W roku bieżącym, Narodowy Dzień Pamięci o Polakach - Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej, obchodzony jest po raz drugi jako święto państwowe, ustanowione w czerwcu ubiegłego roku przez Sejm i Senat RP.
Kibice Legii w rocznicę Rzezi Wołyńskiej
Liczna delegacja kibiców Legii Warszawa złożyła wieniec oraz zapaliła znicze przy pomnikach Rzezi Wołyńskiej oraz 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej, znajdujących się na Skwerze Wołyńskim na warszawskim Marymoncie. Dzięki wsparciu Stowarzyszenia Fanów Legii Warszawa oraz kibiców Legii z całej Polski po raz kolejny udało nam się dotrzeć w wiele miejsc. Wiele miejsc pamięci w miejscowościach „ściany wschodniej” zostało odwiedzonych przez różne delegacje kibiców Legii, działające we wspólnym celu, aby oddać hołd Ofiarom ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu. Wymienić tu należy m.in. Rzeszów, Lublin, Przemyśl, Sandomierz, Mielec, Radymno, Tarnoszyn czy Bełżec. Legijne znicze pojawiły się zresztą na terenie całej Polski, w tym w wielu miastach wojewódzkich i powiatowych (np. Poznań, Zielona Góra, Gorzów Wielkopolski, Wschowa, Oświęcim czy Bielsko-Biała), wszędzie tam, gdzie znajdują się wołyńskie miejsca pamięci. Legijny wieniec został ustawiony pod, głównym dzisiaj, pomnikiem „Rzeź Wołyńska” w Domostawie. Legioniści złożyli kwiaty pod Pomnikiem Ofiar mordów wołyńskich oraz poległych żołnierzy 27 Dywizji Armii Krajowej na Cmentarzu Komunalnym w Polanicy Zdrój. W dolnej części pomnika znajduje się tablica poświęcona pamięci gen. bryg. Jana Wojciecha Kiwerskiego, dowódcy 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej.
Teraz nieco o historii i teraźniejszości. 83 lata temu, w niedzielę 11 lipca 1943 roku Ukraińcy pod sztandarami Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii i wielu niezrzeszonych, tzw. „siekierników” – zaatakowali 99 miejscowości na terenie polskiego województwa Wołyńskiego. Spłynęły krwią i stanęły w ogniu Poryck, Lachów, Gurów, Nowiny, a nieco wcześniej Janowa Dolina – wymieniać można bardzo długo. Wszystkie te nazwy można przeczytać na marymonckim Pomniku Rzezi Wołyńskiej. Ludobójstwo na polskich mieszkańcach Wołynia było przeprowadzane ze szczególnym okrucieństwem. Rzadko kiedy ktoś ginął od broni palnej. Polacy byli masakrowani siekierami, tasakami, cięci piłami, tłuczeni młotkami, przebijani widłami. Wszyscy jak jeden – w tym kobiety i dzieci. Na rozkaz polskiego rządu w Londynie Wołyńska AK generalnie nie przyszła z pomocą mordowanym Polakom. Miała wziąć udział w akcji „Burza”, by jako gospodarze ujawniać się sowietom. Skończyło się to kolejną tragedią. Bolszewia nigdy nie uważała Polaków za gospodarzy własnej ziemi.
Porażają liczby ofiar ukraińskich zbrodniarzy z poszczególnych miejscowości: 70 osób, 200 osób, 410 osób, 600 osób… Potem hekatomba rozlała się na Małopolskę Wschodnią. Rejony Lwowa, Tarnopola, Stanisławowa na Podole, a także okolice Chełma, na Zamojszczyznę i Lubelszczyznę… Tam miały miejsce kolejne ukraińskie akty ludobójstwa dokonywane na Polakach, którzy na tamtych terenach byli znacznie liczniejsi niż na samym Wołyniu.
W chwili obecnej strona polska jest w stanie udokumentować ponad 120 tys. zamordowanych osób, acz nasi historycy podają już ilość 130 tys. W ramach polskich akcji odwetowych Ukraińcy ponieśli mniej niż 17 tys. ofiar. Nie może być tu mowy, o jakiejś forsowanej przez ukraińskich oficjeli teorii „symetrii”. „Symetrii” rzekomo wynikającej z regularnej wojny polsko-ukraińskiej. Po pierwsze 120 tys. nie równa się 17 tys. Po drugie my nie prowadziliśmy z Ukraińcami żadnej wojny. To ich formacje zbrojne po prostu napadły naszą bezbronną ludność cywilną.
Do dzisiaj 95% zamordowanych Polaków nie ma godnego miejsca pochówku. Często nawet nie wiemy, gdzie ich szczątki się znajdują. Strona ukraińska jak tylko może blokuje sprawę ich ekshumacji. Dzieje się tak pomimo tego co Polacy i Państwo Polskie po 24 lutego 2022 roku, to jest po rosyjskiej inwazji na Ukrainę zrobiły dla Ukraińców i dla samej Ukrainy. Na początku bieżącego roku zmarli ostatni Polacy, świadkowie, mogący wskazać poszczególne miejsca potencjalnych pochówków, i obecnie nie ma już komu wskazać miejsc, w których wrzucono do dołów śmierci bestialsko zamordowanych Polaków. Ukraińcy oczywiście zdawali sobie sprawę z takiej możliwości - i z premedytacją grali na czas...
Fundamentalne przyczyny tego stanu rzeczy są dwie. Niewątpliwie Ukraińcy są znakomitymi uczniami i realizatorami moskiewskiej szkoły uprawiania polityki międzynarodowej, w której liczy się przede wszystkim skrajna transakcyjność oraz brutalna przemoc stosowana w każdym jej aspekcie. Liczą się tylko z silnymi.
Polska i Polacy, którzy ruszyli Ukraińcom i Ukrainie z ogromną, bezinteresowną pomocą, zostali przez władze Ukrainy uznani za słabych, niegodnych czegokolwiek, czyli dosłownie „frajerów”, z którymi liczyć się nie trzeba. Dlatego też kiedy już Polska przekazała Ukrainie wszystko, co tylko mogła – natychmiast została porzucona przez Kijów na rzecz Berlina.
Przy tak rozumianej sztuce realizacji swoich interesów, operacja ekshumacji Polaków pomordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej się po prostu Ukraińcom nie opłaca. Chodzi o aspekt wizerunkowy. Ukraińcy doskonale zdają sobie sprawę, że jeżeli w trakcie ekshumacji zostaną odkryte zmasakrowane ludzkie szkielety, w tym dzieci, świadczące o ich szczególnie bestialskim okrucieństwie, to po ujawnieniu takich scen cały świat mógłby na obecną „sprawę ukraińską” spojrzeć nieco inaczej. I tego chcą z całych sił uniknąć. Dobrze wszak pamiętają fotografie z pierwszej ekshumacji z 1992 roku, ukazujące górę wykopanych, potrzaskanych kości, należących do 243 Polaków, zamordowanych przez Ukraińców z najwyższym okrucieństwem. Na szczęście ten plan wymyka im się spod kontroli. Świat już się dowiedział. Inna sprawa, co z tą wiedzą zrobi.
Drugą sprawą jest szalejący na Ukrainie tubylczo-plemienny nacjonalizm. Około 75% Ukraińców uznaje jego założenia za słuszne, a powyżej 82% Ukraińców uznaje nieprzejednanego wroga państwa polskiego Banderę oraz antypolskich zbrodniarzy Suchewycza i Kłaczkiwskiego za bohaterów narodowych Ukrainy. Dane te mają stałą tendencję zwyżkową.
OFMC


