Wokół transferu Zorana Arsenicia do Legii Warszawa szybko pojawiła się narracja, że sprowadzenie obrońcy to wyłącznie autorski pomysł Marka Papszuna, który doskonale zna zawodnika ze wspólnej pracy. Dyrektor sportowy klubu, Fredi Bobić, przedstawił jednak zupełnie inną wersję wydarzeń, przypisując zasługi pionowi rekrutacji.
Skauci czy Papszun? Bobić o transferze Arsenicia
Według zapewnień dyrektora, to nie szkoleniowiec wyszedł z inicjatywą ściągnięcia Chorwata.
– Nieprawdziwe jest twierdzenie, że to trener Papszun przyszedł i poinformował, że musimy sprowadzić Arsenicia. Tak nie działamy. Jeżeli weźmiemy pod lupę sytuację z Arseniciem – temat zainicjowali skauci – twierdzi Bobić.
Dyrektor sportowy utrzymuje, że rola Papszuna ograniczyła się do konsultacji merytorycznej oraz pomocy w samych negocjacjach, ponieważ jego dobra relacja z piłkarzem była mocnym argumentem dla samego Arsenicia.
Bobić przekonuje, że od momentu przejęcia przez niego pełnej kontroli, mechanizm opiera się na raportach skautingowych: – Zdecydowana większość tematów startuje ze skautingu. Dopiero wtedy odpalamy całą machinę transferową. Tu nie gra się w gry pod tytułem: „to ty go znalazłeś”. Nie, to my go odkryliśmy.
Czy transfer faktycznie był dziełem skautów, czy jedynie sprawną realizacją życzenia nowego trenera? Oficjalna wersja płynąca z gabinetów przy Łazienkowskiej ma jasno pokazać, że to pion sportowy dyktuje warunki.
