa razy doszło do poważnych przepychanek. Dlaczego?
Musiałem w tych sytuacjach uczestniczyć. Muszę uczestniczyć jako kapitan. Dopóki mam opaskę, zawsze będę tak robił. Skoro kapitan drużyny przeciwnej podlatywał do sędziego, to dlaczego ja mam tego nie robić? Jestem do tego zobligowany. Zwłaszcza w takich "gorących" meczach liczy się udział. Trzeba bronić swojej drużyny, tego, na czym nam zależy. W pierwszym przypadku piłka trafiła w rękę Marka Jóźwiaka. Typowa "ręka nabita". Lechici domagali się karnego. Ktoś tam trafił go w rękę z odległości metra - sprawa do dyskusji. Bywały karne z takiego powodu, na ogół jednak sędziowie takich sytuacji nie odgwizdują. Dlatego postanowiłem się kłócić i zaczęły się przepychanki. Drugi przypadek był mniej kontrowersyjny, ale znów zrobiło się gorąco. Nie wyobrażam sobie jednak, abym mógł w czymś takim nie uczestniczyć.
W meczu z Lechem wszędzie było Pana pełno. Skoro środkowy pomocnik dzieli i rządzi, czyli robi to, na czym trenerowi zależy najbardziej, to chyba wystarczający powód, aby przypomnieć się selekcjonerowi? Paweł Janas ma o czym myśleć.
Przed rozpoczęciem sezonu powiedziałem, że staram się grać jak najlepiej. Interesuje mnie reprezentacyjna forma. Myślę, że jestem jej blisko. Jak będzie tak dalej, to selekcjoner mnie dostrzeże.
Rozmawiał Maciej Weber
Wywiad
Może być lepiej
poniedziałek, 5 kwietnia 2004 09:54
Łukasz Surmaźródło: Gazeta Wyborczana podstawie: Gazeta Wyborcza