Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Konferencja

Papszun: 10 punktów do kolejnej przerwy będzie dobrym wynikiem

piątek, 9 października 2026 13:38
Papszun: 10 punktów do kolejnej przerwy będzie dobrym wynikiem
Marek Papszun | fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
WoytekLegionisci.com
3
Czytaj nas w Google

Przed Legią Warszawa wymagające starcie z rozpędzoną Wisłą Kraków. O sytuacji zdrowotnej w zespole, wnioskach po przerwie reprezentacyjnej, debiucie Otto Hindricha oraz postawie Bartosza Kapustki i klubowej młodzieży na konferencji prasowej mówił trener Legii, Marek Papszun. – W tej lidze nie ma czegoś takiego jak murowany faworyt. Musimy wyjść na boisko i udowodnić swoją wyższość – podkreśla szkoleniowiec.

Sytuacja kadrowa

– Sytuacja jest dynamiczna. Nie mamy poważniejszych problemów, ale zmagamy się z kilkoma mikrourazami i robimy wszystko, aby postawić tych zawodników na nogi. W tej grupie są między innymi Jan Kuchta oraz Zoran Arsenić. Mamy jeszcze dwie doby do meczu, więc zobaczymy, czy uda się ich doprowadzić do pełnej sprawności, czy będziemy musieli radzić sobie bez nich.

Ocena Wisły Kraków i braki kibiców gości

– Wisła gra powtarzalnie – jest nastawiona ofensywnie i znajduje się w bardzo dobrym momencie. To typowy „flow” beniaminka, który dobrze wszedł w sezon i regularnie punktuje. Widać w tym zespole dużą werwę oraz sporo jakości indywidualnej. Mają w składzie zawodników wyróżniających się na tle całej ligi, na których musimy zwrócić szczególną uwagę.

– Nie zgłębiałem dokładnie tematu zamkniętego sektora gości, ale patrząc na czysty performance: na wyjazdach Wisła ma na koncie 0 zwycięstw, 2 remisy i 2 porażki, więc atut wsparcia kibiców na obcych stadionach jest u nich statystycznie mniejszy. Kolosalna różnica jest za to w ich meczach u siebie, gdzie wygrali komplet 5 spotkań. Gdyby mecz w Krakowie odbył się bez kibiców Wisły, na pewno byłby to dla nich ogromny uszczerbek – dokładnie tak samo, jak dla nas mecz bez kibiców Legii w Warszawie. Pod tym kątem jesteśmy podobnymi klubami, a wpływ fanów na grę u siebie jest ogromny.

 

Przerwa na reprezentację i praca nad atakiem

– To był bardzo owocny czas, mimo że wielu młodych graczy wyjechało na zgrupowania kadr, a sami zmagaliśmy się z drobnymi urazami. Wahan Biczachczjan i Shinnosuke Fukuda wrócili już do treningów z zespołem. Pracowaliśmy kompleksowo, ale poświęciliśmy też sporo uwagi rozwojowi indywidualnemu. Pół rundy za nami, więc zrobiliśmy pierwsze podsumowania. Dodatkowo rozegraliśmy dwa sparingi, w których strzeliliśmy aż 9 goli, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni.

– Mamy obecnie najwięcej zdobytych bramek w Ekstraklasie, kreujemy dużo zagrożenia i w tym kierunku chcemy rozwijać nasz atak. Nie zapominamy jednak, że fundamentem zawsze pozostaje gra obronna. Kluczowa jest dla nas dynamika gry, szybka reakcja po odbiorze i przechwycie oraz, rzecz jasna, stałe fragmenty gry.

Występ Otto Hindricha w reprezentacji

– Rozmawiałem z Otto o jego meczu przeciwko Polsce i całym zgrupowaniu. Gra w reprezentacji to wielka sprawa i trzeba wyciągać z tego maksimum – także z porażek, bo to najlepsze lekcje. Z takiego meczu można wyciągnąć sporo pozytywów dla własnego rozwoju. Sam Otto mówił, że to spotkanie było specyficzne ze względu na czerwoną kartkę dla kolegi i przy straconych bramkach miał niewiele do powiedzenia. Trudno, żeby się samobiczował. Cieszymy się, że zagrał, a nie przesiedział zgrupowania na ławce. Zebrał cenne doświadczenie, które będzie procentowało i dla niego, i dla Legii.

Cel punktowy do kolejnej przerwy reprezentacyjnej

– W każdym meczu gramy o pełną pulę. Teraz najważniejsze jest starcie z Wisłą, ale patrząc pakietowo na okres do następnej przerwy na kadrę – zdobycie 10 punktów w tych pięciu meczach będzie naprawdę dobrym wynikiem. Tym bardziej że gramy z rywalami, którzy na papierze wyglądają na mocnych. Choć w tej lidze dopiero po końcowym gwizdku można ocenić, jak trudny był to przeciwnik.

Bartosz Kapustka na "szóstce"

– Zmieniliśmy nieco strukturę zespołu i stąd obecność Bartka niżej na boisku. „Kapi” jest ogólnie w bardzo dobrej dyspozycji i gdyby zagrał wyżej, wyglądałoby to równie dobrze. Poprzedni sezon był dla niego niezwykle ciężki – spoczywała na nim ogromna odpowiedzialność jako na kapitanie. Cieszę się, w jakiej jest dziś formie. Pokazuje, że jest prawdziwym legionistą. Chciał zostać i udowodnić, że stać go na wiele więcej. Jest dla nas niezwykle wartościowym graczem. Oby tylko dopisywało mu zdrowie – wszystko co najlepsze wciąż przed nim, bardzo na niego liczymy.

Postawa młodych zawodników na kadrach

– Najważniejsze, że wszyscy dostali minuty na boisku. Mateusz Szczepaniak wystąpił w prestiżowym meczu z Portugalią. W drugim spotkaniu nie zagrał ze względu na mikrouraz, ale wrócił do nas gotowy do pracy. Dziękuję trenerowi Stępińskiemu za rozsądne podejście i oszczędzenie zawodnika – to podejście, które nie zawsze jest standardem, zwłaszcza w zagranicznych reprezentacjach.

– Wojciech Urbański i Jakub Żewłakow zagrali w dwóch meczach i wywalczyli duży sukces, jakim jest awans na mistrzostwa. Kuba mocno się do tego przyczynił, strzelając bardzo ważnego gola po kapitalnej akcji i uderzeniu. Przyjechali podbudowani, ale to świadomi chłopcy – nie ma mowy o żadnej euforii. Fajnie, że grają i reprezentują kraj, ale wiedzą też, że ciężka praca w klubie jest jedyną przepustką do tego, by pojechać na turniej finałowy.

Czy Legia jest murowanym faworytem?

– W Ekstraklasie w żadnym meczu nie ma murowanego faworyta. Można budować taką narrację w mediach, ale nie ma do tego żadnych podstaw. Wisła jest w dobrej dyspozycji – trzeba opierać się na faktach, a ich styl i statystyki ofensywne nakazują dużą ostrożność. My również znamy swoją wartość, gramy u siebie i liczby są po naszej stronie. Trzeba po prostu wyjść na murawę i to udowodnić. Boisko wszystko zweryfikuje.

– Nie podchodzę do tego spotkania jak do czegoś wyjątkowego. W Legii co drugi mecz jest „klasykiem” i niesie ze sobą ogromną presję. Stan rywala w danym momencie nie zmienia naszego nastawienia. Bez względu na to, z kim gramy, zawsze dążymy do tego, by dać z siebie 200 proc. I takich wymagań stawiam zespołowi. Oczywiście są mecze, które wywołują większe emocje – inaczej przeżywam choćby starcia z Rakowem z racji wspólnej historii z ludźmi z tego klubu, ale po pierwszym gwizdku nie ma już żadnych sentymentów.

Podaj ten news dalej:
Komentarze (3)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość