Poniedziałek na zgrupowaniu w niemieckim Herzogenaurach upłynął pod znakiem intensywnej pracy. Sztab szkoleniowy Legii nie zamierzał oszczędzać zawodników, aplikując im wymagający, 90-minutowy trening. Tempo zajęć od samego początku mogło zaimponować.
Intensywność, pressing, taktyka
Wszystko zaczęło się od tradycyjnej aktywacji. Legioniści najpierw zaliczyli zajęcia na siłowni, a następnie drużyna odśpiewała głośne „sto lat” dla Ivana Brkicia, który dziś świętował31. urodziny. Następnie Artur Węska przeprowadził kilkuminutową oprawę, w której dokładnie tłumaczył i pokazywał piłkarzom na nad czym będą pracowali. Po tym zawodnicy przenieśli się na murawę, gdzie czekała ich właściwa rozgrzewka.
Praca w formacjach
Tuż po tej części sztab zdecydował się na podział zespołu na bloki formacyjne. Nad poszczególnymi formacjami czuwali asystenci: Artur Węska wziął pod swoje skrzydła napastników, Rafał Figiel szlifował schematy z pomocnikami, a Marek Wasiluk instruował obrońców.
W tym samym czasie na sąsiednim boisku czwórkę bramkarzy (Otto Hindrich, Ivan Brkić, Jan Bienduga, Jakub Trojanowski) w obroty wziął duet trenerski Maciej Kowal – Paweł Szajewski. Pod okiem fizjoterapeutów, indywidualnie formę po kontuzjach odbudowują Paweł Wszołek oraz Wahan Biczachczjan. Dla nich poniedziałek również był bardzo ciężki – obaj zaliczyli solidną dawkę ćwiczeń siłowych oraz wycieńczające biegi interwałowe. W zajęciach z zespołem nie brał za to udziału Mateusz Szczepaniak, który prewencyjnie musiał odpocząć i z boku przyglądał się wysiłkowi kolegów.
Gry taktyczne
Głównym punktem treningu były duże gry taktyczne oraz szlifowanie stałych fragmentów gry. Trenerzy zarządzili rywalizację zarówno na skróconym polu gry na małe bramki, a także na duże bramki od jednego pola karnego, do drugiego. Gra w pressingu, niskiej oraz wysokiej obronie wyzwoliła w zawodnikach dużą rywalizację – nikt nie odstawiał nogi, a na boisku co chwilę dochodziło do twardych, męskich pojedynków. Tak wysoka intensywność zebrała swoje żniwo. W pewnym momencie w groźnie wyglądającym starciu ucierpiał Kacper Chodyna. Zawodnik uszkodził kostkę w lewej nodze i musiał przedwcześnie opuścić murawę. Skrzydłowy schodził do bazy z lodem przyłożonym do stawu skokowego. Pierwsze diagnozy dają jednak nadzieję, że to jedynie bolesne zbicie i skończy się na strachu.

W tej fazie zajęć wyróżniał się Zoran Arsenić. Doświadczony defensor imponował świetnym czytaniem gry oraz głośnym, pewnym dyrygowaniem swoimi kolegami z linii obrony.
Po 90 minutach pracy zmęczeni legioniści udali się do hotelu na regenerację. Na wtorek sztab szkoleniowy zaplanował dla drużyny dwie jednostki treningowe w Herzogenaurach – pierwszą o godzinie 10:30 oraz drugą o 17:00.



