Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Plus miesiąca

Plus sierpnia: Otto Hindrich

wtorek, 1 września 2026 15:00
Plus sierpnia: Otto Hindrich
Otto Hindrich plusem sierpnia! | fot. Maciek Gronau
Legionisci.com
Mikołaj CiuraLegionisci.com
1

W sierpniu sezon 2026/27 ruszył na dobre. Legioniści, którzy pierwszy raz od czterech lat rywalizowali w tym miesiącu tylko na jednym froncie, rozegrali w nim cztery mecze. Po każdym z tych spotkań ocenialiśmy występy podopiecznych trenera Marka Papszuna w naszych tradycyjnych "Plusach i minusach". Zapraszamy na sierpniowe podsumowanie naszych ocen, do których doliczyliśmy również inauguracyjny mecz rozegrany pod koniec lipca.

Warszawiacy rozpoczęli nowy sezon od wymęczonego zwycięstwa na wyjeździe z Pogonią Szczecin. Legioniści długo nie potrafili przebić się przez obronę szczecinian, zdobywając zwycięską bramkę dopiero w ostatniej akcji meczu. Zdecydowanie lepiej poradzili sobie w pierwszym spotkaniu na własnym stadionie, w którym pewnie pokonali Zagłębie Lubin 3-1. Kolejne problemy "Wojskowych" przyszły w Kielcach. Choć podopieczni trenera Papszuna do przerwy prowadzili z Koroną, w drugiej części stracili kontrolę nad meczem, bramkę i pierwsze punkty w nowych rozgrywkach. Legia powetowała sobie jednak w następnej kolejce. Warszawski zespół całkowicie rozbił Radomiaka przy Łazienkowskiej, wygrywając 5-0 i notując najwyższe ligowe zwycięstwo od 2019 roku. W trzeciej delegacji stołeczna drużyna ponownie wplątała się w kłopoty, znów rozegrała dwie różne połowy i po stracie gola w doliczonym czasie drugiej części po raz kolejny podzieliła się punktami, tym razem z Piastem Gliwice. Na zakończenie miesiąca legioniści nie dowieźli również formy na własnym obiekcie. Przez znaczną część rywalizacji przegrywali ze Śląskiem Wrocław i dopiero w doliczonym czasie gry drugiej połowy doprowadzili do szczęśliwego wyrównania.

Choć warszawski zespół nie doznał w tych sześciu meczach ani jednej porażki i kontynuuje serię bez przegranej już w 10 spotkaniach, jego forma nie jest w pełni ustabilizowana. "Wojskowi" w połowie spotkań doznali straty punktów i po 6. kolejkach mają na swoim koncie 12 "oczek" i mimo że zajmują pozycję lidera, to jest parę zespołów, które rozegrało mniej meczów i może ich wyprzedzić. Tak jak gra całego zespołu, tak i forma indywidualna poszczególnych zawodników Legii jest jeszcze niestabilna. Poszczególni zawodnicy przeplatali w tym miesiącu mecze dobre ze zdecydowanie słabszymi. Szczególnie jednego z zawodników stołecznego zespołu ta reguła jednak nie dotyczy. Fenomenalną formę od początku sezonu prezentuje bramkarz Legii - Otto Hindrich, który został przez nas oceniony pozytywnie w każdym z sześciu spotkań i zgarnia miano "Plusa miesiąca" w sierpniu.

 

Hindrich od samego startu nie zawodzi i udowadnia umiejętności, dzięki którym m.in. został wybrany przez naszych czytelników na najlepszego zawodnika Legii z poprzedniego sezonu. Rumun jest pewnym punktem między słupkami bramki, golkiperem któremu można ufać, który emanuje zdecydowaniem oraz skutecznością. Udowadnia to przede wszystkim swoimi reakcjami, dobrym ustawieniem i cudownymi interwencjami, które niejednokrotnie ratowały zespół od straty większej ilości bramek i ewentualnych porażek. Łącznie we wszystkich 6 spotkaniach rozegranych przez Legię do tej pory, Hindrich wykazał się już aż 16 skutecznymi obronami, a szczególnie te dwie interwencje z meczu ze Śląskiem, w sytuacjach sam na sam, zostaną zapamiętane przez kibiców na długo. Poza tym Rumun jest także pomocnym punktem w grze na przedpolu i rozegraniu piłki od własnej bramki, od którego nie ucieka. Hindrich jest aktualnie w fenomenalnej formie i w świetny sposób przekłada to dla dobra zespołu.

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław Otto Hindrich Rafał Augustyniak,mecz-3647
fot. Mishka / Legionisci.com

Równie dobrą dyspozycję w pierwszych tygodniach sezonu prezentuje także Kamil Piątkowski. Defensor przyjął rolę jednego z liderów trzyosobowej linii obronnej, zagrał od deski do deski we wszystkich meczach, i wywiązuje się z niej wręcz wzorowo. Tylko za ostatni sierpniowy mecz nie został przez naszą redakcję oceniony pozytywnie, zgarniając w tym miesiącu aż 5 plusów. Piątkowski był bardzo pewnym punktem defensywy po prawej jej stronie, skutecznie zamykał przestrzenie na swojej flance i nie pozwalał rywalom wszystkich drużyn na rozwinięcie skrzydeł. Zanotował łącznie aż 38 udanych odbiorów i przechwytów, a także ponad 60-procentową skuteczność pojedynków przy aż 60 starciach z przeciwnikami. Poza świetną pracą w obronie, 26-latek zapewniał zespołowi wiele korzyści w elemencie rozegrania - bardzo chętnie zabierał się z piłką i uczestniczył w budowaniu akcji - a także ofensywie, do której ochoczo się podłączał i starał się dogrywać podania na pole karne przeciwników, dzięki czemu udało mu się zanotować parę kluczowych zagrań i jedną asystę. Piątkowski w sierpniu prezentował wysoką, być może reprezentacyjną formę i oby udało mu się ją utrzymać jeszcze przez długi czas.

Przez znaczną część miesiąca pewnym elementem w obronie stołecznego zespoły był także Rafał Augustyniak. Doświadczony zawodnik w pierwszych meczach chciał udowodnić, że głosy sprzeciwu, co do podpisania przez niego nowego kontraktu, były bezpodstawne. "August" wszedł na naprawdę wysoki poziom, być może nawet taki, który wcześniej prezentował tylko w pojedynczych meczach. Był obrońcą niezwykle twardym, trudnym do pokonania i dobrze odczytującym zamiary przeciwników. Prezentował niesamowicie wysoką skuteczność w odbiorach i asekuracji, wielokrotnie ratując zespół przed zagrożeniem pod własną bramką. Można było na niego liczyć, przede wszystkim w większym wymiarze, niż tylko jedno spotkanie. Udało mu się utrzymywać koncentrację i powtarzalność, co przyczyniło się do trzech pozytywnych ocen od naszej redakcji. Notowania Augustyniaka jednak nieco spadły pod koniec miesiąca. Nieco gorzej zaprezentował się już w Gliwicach, a spotkania przeciwko zespołowi z Wrocławia całkowicie nie mógł zaliczyć do udanych, przypominając o swoich wcześniejszych demonach. Mimo to trzeba go pochwalić za wykonaną ciężką pracę w ostatnich tygodniach i mieć nadzieje, że mecz ze Śląskiem był wypadkiem przy pracy.

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław Kamil Piątkowski
fot. Mishka / Legionisci.com

Nie schodząc z tematu linii obronnej, na duże pochwały zasługuje również Robert Deziel Jr. Dla Amerykanina ostatni miesiąc był premierowym w barwach stołecznego zespołu po transferze z rezerw Bayernu Monachium. Młody obrońca, bez większego okrzesania w seniorskim futbolu, był dużą niewiadomą i przychodził do warszawskiego klubu raczej ze statusem rezerwowego, zawodnika na przyszłość. Przy wąskiej obsadzie defensywy i problemach zdrowotnych innych zawodników na tej pozycji, Deziel Jr rozpoczął sezon w wyjściowym składzie i utrzymał je we wszystkich dotychczasowych meczach. Co więcej, obok Hindricha i Piątkowskiego, ze wszystkich regularnie grających zawodników, jest piłkarzem, który w pierwszych tygodniach nie otrzymał od nas ani jednego negatywnego wyróżnienia. Zagarnął natomiast dwie pozytywne oceny, a w reszcie meczów również prezentował niezły, dostateczny poziom. Był skutecznym punktem defensywy i rozegrania, który przede wszystkim wyzbywał się błędów w każdym swoim elemencie gry. 21-latek zdecydowanie nie przestraszył się czekającego na niego wyzwania, nie przerósł go poziom Legii i zanotował naprawdę świetne wejście do zespołu. 

Bardzo obiecujący początek nowej przygody w barwach Legii ma również Łukasz Zjawiński. Napastnik po dwóch świetnych sezonach na zapleczu Ekstraklasy, po latach powrócił do stołecznego zespołu, w którym szkolił swoje umiejętności, by udowodnić swoją wartość również w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jemu również udało się szybko wywalczyć miejsce w wyjściowej "jedenastce" i jako jedyny z rywalizujących na swojej pozycji rozpoczął wszystkie mecze od pierwszych minut. W połowie z nich zaprezentował się pozytywnie i wraz z Rafałem Augustyniakiem zajął najniższe miejsce na podium w naszej sierpniowej klasyfikacji. Z trzema bramkami na koncie, Zjawiński jest natomiast jednym z dwóch najlepszych strzelców zespołu. Drugim z najbardziej skutecznych jest Rafał Adamski. Drugi z napastników balansował między wyjściowym składem a ławką rezerwowych, jednak gdy dostawał swoją szansę, zazwyczaj nie zawodził. Pokazywał się z pozytywnej strony zarówno jako pierwszy wybór, jak i zadaniowiec, a swoimi trzema trafieniami również potrafił odmieniać oblicza spotkań. Obaj atakujący szybko złapali między sobą duże zgranie, zrozumieli swoją grę i potrafią bardzo dobrze współpracować.

Piast Gliwice - Legia Warszawa Łukasz Zjawiński Rafał Adamski
fot. Woytek / Legionisci.com

Najbardziej niestabilną formę prezentują natomiast obaj wahadłowi stołecznego zespołu. Szczególnie zastanawiająca jest dyspozycja prawoskrzydłowego - Pawła Wszołka. Wiele z dotychczas rozegranych meczów w jego wykonaniu można było określać jako rozczarowujące. Wszołek wielokrotnie był zawodnikiem biernym, mało zaangażowanym w grę, a jeśli już, to bardzo nieskutecznym. Prawy wahadłowy, gdy dostawał piłkę, często miał problemy z podjęciem decyzji, zwalniał ataki lub kończył je zupełnie nieprzemyślanymi dośrodkowaniami, które nie przynosiły żadnych korzyści. Wszołek miał jednak swoje przebłyski, magiczne dotknięcia, które jego partnerzy z boiska potrafili wykorzystać dla dobra drużyny. Dzięki temu 34-latek zanotował już w tym sezonie aż 5 asyst, czyli o jedną więcej, niż przez cały poprzedni sezon we wszystkich rozgrywkach. Mimo wszystko, jest jednym z trzech zawodników, którzy otrzymali od nas trzy oceny negatywne i przewodzą pod tym względem.

Dokładnie tam samo wygląda sytuacja drugiego z wahadłowych - Rubena Vinagre. Portugalczyk swoją grą również zasłużył na trzy negatywne i dwa pozytywne wyróżnienia. Choć w niektórych spotkaniach pokazywał, że powoli odzyskuje formę, którą prezentował w swoich pierwszych tygodniach w barwach stołecznego zespołu, jednak w następnych meczach kompletnie nie potrafił wykorzystać swoich atutów. Był bardzo przewidywalny, przez co bardzo nieskuteczny w pojedynkach oraz próbach dryblingów. To nie pozwalało osiągnąć mu jakichkolwiek korzyści na lewej stronie i wspomóc zespołu swoimi atakami na tej flance. Gdy już udawało mu się przedostać wyżej, przy większości prób wykończenia akcji był bardzo nieskuteczny, niedokładny i nie wspomagał partnerów dobrymi zagraniami. Mimo tych kilku słabych występów, Vinagre dał sygnał, że w jego grze może się coś zmienić i przy ustabilizowaniu jego dyspozycji, można mieć nadzieję, że ponownie będzie jedną z kluczowych postaci zespołu.

