– Czujemy duży niedosyt, mimo że przeciwko liderowi pokazaliśmy naprawdę dobrą piłkę. Detale zadecydowały o braku zwycięstwa, ale jestem bardzo zbudowany tą drużyną – podsumował remis z Legią Warszawa trener Korony Kielce, Jacek Zieliński.
Zieliński: Bardziej ewidentnego karnego dawno nie widziałem
"Duży niedosyt mimo dobrego meczu z Legią"
– To może zabrzmieć trochę specyficznie, ale w szatni czujemy bardzo duży niedosyt. Graliśmy z naprawdę dobrym zespołem, z liderem, ale mam wrażenie, że mogliśmy i powinniśmy dziś wygrać. Taki trochę żal do siebie czujemy. Generalnie jestem z gry i postawy drużyny bardzo zadowolony. Realizowaliśmy nasz plan cierpliwie, krok po kroku, nawet gdy byliśmy zmuszeni do zmiany systemu przez chorobę Ariela Mosóra. Mimo tych niespodziewanych problemów wyszło to dobrze – zabrakło tylko detali, które w piłce są najważniejsze. Szkoda, ale potraktujmy to jako dobry prognostyk przed kolejnymi spotkaniami. Zespół pokazał, że potrafi grać w piłkę i wychodzić z trudnych sytuacji. Jestem bardzo zbudowany postawą drużyny.
Sytuacja zdrowotna: Mosór i Wójcik
– Nie jest to poważny uraz, ale w przypadku Dawida Wójcika przez cały tydzień liczyłem, że uda się go doprowadzić do pełnej sprawności. Niestety, nie udało się. Ariel Mosór z kolei borykał się z problemami ostatnie dwa dni, najprawdopodobniej związanymi z pogodą. Po mocnym uderzeniu piłką podczas meczu jego stan się pogorszył i musieliśmy dokonać zmiany, bo wyglądało to coraz gorzej. Ważne, że drużyna potrafiła zareagować, a wprowadzone rotacje i zmiany wypaliły.
Założenia taktyczne
– Zdawaliśmy sobie sprawę, jak mocna Legia jest w środku pola, mając trzech środkowych obrońców i pomocników oraz dobrze pracujących napastników. Ciężko było się przebić środkiem, dlatego postawiliśmy na grę bokami. Morgan Fassbender zagrał bardzo dobry mecz, szczególnie jak na pierwszy występ od początku w naszych barwach. Dodał drużynie "nieoczywistości". Trochę słabiej wyglądało to po prawej stronie, gdzie chcieliśmy uruchomić Wiktora na wahadle, ale ta współpraca lepiej zaczęła działać dopiero po przejściu na czwórkę obrońców i typowych skrzydłowych. Tego czasu jednak zabrakło, żeby w pełni rozwinąć skrzydła.
"Liczy się charakter, nie system"
– Może za dużo mówimy o systemach: trzech, czterech, pięciu obrońców. Ludzie grają w piłkę. Moi zawodnicy dziś pokazali bardzo dobre umiejętności, ale też charakter i mental. Czasem nawet zbyt wysokie zaangażowanie prowadziło do błędów z przemotywowania. Chciałabym, żeby ten głód walki był dalej pielęgnowany. To dużo daje drużynie.
Transfer Svetica
– Na odejście Tamara Svetica byliśmy przygotowani od końca poprzedniej rundy. Najpierw zainteresowanie zgłaszał Lech Poznań, potem do gry weszły kluby zagraniczne, a najbardziej konkretny był francuski Saint-Étienne. Tamar bardzo chciał zmienić otoczenie, pokazać się w innej lidze, co jest naturalne. Myślę, że fajnie, że Korona zaczyna budować swoją historię transferową – do tej pory głównie brała zawodników; teraz ktoś odchodzi do ciekawych miejsc. Przy transferach ważne, by działać z wyprzedzeniem. My to zrobiliśmy. Patryk Halabran był przymierzany do gry z Tamarem, a potem szybko zakontraktowaliśmy Kamila Jakubczyka. To będzie fajny chłopak na Koronę, da nam dużo dobrego. Do środka pola jest też Simon Gustafsson, który zaczyna grać na miarę swoich możliwości i wierzę, że stać go na więcej. Jest także Martin Remacle, trochę podrażniony grą z ławki, ale mam nadzieję, że ta sportowa złość pozytywnie wpłynie na rywalizację. O środek pola jestem spokojny.
Sytuacja przy golu dla Legii, kontrowersje z rzutem karnym
– Szkoda, byliśmy blisko. Ariel byłby przy tej sytuacji, może nie przegrałby tego pojedynku w powietrzu, ale to tylko gdybanie. Brakło nam kilku sekund, przepisy są teraz bardzo dokładnie egzekwowane co do sekundy. No i oczywiście szkoda tej sytuacji z rzutem karnym dla nas – bardziej ewidentnego karnego dawno nie widziałem. Teraz po mundialu wszyscy podniecają się pięcioma sekundami gry, ale ocena ręki w polu karnym wciąż pozostaje niejednoznaczna. To mnie martwi jak rzadko co – dalej jest tyle zamieszania.
Ocena startu sezonu
– Oczywiście boli, że mamy tylko jeden punkt po dwóch meczach. Tego nie zmienimy, ale mamy przed sobą wygrany mecz do odrobienia. Było dużo krytyki po meczu z Jagiellonią, ale przegraliśmy z naprawdę dobrą drużyną, co pokazała potem w kolejnych występach. Nie szukam alibi, bo nie powinniśmy byli tego meczu przegrać. Takie rzeczy się jednak zdarzają, szczególnie kiedy rywale zdobywają doświadczenie w europejskich pucharach.
Legia – kandydat do mistrzostwa?
– Ocenianie siły Legii wyłącznie przez pryzmat dzisiejszego meczu jest nie do końca właściwe, bo my dziś nie byliśmy statystami. Byliśmy dobrze przygotowani, nie pozwoliliśmy Legii na zbyt wiele. To bardzo solidny zespół z pomysłem na grę, ale dziś nie daliśmy im go zrealizować. Co dalej, tego nie wiem, bo jeszcze mogą być transfery. Ale jestem pewien, że Legia będzie bardzo mocna w tym sezonie. Jak mocna? Czas pokaże.
