Thompson: Piekielny rzut...
– To był kapitalny mecz od pierwszej do ostatniej sekundy. Mieliśmy ich na widelcu. Została sekunda do końca, a oni trafili jakiś nieprawdopodobny, wręcz piekielny rzut. Wszyscy widzieli, co tam się stało. Powtórki tej akcji będą prawdopodobnie puszczane w PLK przez najbliższe 25 lat. To był po prostu niesamowity rzut, czapki z głów przed gościem, że to trafił.
– Jasne, to trochę boli, ale taki jest basket. Przed nami jeszcze jeden mecz, decydujące starcie. Dzięki temu wszyscy dostaną okazję, by obejrzeć jeszcze jedno wielkie widowisko koszykarskie. Mam ogromną nadzieję, że to my wyjdziemy z tej wojny obronną ręką.
– Czujemy się bardzo pewnie. Głęboko wierzę, że u siebie, przed własną publicznością, dopniemy swego i będziemy świętować ten tytuł ze wszystkimi naszymi kibicami w Warszawie. Chcemy postawić kropkę nad „i” i zostawić po sobie dziedzictwo jako mistrzowie PLK. Taki cel przyświecał nam od pierwszego dnia, gdy przyjechaliśmy tutaj 10 miesięcy temu. W niedzielę zamierzamy mocno i z przytupem to sfinalizować.