Legia Warszawa - Zagłębie Lubin, Ruben Vinagre
fot. Mishka / Legionisci.com

Podobnych sygnałów nadal nie daje natomiast trzeci z najczęściej ocenianych negatywnie legionistów. Mowa oczywiście o Milecie Rajoviciu. W przeciwieństwie do pozostałej dwójki, duński napastnik nie otrzymał jednak ani jednego pozytywnego wyróżnienia. Atakujący rozpoczynał sezon w wyjściowym składzie, jednak błyskawicznie przegrał rywalizację i usiadł na ławce rezerwowych. Choć, w różnym wymiarze czasowym, pojawiał się na murawie w każdym z sześciu meczów, nawet jako zmiennik nie zapewniał zespołowi większych korzyści. Jego praca dla drużyny była znikoma, a w elemencie wykończenia po raz kolejny można było mieć do niego mnóstwo zastrzeżeń. Choć trafiał do siatki rywali w tym sezonie już trzykrotnie, z różnych powodów, często związanych z nieporadnością napastnika i nieumiejętnością dobrego ustawienia, nie ma na swoim koncie jeszcze ani jednej bramki. Wydaje się, że przy obecnej obstawie ataku i transferze Jana Kuchty, czas napastnika i cierpliwość w warszawski klubie powoli dobiegła końca, co też udowadnia liczba minut, którą otrzymał w ostatnich sierpniowych spotkaniach.

Swoich szans nie wykorzystali również dwaj młodzi zawodnicy środka pola. Sezon w wyjściowym składzie zaczynał Wojciech Urbański. Polak utrzymał tę pozycję jednak tylko w trzech pierwszych meczach, w których dwukrotnie rozczarowywał. Był zawodnikiem mało aktywny, schowanym za przeciwnikami. Nie było widać w nim waleczności, zaciętości i jakby chęci gry. Nie dawał kolegom z drużyny wystarczająco dużo możliwości przy wyprowadzaniu piłki, rzadko pokazywał się do gry i nie stanowił większego wsparcia zarówno w budowaniu akcji, jak i w próbach odzyskania posiadania. Urbański w pierwszych tygodniach tego sezonu zdecydowanie nie spełnił oczekiwań, a zmiana jego statusu zupełnie nie dziwiła. Do roszady w hierarchii doszło również w przypadku Henrique Arreiola. Portugalczyk w pierwszych trzech meczach pojawiał się na boisku w samych końcówkach, jednak dostał nieco więcej czasu przeciwko Radomiakowi i dając niezłą zmianę zapracował na szansę od pierwszej minuty. Dostał ją zarówno w Gliwicach, jak i ostatnim sierpniowym meczu przy Łazienkowskiej. W obu tych spotkaniach jednak całkowicie zawiódł. Nie prezentował oczekiwanej od niego techniki, wizji gry, prób przyspieszenia ataków. Grał za to bardzo prosto, asekuracyjnie, bez żadnego polotu, co w dużej mierzę powodował, że Legia przegrywała rywalizację w środkowej tercji z oboma zespołami. Jako defensywny pomocnik raczej zawodził również w elemencie destrukcji. Miał problemy z czytaniem gry, był słaby w pojedynkach z przeciwnikami i pozostawiał rywalom mnóstwo wolnej przestrzeni, którą skrzętnie wykorzystywali. Obaj ci gracze sierpniowymi występami na pewno nie przybliżyli się do częstszych występów w wyjściowej "jedenastce".

Legia Warszawa - Zagłębie Lubin Mileta Rajović
fot. Maciek Gronau

Pełna klasyfikacja "Plusów i minusów" w sierpniu

Otto Hindrich -
Kamil Piątkowski -
Rafał Augustyniak - /
Łukasz Zjawiński - /
Robert Deziel Jr. -
Rafał Adamski -  /
Paweł Wszołek - /
Ruben Vinagre - /
Zoran Arsenić -
Artur Jędrzejczyk -  (plus symboliczny)
Mateusz Szczepaniak -
Michal Ševčík - /
Bartosz Kapustka
- /
Jan Kuchta -
Arkadiusz Reca -
Damian Szymański -
Henrique Arreiol -
Wojciech Urbański -
Mileta Rajović -

Podaj ten news dalej:
Komentarze (1)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość