Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Czyte(L)nia

Biblioteka legionisty: Wrogowie (355)

wtorek, 18 sierpnia 2026 10:28
Biblioteka legionisty: Wrogowie (355)
Legionisci.com
BodziachLegionisci.com
0

W zeszłym roku wydana została książka "Wrogowie" opisująca losy najlepszych polskich przedwojennych biegaczy. W tym rywalizacji Janusza Kusocińskiego ze Stanisławem Petkiewiczem oraz Józefem Nojim. Ten ostatni przez pewien czas reprezentował barwy Legii Warszawa.

Publikacja nosi podtytuł "Losy najsłynniejszej przedwojennej rywalizacji biegowej" i opowiada o tym, jak reprezentujący barwy jednego klubu (Warszawianki) - Kusociński i Petkiewicz nie znosili się. Autor bardzo szczegółowo przedstawia nam nie tylko dzieciństwo Kusocińskiego, ale także jego treningi oraz mnóstwo startów. Dowiadujemy się także, że Kusociński od pewnego momentu nie znosił wręcz swojego "klubowego kolegi", tj. Stanisława Petkiewicza. Ich rywalizacja na zawodach była niesamowicie zaciekła. Biegacze byli niezwykle pamiętliwi, szczególnie wspomniany Kusociński, który za każdym razem planował strategię pod konkretny bieg, by na koniec udowodnić swoją wyższość. Oczywiście znajdziemy także wiele informaji nt. jego startów na Igrzyskach Olimpijskich, zwieńczonych medalem z najcenniejszego kruszcu.


Oczywiście wspomniani biegacze rywalizowali nie tylko ze sobą, ale także z najlepszymi biegaczami Europy, co również zostało bardzo ciekawie opisane w tejże publikacji. Później do "gry" wszedł chłopak z Pęckowa, który rozpoczynał biegową przygodę od przełajów, w których zdobywał medale. Później zaczął także ścigać się na bieżni.


"Józkiem od dawna interesowała się stolica, a zeszłoroczne, sensacyjne występy, takie jak ten podczas Narodowego Bieegu Naprzełaj, podsycały chęć przygarnięcia 'samouka z Pęckowa'. Stało się oczywistym, że tylko zmiana barw klubowych na warszawskie pozwoli uwolnić drzemiący w nim, wciąż niewykorzystany potencjał. Konieczność wizyty w gabinecie masażysty kadry Mikołajewskiego była doskonałym pretekstem dla Nojiego do odwiedzin stołecznego miasta. Przez kilka tygodni ważyły się losy jego przynależności klubowej. Noji długo milczał w tej sprawie, przymierzając się do życia w nowym miejscu. Gdy w końcu zapadła decyzja o nawiązaniu sportowego romansu z warszawską Legią, która spośród innych pretendentów oferowała najlepsze warunki materialne, poprzedni 'pracodawca' Józka zaczął utrudniać mu nowe otwarcie sportowej kariery. Łatwiejszym zadaniem niż opuszczenie szeregów poznańskiego Sokoła okazało się znalezienie biegaczowi pracy. Pomocną dłoń w stronę utalentowanego sportowca wyciągnął PZLA, który pośredniczył w jego zatrudnieniu w stolarni warsztatów Miejskiego Przedsiębiorstwa Tramwajów i Autobusów" - czytamy w książce.


Autor przytacza m.in. analizę trenera kadry, który zauważył, że Noji miał dłuższą łydkę od zawodników znacznie od niego wyższych. "W marcu Noji w towarzystwie czwórki innych lekkoatletów oraz trzech lekkoatletek został oficjalnie zaprzysiężony do startu olimpijskiego. Przyznana nominacja dodała mu skrzydeł. 'Samouk z Pęckowa' brylował na błotnistych trasach. Po raz pierwszy w karierze sięgnął po tytuł mistrza Polski w biegu przełajowym. Na początku kwietnia w Lublinie zademonstrował bezapelacyjną wyższość nad krajową czołówką, wyprzedzając o 200 metrów: Fiałkę (Cracovia), Franciszka Bodala (AZS Warszawa) i Janowskiego (Warsta Poznań). Mimo zdobycia krajowego lauru Noji nie popadał w skrajny optymizm - zachowywał spokój oraz duży dystans do przyszłego startu w Berlinie" - czytamy w jednym z rozdziałów.


Noji w Berlinie wystartował na dystansie 5000 metrów oraz 10 000m. Pomimo bardzo dobrego wyniku (5. miejsce i poprawiony rekord Polski), nie brakowało dywagacji, czy polski biegacz nie mógł wywalczyć medalu. "Finał biegu na 5000m przyniósł Nojiemu pełną rehabilitację, ale nie zakończył się dla niego upragnionym medalem. Po dwóch kilometrach Polak przeżywał pierwsze momenty słabości. Zgubił czołową grupę, ale dzięki niezwykłej determinacji po chwili odzyskał z nią bliski kontakt. (...) Minął też Salminena, który przewrócił się i choć szybko podniósł się z ziemi i ruszył dalej do przodu, kolejne fragmenty pokonywał z wielkim trudem. Odradzający się niczym Feniks z popiołów Józek rzucił się w pogoń za czwartym w stawce Azjatą Murakoso, ale zabrakło mu dystansu, żeby wyprzedzić Japończyka. Ukończył rywalizację piąty w stawce w czasie nowego rekordu Polski - 14:33,4, który był lepszy od wcześniejszego wyniku 'Kusego' aż o 7,2 sekundy! (...) O odpowiednią motywację Nojiego zadbali przed startem polscy kibice. W dniu zawodów biegacz otrzymał kilka pocztówek z pisemnymi życzeniami powodzenia. Jedna z nich pochodziła od nieznanej pensjonarki z Otwocka. (...) Noji wracał z igrzysk z podniesionym czołem. Co prawda nie stanął na pudle, ale potwierdził przynależność do ścisłej światowej czołówki" - czytamy. Niedługo po starcie w Berlinie, Noji pojechał do Berna, gdzie zrewanżował się Murakoso za dwie porażki z Berlina."Tym razem Polak przeprosił się z taktyką. Przez cały dystans ciągnął się za rywalami, a na około 250 metrów przed metą dłuższym finiszem wyszedł na czoło i utrzymał prowadzenie aż do końca" - relacjonuje autor.


W książce znajdziemy naprawdę mnóstwo informacji nt. wspomnianych trzech czołowych polskich biegaczy przedwojennych, w tym parę zdjęć Nojiego w pięknej koszulce "startowej" z charakterystyczną czarną eLką w kółeczku na środku. Publikacja obejmuje także informacje o sportowcach w czasie II Wojny Światowej. Niewielka aleja im. Nojiego znajduje się nieopodal stadionu Legii.


Tytuł: Wrogowie
Autor: Michał Karol Hasik
Wydawca: Ringier Axel Springer
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 432
Cena okładkowa: 54 zł


Więcej recenzji książek w dziale Biblioteka legionisty.

Wrogowie,Janusz Kusociński
fot. L

Podaj ten news dalej:
Komentarze (0)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość