Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Analiza

Pod Lupą LL! - Łukasz Zjawiński

poniedziałek, 10 sierpnia 2026 19:50
Pod Lupą LL! - Łukasz Zjawiński
Łukasz Zjawiński | fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
Filip LewandowskiLegionisci.com
0
Legia Warszawa bardzo dobrze weszła w sezon 2026/2027. Po dwóch zwycięstwach przyszedł czas na wyjazdowe starcie w Kielcach. Na drodze Legionistów stanęła Korona, która po kilku letnich wzmocnieniach jawi się jako drużyna mogąca sprawić duże kłopoty teoretycznie najmocniejszym drużynom w tej lidze. Po raz drugi z rzędu w wyjściowym składzie „Wojskowych” pojawił się sprowadzony tego lata Łukasz Zjawiński.

Zjawiński w dwóch ostatnich sezonach na szczeblu pierwszoligowym udowodnił, że w polu karnym nie ma na niego mocnych. Jednak w układance Marka Papszuna wymagania wobec napastników są znacznie większe niż finalizacja w „szesnastce”. Duże znaczenie ma umiejętność utrzymania się przy piłce tyłem do bramki czy zakładanie pressingu na rozgrywających obrońców przeciwnika. W 2. minucie spotkania „Zjawka” zszedł w okolice środka boiska i zgrał piłkę „na ścianę” do Kamila Piątkowskiego, który jednak przez złe przyjęcie piłki nie wykorzystał tego podania do napędzenia się wzdłuż linii bocznej.

Na przełomie 9. i 10. minuty byliśmy świadkami przebojowej akcji indywidualnej Rubena Vinagre, który mijając rywali jak tyczki pokonał kilkadziesiąt metrów z piłką i zagrał do ustawionego w polu karnym Łukasza Zjawińskiego. Napastnik postanowił odegrać futbolówkę Portugalczykowi w ekwilibrystyczny sposób, jednak zrobił to niedokładnie i piłkę złapał Xavier Dziekoński. „Zjawce” zabrakło w tej akcji precyzji, a być może i odpowiedniej decyzji – był ustawiony tyłem do Vinagre i prawdopodobnie najlepszym wyborem byłoby dynamiczne obrócenie się z piłką i uderzenie na krótki słupek bramki Korony. Tym bardziej biorąc pod uwagę to, że żaden obrońca Kielczan nie był do niego bezpośrednio „przyklejony”.

 

Zjawiński tego dnia ciężko pracował i angażował się w różne fazy gry. W 19. minucie po raz kolejny zszedł głęboko po piłkę w okolicach 40. metra i zgrał ją na krótko do Kamila Piątkowskiego. Tego typu zachowania mają służyć stworzeniu przestrzeni do zaatakowania zawodnikom oskrzydlającym centralnie ustawionego Zjawińskiego.

Na przełomie 19. i 20. minuty Łukasz Zjawiński wygrał pojedynek powietrzny z Arielem Mosórem, czym potwierdził swoje wysokie umiejętności gry w powietrzu. Skierował on futbolówkę w stronę Rafała Adamskiego, który jednak ze względu na siłę podania został nią nastrzelony i nie był w stanie celnie nakierować jej w stronę bramki. Być może Zjawiński chciał w tej sytuacji oddać strzał, jednak niecelnie uderzył. Z pewnością jednak pochwalić go należy za kolejny wygrany pojedynek główkowy.

W 25. minucie kolejny raz Łukasz Zjawiński brał udział w akcji kombinacyjnej poza polem karnym. Zgrał on piłkę do Rafała Adamskiego, jednak podnosząc futbolówkę, sprawił kłopoty w przyjęciu swojemu koledze i Legia straciła piłkę w okolicach „szesnastki” przeciwnika. Zjawiński angażuje się w zgrywanie piłek na jeden kontakt do swoich partnerów – co jest z pewnością jednym z jego zadań od sztabu szkoleniowego – jednak w tym elemencie gry ma jeszcze trochę do poprawy, jeśli chodzi o precyzję i dokładność tych zagrań.

Niewiele do poprawy Łukasz Zjawiński ma z kolei w elemencie gry głową. W 28. minucie Kamil Piątkowski wykorzystał bierność obrony Kielczan i będąc niepilnowany, wrzucił piłkę idealnie na głowę Zjawińskiego. Napastnik zrobił wszystko perfekcyjnie – począwszy od timingu wyjścia w powietrzu, przez skręt tułowia, aż po samo uderzenie piłki. Abecadło gry środkowego napastnika w polu karnym. Mileta Rajović mógł z podziwem patrzeć na tę akcję w wykonaniu Zjawińskiego, ponieważ on sam w tego typu sytuacjach wielokrotnie nie był w stanie skierować piłki do siatki.

Korona Kielce - Legia Warszawa Łukasz Zjawiński,mecz-3644
fot. Woytek / Legionisci.com

W 36. minucie Łukasz Zjawiński był bliski zdobycia drugiego gola. Wykonał on skok pressingowy w stronę Dziekońskiego, który zlekceważył obecność napastnika i postanowił posłać piłkę nad jego głową, co skrzętnie wykorzystał Zjawiński. Piłka jednak po tym uderzeniu leciała na tyle wolno, że tuż przed linią bramkową zdążył złapać ją bramkarz gospodarzy. Pochwalić należy jednak napastnika „Wojskowych” za pressing do samego końca.

Były gracz Polonii Warszawa to napastnik mocno stojący na nogach, umiejący wykorzystać ten atut w grze tyłem do bramki. W 42. minucie wygrał on pojedynek z Arielem Mosórem, który musiał faulować Zjawińskiego. Jeżeli napastnik będzie dokładniejszy w swoich zgraniach, to może okazać się idealnym napastnikiem do gry „na ścianę”.

W drugiej połowie Legia wyglądała słabo w ataku pozycyjnym i Łukasz Zjawiński praktycznie nie miał okazji strzeleckich. Został zmieniony przez Miletę Rajovicia w 67. minucie.

Można było mieć wątpliwości, czy napastnik sprawdzony z niższego poziomu rozgrywkowego będzie w stanie od razu przełożyć swoją skuteczność na rozgrywki Ekstraklasy. Zjawiński swoją postawą udowadnia jednak jakość, którą potrafi prezentować w polu karnym przeciwnika. Jego umiejętności w grze tyłem do bramki również są obiecujące i przy dobrym prowadzeniu oraz ciężkiej pracy może stać się napastnikiem kompletnym. Jego motoryka również stoi na dobrym poziomie, co umożliwia granie w jego stronę piłek prostopadłych.

Sam zawodnik w wywiadzie dla CANAL+ zarzucił sobie pewne błędy w zakładaniu pressingu. Z tą wypowiedzią można się zgodzić, ponieważ środkowi pomocnicy czy obrońcy Korony rozpoczynający atak pozycyjny mieli zbyt dużo swobody. Dobrze świadczy to jednak o piłkarzu, który nie ma problemu z transparentnym przyznaniem się do popełnianych błędów.
Początek w wykonaniu Zjawińskiego jest bardzo obiecujący, co więcej – potwierdza sens sprowadzania piłkarzy nawet i z Betclic 1. Ligi, ponieważ to jest kolejny jakościowy transfer do Legii z tego pułapu rozgrywkowego.

Podaj ten news dalej:
Oceny legionistów
Komentarze (0)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość