Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Ciężko odebrać Wiśle tytuł

czwartek, 8 kwietnia 2004 09:28
Aleksandar Vukovićźródło: Gazeta Wyborcza

Od początku rundy gra Pan bardzo dobrze. Wróciła wielka forma?

Aleksandar Vuković: Ja tego nie powiem. Dobrze się czuję i tak chyba gram. A zresztą dobrze gra cała drużyna. I wygrywa.


Wróciła Panu lekkość, swoboda poruszania się po boisku.

- Fizycznie czuję się bardzo dobrze. To u mnie chyba klucz do wszystkiego. Jeśli dobrze się czuję, mam większe możliwości, gram, jak potrafię. Jest szybkość, świeżość i wytrzymałość.


Tylko goli brakuje...

- Nie brakuje. Inni strzelają.


Poprowadzi Pan dziś Legię do kolejnej wygranej?

- Jest to bardzo prawdopodobne. Nie zawiodłem chyba trenera w ostatnim meczu i mam nadzieję, że mnie wystawi.


Polkowice to przeciętny zespół polskiej ligi.

- Może i tak. Ale podchodzimy do nich z szacunkiem, jak zresztą do każdego rywala. Jeśli zagramy tak konsekwentnie i dobrze jak ostatnio, to powinniśmy wygrać. Jesteśmy świadomi bycia faworytem, ale boisko wszystko zweryfikuje. We wtorek Monaco pokonało Real.


Wygrywa Legia, ale wygrywa i Wisła.

- W meczu z Amicą pokazała wielką klasę. Wygrali, choć byli w wielkich kłopotach. Gdyby im to się nie udało, w następnych meczach mieliby więcej kłopotów niż teraz. To zwycięstwo ich podbudowało. I ciężko będzie Wiśle odebrać tytuł.


Legia, licząc rundę jesienną, wygrała sześć kolejnych spotkań.

- To efekt tego, że w tej rundzie koncentrujemy się na każdym najbliższym meczu. To się zmieniło w porównaniu z tym, co było. O meczu z Wisłą zaczniemy najwcześniej myśleć po spotkaniu z Górnikiem. Ale jeszcze we wtorek gramy półfinał Pucharu Polski z Jagiellonią. A jeśli chodzi o mistrzostwo Polski, to jesteśmy w takiej sytuacji, że nie wszystko zależy od nas.


Czy powie Pan, że już - jak Wisła - umiecie wygrywać ze słabszymi drużynami?

- Postęp w tej kwestii jest widoczny. Pokazał to choćby mecz w Łęcznej. Ale taki prawdziwy test czeka nas w czwartek. To pierwszy w tej rundzie zespół z dolnej półki, który przyjeżdża na Łazienkowską. Polonii nie liczę, bo to były derby. Obojętnie kto na którym jest miejscu, wynik pozostaje niewiadomą. Polkowice przyjadą się bronić. Zobaczymy więc, czy nasz postęp w kwestii wygrywania ze słabszymi jest duży. Ostatnie wygrane bardzo podbudowały nas psychicznie. Oby nie przyszedł samozachwyt i rozluźnienie. Trzeba grać tak, jak graliśmy.


W czerwcu kończy się Panu kontrakt z Legią. Co dalej?

- Nie wiem. Tak naprawdę to o tym nie myślę. Jak zacznę, zdekoncentruję się i stracę formę. Skoro do tej pory nikt z Legii ze mną w tej sprawie nie rozmawiał, dotąd nie przedłużyłem umowy, to i do czerwca wytrzymamy.


Jerzy Engel nie rozmawiał z Panem o nowej umowie?

- Tak, ale to było kilka miesięcy temu. Prawie się dogadaliśmy. Podpisów nie złożyliśmy, bo wszystko było uzależnione od kilku czynników. Potem sprawa upadła.


A Jerzy Engel pracuje w Polonii...

- Bardzo szanuję pana Jurka, ale do gry w Polonii mnie nie namówi.


W czwartek Pol-Mot oficjalnie sprzedaje koncernowi ITI udziały.

- Od początku rundy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że tak się stanie. Ja nawet żartowałem, że ITI, jeśli się wycofa, nie powinno o tym nikogo informować, tylko mówić, że wciąż jest zainteresowane. Powiem szczerze - perspektywa przejęcia udziałów przez ten koncern miała wpływ na naszą grę. Inaczej gra się ze świadomością, że lada moment kłopoty się skończą, a inaczej, gdy nie widać perspektyw...


Od czego uzależnia Pan pozostanie w Legii?

- O tym wszystkim będę myślał w czerwcu. No, może pod koniec maja. Na razie chcę dalej grać, jak grałem, i wygrywać. Jeśli to się spełni, łatwiej będzie rozmawiać.


Bardziej skłania się Pan ku pozostaniu czy wyjazdowi?

- Jestem gotowy na wszystko. Nie mówię, że na pewno zostanę. Nie mówię, że na pewno odejdę.


Rozmawia Pan ze Stanko Svitlicą? Czy on nie żałuję odejścia?

- Rozmawiamy często. Jest mu trudno. Ale nic mi nie mówił, że żałuje. Nie wyczułem tego także w tonie jego głosu. Początki zawsze i wszędzie są trudne.


Ma Pan oferty z zagranicznych klubów?

- Konkretnych - żadnych.


A menedżera?

- Nie mam. Jak ktoś chce Vukovicia, niech się zgłosi do... Vukovicia.


W tym roku Wielkanoc prawosławna i katolicka przypada w jednym terminie.

- Faktycznie. Mimo że trenujemy w niedzielę i poniedziałek, będzie czas, by poświętować. Tym bardziej że mam nadzieję pokonać Polkowice. W Warszawie jest ojciec i siostra. Nie będę więc sam.


Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: