Stępiński: Cieszy bramka
– To było 90 minut walki, 90 minut ambicji, 90 minut biegania. Najważniejsze dla mnie jest dziś to, jak zespół się rozwija i jak reagujemy na niepowodzenia, szczególnie po pierwszej połowie. Jest lepiej, nie ma co ukrywać – w pierwszych meczach pokazaliśmy, że trener patrzył, robił swoją robotę, a my wykonujemy swoją. Nie popadamy w żadną skrajność, nie zajmujemy się porażką w Białymstoku. Robimy swoją pracę, wierzymy w nią i to jest najistotniejsze.
Detale i szczęście
– Można powiedzieć, że zabrakło nam szczęścia w pierwszej połowie. Piłka odbiła się od poprzeczki, wystarczyło pół metra, by wpadła do bramki. Wynik to składowa wielu małych rzeczy – dziś nie wygraliśmy właśnie przez taki detal. Ale to się zdarza. Najważniejsze pozostaje dla nas, jak zareagowaliśmy po tych sytuacjach. Jako kapitan najbardziej cenię optymizm i postawę zespołu w takich chwilach.
Wyzwania sezonu
– Jestem szesnasty rok w zawodowej piłce. Wiem, jaką pracę wykonuję na treningach i jestem w tym konsekwentny. Robię swoje i wiem, że efekty przyjdą prędzej lub później. Oczywiście, fajnie, że dziś strzeliłem bramkę, ale nie popadam w samozadowolenie – przed nami wiele meczów i punktów do zdobycia. Muszę dalej robić swoje, być konsekwentny i dbać o dobrą formę fizyczną. Gdy czuję się dobrze, wszystko będzie grało.
Wsparcie kibiców
– Napastnik żyje po to, by strzelać bramki – to oczywiste. Ale dla mnie zawsze miło jest usłyszeć doping kibiców, ich wsparcie. Dziś atmosfera i frekwencja były niesamowite. Jesteśmy rozliczani z tego, czy zdobywamy bramki, czy nie. To było bardzo miłe uczucie, gdy kibice tak żywo reagowali po golu.
