Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Koszykówka

Wilczek: Niesamowita historia

poniedziałek, 22 czerwca 2026 08:34
Wilczek: Niesamowita historia
Maksymilian Wilczek | fot. Maciek Gronau
Legionisci.com
HugollekLegionisci.com
0

Choć ma dopiero 22 lata, na parkiecie zaprezentował dojrzałość godną rutyniarza. Maksymilian Wilczek ma za sobą wyjątkowo intensywny rok, w którym twardą walkę na krajowych parkietach łączył z wymagającymi występami w europejskich pucharach. Tuż po zakończeniu siódmego meczu z Zastalem, młody zawodnik „Zielonych Kanonierów” podsumował ten pełen zwrotów akcji sezon, opowiedział o kumulacji emocji w decydujących sekundach oraz zdradził, jak bardzo jego organizm odczuł trudy walki na kilku frontach.

„Mieliśmy sporo dołków, ale zawsze wychodziliśmy z nich razem”

– To był wyjątkowo długi i męczący sezon. Dokładnie taka sama była ta seria finałowa – długa, wyczerpująca i stawiająca nam niezwykle trudne warunki. Sam fakt, że o losach tytułu musiał decydować "Game 7", najlepiej świadczy o tym, jak niesamowicie wyrównaną walkę oglądaliśmy. Wielkie gratulacje należą się koszykarzom Zastalu, ale gigantyczne gratulacje kieruję przede wszystkim do naszego zespołu.

– To był dla nas naprawdę trudny rok. Przechodziliśmy przez wiele dołków, ale najważniejsze jest to, że z każdego kryzysu zawsze wychodziliśmy razem, jako jedna drużyna. To ogromnie cieszy i pokazuje nasz charakter – daliśmy radę i wydarliśmy to zwycięstwo na sam koniec. Wielkie podziękowania należą się naszym kibicom oraz całej organizacji Legii, bo wszystko stało w tym klubie na bardzo, ale to bardzo wysokim poziomie. Podsumowując całą serię finałową, w której szliśmy mecz za mecz: potwornie się cieszę, że dzisiaj to my byliśmy górą.

 

„Nigdy nie wiadomo, ile razy dostaniesz taką szansę”

– Obrona mistrzostwa kraju to świetne, po prostu kapitalne uczucie. W tym momencie, na gorąco po syrenie, dzieje się tak dużo, że te najgłębsze emocje uderzą we mnie pewnie dopiero za dwa, trzy dni, może za tydzień, kiedy już całkowicie ochłonę. Choć tak naprawdę to największe tąpnięcie i uderzenie adrenaliny przyszło w momencie, gdy skończyła się czwarta kwarta i dotarło do nas, co zrobiliśmy.

– Teraz, co zresztą pewnie doskonale słychać w tle, trwa wielka celebracja. Zamierzam cieszyć się tym sukcesem na tyle, na ile to możliwe. Człowiek musi doceniać takie chwile, bo w sporcie nigdy nie wiadomo, ile razy w życiu uda ci się awansować do finału i ile razy będziesz miał okazję go wygrać. A nam przydarzyła się niesamowita historia – dwa razy z rzędu wygraliśmy decydujący, siódmy mecz. Coś pięknego.

„Mecze w Lidze Mistrzów dały w kość”

– Jakie mam najbliższe plany? Teraz koniecznością jest odpoczynek. Za nami ekstremalnie długi sezon, na który złożyło się mnóstwo treningów, ciężkiej pracy oraz ciągłe, męczące wyjazdy. Łączenie gry w lidze z występami w pucharach naprawdę dało nam mocno w kość.

– Pomimo tego, że niedawno skończyłem dopiero 22 lata i teoretycznie regeneracja powinna być szybsza, fizycznie odczuwam ten sezon bardzo mocno. Organizm potrzebuje resetu. Zamierzam teraz porządnie odpocząć, a co będzie dalej – zobaczymy. Dzisiaj liczy się tylko świętowanie mistrzostwa.

Podaj ten news dalej:
Komentarze (0)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość