Koszykarze Legii Warszawa byli o krok od zamknięcia finałowej serii, jednak o losach mistrzostwa Polski zadecyduje siódme, mordercze starcie na Bemowie. Po dramatycznym szóstym meczu w Zielonej Górze, skrzydłowy „Zielonych Kanonierów”, Ojars Silins, na chłodno ocenia szalony rzut rywali w ostatnich sekundach i zapowiada pełną mobilizację przed niedzielną batalią w stolicy.
Silins: Niesamowity rzut, szacunek
– To był cholernie ciężki, ale też świetny mecz. Myślę, że genialny dla kibiców, bo oglądaliśmy klasyczną wymianę ciosów i spotkanie serii. Oni mieli swoje kapitalne momenty, my odpowiadaliśmy własnymi udanymi akcjami. W finale spotkały się dwa zespoły w pełni na to zasługujące i dzisiaj obie strony pokazały, dlaczego walczą o złoto. Czeka nas mecz numer siedem.
– Ostatnia akcja... niesamowity rzut, wielki szacunek dla strzelca, bo piłka wpadła czysto w siatkę i to idealnie przed końcową syreną. Trafili kosmiczny rzut, czapki z głów. My musimy natychmiast oczyścić głowy i przygotować się na siódme starcie.
– Może właśnie tak miało być, taki był pisany nam scenariusz. W sporcie zawsze musisz mieć mentalność nakierowaną wyłącznie na kolejny mecz. Trafili ten rzut, przegraliśmy, trudno. Teraz patrzymy już tylko na mecz numer siedem. Dam z siebie i z drużyny absolutnie wszystko. Przeanalizujemy błędy, wyciągniemy wnioski i zrobimy na parkiecie to, co do nas należy. Jesteśmy świetnym zespołem i doskonale wiemy, jak wygrywać. Jestem pewien, że z naszymi niesamowitymi kibicami na trybunach po prostu to wydrzemy.
- Mamy najlepszych kibiców na świecie, a atmosfera, jaką potrafią stworzyć w naszej hali, jest po prostu szalona, niesamowita. To będzie nasz ogromny atut i zamierzamy go w pełni wykorzystać. Będziemy świętować.
