Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Zwiad. Widzew Łódź. Trzęsienie ziemi w gabinetach

niedziela, 13 września 2026 12:11
 Zwiad. Widzew Łódź. Trzęsienie ziemi w gabinetach
fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
Filip LewandowskiLegionisci.com
0
Przed każdym meczem Legii zaglądamy na drugą stronę barykady i sporządzamy raport z obozu rywala. „Zwiad” to nowy wymiar naszego rozpoznania - tym razem oddajemy głos ludziom, którzy żyją klubem rywala na co dzień: kibicom, dziennikarzom, blogerom. Chcemy wiedzieć, z kim gramy.

Przed meczem z Widzewem porozmawialiśmy z Maciejem Winczewskim z Radio Widzew i Mój Punkt Widzewa.

Zmiana w strukturach zarządzających Widzewem

„W Widzewie, po okresie roku, gdy u władzy pozostał Michał Rydz, tego lata nastąpiło czyszczenie gabinetów. Dotychczasowy prezes został zwolniony przez R. Dobrzyckiego, który tymczasowo objął sam funkcję prezesa. To rozwiązanie które nie jest docelowym, o czym mówił w wywiadach sam właściciel. Uznano że ten poprzedni rok administracyjnie uwypuklił dużo problemów które targały Widzewem wewnątrz Klubu, kilka rzeczy prawdopodobnie nie spodobało się właścicielowi i stąd decyzję o pożegnaniach z częścią pracowników, nie tylko z dotychczasowym prezesem. R. Dobrzycki z racji głównego biznesu nie jest prezesem który codziennie przebywa w biurze. Do tego delegował kilka zaufanych osób, które czuwają w jego imieniu nad codziennym funkcjonowaniem Widzewa.
Dzisiejszy podział w Klubie jest jasny - mamy administrację, za którą odpowiada R. Dobrzycki i jego współpracownicy, oraz część sportowa za którą odpowiada Ł. Maslowski, który praktycznie działa w randze wiceprezesa, chociaż formalnie zajmuje stanowisko Head of Sport. Wg mnie podział jest zdrowy - nie możesz być prezesem od excella i jednocześnie decydować czy któryś z zawodników sportowo pasuje do Klubu czy nie.”

 

Kulisy objęcia posady dyrektora sportowego przez Łukasza Masłowskiego

„Łukasz Maslowski przyszedł do Klubu żeby pogodzić dwie koncepcje, które funkcjonowały w Widzewie w poprzednim sezonie. Na początku warto jednak pokazać szerszy kontekst. Mieliśmy jako dyr. sportowego Nikoliciusa, który wymienił całą kadrę z ostatniego sezonu poprzedniego właściciela, T. Stamirowskiego. Takie odświeżenie kadry było i tak planowane - kontrakty wielu piłkarzy dobiegały wtedy końca, Niko miał możliwość zatrudnienia podobnej liczby graczy. Natomiast zmieniła się rzeczywistość - T. Stamirowski nie dokładał do Klubu nic ponad to co zadeklarował gdy przejmował Widzew od SRTS. Dobrzycki postanowił natomiast dołożyć do kasy Klubu, co skutkowało większymi możliwościami. Poszedł jednak po graczy nie znających specyfiki ligi, młodych, dokładając na koniec Zeqiriego, po którego wysyłano samolot do Szwajcarii. Dobrzycki, który Nikoliciusa „odziedziczył” po poprzedniku, oczekiwał raczej graczy którzy efekt dadzą na tu i teraz, do tego doszły zmiany trenerów - Sopica pod którym drużyna zaczynała wyglądać coraz lepiej, bardzo szybko zastąpił jego asystent, Patryk Czubak. Mając możliwość wykorzystania przerwy na kadrę by móc wprowadzić jakieś korekty, zdecydował się na danie zawodnikom wolnego, odwołanie wcześniej umówionego sparingu z Polonią Warszawa, a sam udał się do Grecji by świadkowac na weselu ówczesnego wiceprezesa, M. Szymańskiego. Abstrakcja. W tym czasie R. Dobrzycki podjął decyzję o tym, że chce zacząć układać Widzew po swojemu. Zatrudnił D. Adamczuka i P. Burlikowskiego, którzy rozpoczęli swoje rządy, najpierw wespół z Niko, a później już bez niego. Wtedy cel był jasny - ściągnięcie zawodników którzy znają specyfikę ligi, albo będą z miejsca silnymi punktami Widzewa. Pojawili się reprezentanci, pojawili się również gracze którzy chwilę wcześniej grali w europejskich pucharach (Lerager, Kornvig). Ale pojawił się też Bukari, rekord transferowy ligi.
To wszystko kosztowało bardzo dużo pieniędzy, natomiast efekt - walka do ostatniej kolejki o utrzymanie.
Dlatego w Widzewie pojawił się Ł. Maslowski razem ze swoimi ludźmi. Mają na celu pogodzenie części sportowej z komercyjną - możliwości Widzewa są nadal bardzo duże, jeśli Maslowski będzie widział sens w wydaniu dużych pieniędzy, to ma taką możliwość. Nie jesteśmy na etapie zaciągania pasa, a raczej budowy drużyny. Kibice Widzewa pewnie będą musieli swoje wycierpieć, ale pion sportowy przyszedł do klubu bardzo późno, tuż przed startem okienka. Wiemy jak wyglądają rozmowy, przygotowanie transferu. To okienko transferowe było trudne. Oczywiście Widzew mógł dzisiaj znowu sięgnąć do tylnej kieszeni R. Dobrzyckiego i mieć w składzie Jakubczyka, Hellebranda - świadomie jednak zrezygnowano z tych ruchów, a każdy był zależy tak naprawdę od Widzewa. L. Maslowski zdecydował, że pieniądze które życzyli sobie przedstawiciele zawodników nie są współmierne do efektu, który mogą dać Klubowi. Czy to były dobre decyzje? Dowiemy się w maju 2027”

Styl gry drużyny Widzewa

„Na dzisiaj gra Widzewa opiera się o skrzydła. Chcemy wykorzystywać indywidualne umiejętności Fornalczyka, Biuka, wchodzącego z linii obrony Garcie. Do tego dobry SFG Hiszpana. Widzew stara się również coraz częściej budować grę od bramki, natomiast z różnym skutkiem. Na pewno nie jest to gra, którą preferował np Daniel Myśliwiec, a która widać obecnie w jego Piaście Gliwice, ale nie jest to znana z reprezentacji „laga na Robercika”. Oczekiwania wszystkich są tu również wysokie, ale znowu - do tego potrzebne jest zgranie, a o te ostatnio było trudno wg mnie.”

Liderzy zespołu

„Co do liderów - oni zdaniem L. Masłowskiego mają się dopiero wyłonić. Dla Vukovica jest nim na pewno J. Shehu, wychwalany przez trenera w końcówce poprzedniego sezonu, za co nagroda była opaska kapitańska która latem powędrowała na ramię Albańczyka już na stałe. A przynajmniej tak się miało wydarzyć, ale bardzo szybko pierwszym kapitanem stał się B. Drągowski, który na pewno jest bardzo silnym punktem drużyny, ale i szatni. Piłkarsko - Fran Alvarez jest topowym zawodnikiem ligi. Natomiast problemem jest jego gra w defensywie i to, że nie potrafi ustabilizować na dłużej swojej formy - świetne mecze przeplata z przeciętnymi, dokładając do tego wspomniane problemy z pracą w obronie. Lukas Lerager jest naturalnym liderem, natomiast obecnie leczy kontuzje, wróci do treningów dopiero w listopadzie, do grania na wiosnę.”

Przewidywania co do przebiegu meczu

„Od Widzewa w każdym meczu oczekuję przede wszystkim zaangażowania. Mecze z Legią dla kibiców obu drużyn są wyjątkowe i nie ma znaczenia które miejsce zajmują oba zespoły w lidze. Przypomnijmy że Widzew przez wiele lat był nieobecny w ekstraklasie, musieliśmy jako kibice odbudowywać Klub od podstaw. Mimo to, mimo kilku lat przerwy w tych pojedynkach, kibice Legii to właśnie Widzew wybrali swoim największym rywalem. Nie Lecha czy Wisłę z którymi walczyli o mistrzostwa w ostatnich kilkunastu latach. To powoduje że te mecze są po prostu tymi których szuka się terminarzu gdy ten zostaje opublikowany.
Wspomniane zaangażowanie jest podstawą. Kibice Widzewa są naprawdę szczególni - trybuny podobnie jak z bramki cieszą się z dobrej interwencji w obronie.
Bez zaangażowania ciężko będzie myśleć o korzystnym wyniku. Widzew na dzisiaj mam też wrażenie że jest trochę niedoceniany przez wszystkich - w tym swoich kibiców.
W tym meczu myślę że też możemy zobaczyć nieco inaczej grający Widzew niż np w meczu z Radomiakiem. Więcej na dzisiaj zostawiam dla siebie, natomiast dochodzą do mnie słuchy że plan na zaskoczenie Legii jest. Czy się uda? Zobaczymy w niedziele wieczorem.”

Przewidywany skład na niedzielne starcie

„Skład Widzewa nie będzie chyba wiele różnić się od tego z ostatniego meczu, może nastąpi jakieś minimalne korekty. W bramce Drągowski, stoperzy też bez zmian - Wiśniewski i Kapuadi.
W obronie raczej bez zmian - na bokach czekamy na powrót kontuzjowanych graczy, więc Garcia i Krajewski raczej są pewniakami.
Skrzydła i atak raczej podobnie jak z Radomiakiem, Fornalczyk jest w formie wznoszącej, głową się już odblokowała. Biuk wyglądał z Radomiakiem ok, miał swoje szanse na bramkę czy asystę. Świderski raczej też pojawi się na boisku od 1 minuty. Najwięcej może zadziać się w środku pola, ale tu będą decydować ostatnie dwa treningi, więc zostawmy akurat tu może znak zapytania.”

Opinia na temat zwolnienia Aleksandara Vukovicia i zatrudnienia Mateusza Stolarskiego

„Nie byłem zwolennikiem zmiany na stanowisku trenera, bo widać było, że podejście Vuko jednak ewoluowało w stronę bardziej ofensywnej gry. Widzew jest w czołówce drużyn pod względem xG, xPts chyba też wskazuje że powinniśmy mieć 4-5 punktów więcej niż w rzeczywistości mamy. Do tego timing - bardzo mało czasu na jakiekolwiek zmiany przed zbliżającym się klasykiem.
Natomiast Mateusz Stolarski to jedna z dwóch kandydatur, poza trenerem Danielem Myśliwcem, która wydawała mi się pasować do Widzewa. Zresztą styl gry zespołów obu tych trenerów jest zbliżony. Trener Stolarski ma mało czasu na jakiekolwiek zmiany stylu gry czy wprowadzenie nowych schematów, ale może w te dwa dni „uwolnić” zawodników, dać im więcej swobody.”

Kilka słów o naszym rozmówcy

„Nie pamiętam kiedy zaczęła się moja przygoda z Widzewem. Jestem z rocznika 87, pierwszy raz na mecz zabrał mnie tata w 95 roku, później pojawialiśmy się na stadionie kilka razy w sezonie. Najpierw trybuna C, czyli ta naprzeciwko ławek rezerwowych. To były czasy gdy na jeden bilet normalny można było wprowadzić dwoje dzieci, więc pamiętam że zawsze pod stadionem kręciło się mnóstwo dzieciaków, które liczyły na darmowe wejście, zawsze gdy pojawialiśmy się z ojcem, pojawiał się też jakiś nowy „brat” na 5 minut wejścia :)
Sam zacząłem chodzić na mecze w gimnazjum, od razu na sektor D, czyli Zegar.
Pamiętam 97 rok, słynne 2:3 dające Widzewowi mistrzostwo Polski. Mecz oglądałem nie na Łazienkowskiej, bo miałem tylko 10 lat, ale na osiedlu. To były początki przejmowania ligi przez C+, mało osób mogło sobie na to pozwolić, ale jeden z mieszkańców Widzewa Wschodu (dzielnica na której mieszkałem) miał wykupiony dostęp, wystawił TV przez okno i w kilkaset osób oglądaliśmy mecz. W tym ja i mój kolega, z którym wyszliśmy pograć w piłkę. Emocje, które wtedy wspólnie z częścią osiedla przeżywaliśmy są nie do opisania, szczególnie gdy miało się wtedy 10 lat. Po tym już nie było odwrotu, nawet gdy rok później to ŁKS zdobywał mistrzostwo, ja byłem już „człowiekiem Widzewa”.
Od ok 6 lat działam w Radiu Widzew, nieoficjalnym radiu stworzonym przez Kibiców dla kibiców. Prowadziłem kilka audycji, przeprowadziłem kilka wywiadów, w tym ponad 1,5h z R. Dobrzyckim w zeszłym roku, namówiliśmy Z. Bonka czy R. Kołtonia do śpiewania kolęd w trakcie kilkugodzinnego live charytatywnego który prowadziliśmy. Komentuje również mecze Widzewa, czy te domowe czy wyjazdowe. Od mniej więcej 3 miesięcy prowadzę również swój własny kanał, Mój punkt Widzewa.”
Podaj ten news dalej:
Komentarze (0)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość