- Myślę, że na koniec meczu, każda z drużyn może być zadowolona z jednego punkt. Był to sprawiedliwy remis, bo oba zespoły miały szanse, by wygrać. Te derby mogły się podobać, bo był to mecz otwarty. Było widać, że każda z drużyn chce zgarnąć komplet punktów - powiedział po remisie z Legią Warszawa napastnik Widzewa Łódź, Karol Świderski.
Świderski: Remis można uznać za sprawiedliwy
- Byliśmy blisko zwycięstwa. Szkoda tej sytuacji Frana Alvareza z pierwszej połowy, gdy trafił w słupek. Myślę, że była to naprawdę klarowna sytuacja. Koniec końców, można powiedzieć, że obie drużyny coś sobie wykreowały, więc ten remis można uznać za sprawiedliwy.
- Nikogo nie trzeba mobilizować przed takimi meczami. To fajne spotkanie, o dużą stawkę. Dziś też prowadził nas nowy trener, więc każdy chciał się pokazać i wywalczyć swoje miejsce w składzie. Dziś był to bardzo intensywny mecz. Tak, jak powiedziałem wcześniej, był to mecz otwarty, z dużą ilością sytuacji. Dla nas tylko szkoda, że zakończony remisem, ale musimy to uszanować.
- Byłem blisko trafienia w piłkę przy tej bramce wyrównującej. Wiedziałem jednak ciesząc się, że chyba nie dotknąłem piłki. To była stykowa sytuacja, weszliśmy w kontakt z obrońcami Legii i nawet nie wiedziałem, jak piłka wpadła do siatki. Raczej byłem świadomy, że nie otarła się ona o mnie i od razu mówiłem o tym chłopakom, że pewnie jest to bramka samobójcza. Wrócę do domu bez "liczby", jednak gdyby nie mój ruch i atak na bliższy słupek, to pewnie tej bramki, by nie było. Mentalnie mogę się nią podbudować.
- Moja reakcja, po której dostałem żółtą kartkę, była przesadzona. Nie wiem jednak, co mogę więcej zrobić w takiej sytuacji. Wygrywam pozycję, przyjmuję piłkę, a obrońca ściąga mnie na bok. Nie jestem w stanie utrzymać się na nogach. Zdaje sobie sprawę, że był to miękki faul, ale to wystarczy, żeby był faul. Dla naszej drużyny w tym meczu takich przewinień się nie gwizdało. Zresztą, widziałem w drugiej połowie nawet dla Legii również, gdy dwukrotnie Przemysław Wiśniewski chwytał Rafała Adamskiego. To są korzystne sytuacje dla obrońców. Ciężkie jest życie napastnika, ale jakoś trzeba sobie radzić.
- Prezentowaliśmy dziś trochę inny styl, niż za trenera Aleksandara Vukovicia. Budowaliśmy więcej akcji od tyłu, graliśmy odważniej. Ciężko jednak to ocenić po dwóch treningach, choć trener Mateusz Stolarski przekazał nam fajne wskazówki - dużo prostych, ale ważnych detali. Generalnie jednak ciężko mi się o tym mówi, bo darzę dużym szacunkiem trenera Vukovicia. Jest on przede wszystkim super człowiekiem. Zwolnienie jest naszą winą - piłkarzy - a on musiał ponieść tego konsekwencje. Musimy zrobić wszystko, by teraz iść w jak najlepszym kierunku i piąć się do góry. Jesteśmy wielkim klubem, mamy duże aspiracje, a początku sezonu nie możemy uznać za udany. Musimy walczyć i grać tak jak dziś, bo myślę, że kibice mogą być z naszej gry, na naprawdę trudnym terenie, zadowoleni.
