Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Jestem dobrej myśli

sobota, 17 kwietnia 2004 07:35
Jacek Zielińskiźródło: Rzeczpospolita

Ile razy grał pan w meczach Legii z Wisłą?


Jacek Zieliński: Nie pamiętam. Ale jestem na Łazienkowskiej od 1992 roku, więc trochę się nazbierało.

Któryś z nich był szczególny?

- W roku 1998 przegraliśmy w Krakowie 1:4. W tamtym sezonie Wisła była lepsza również na Łazienkowskiej. Zdobyła mistrzostwo Polski. Dla nas to było upokorzenie. Zastanawiałem się wówczas, ile będę czekał na rewanż... Doczekałem się we wrześniu. Tego meczu, wygranego 4:1, też nie zapomnę.

Arkadiusz Głowacki po meczu z USA w Korei mówił, że gra z panem to przyjemność i nauka...

- Tak powiedział? Zawsze uważałem, że to inteligentny chłopak. Poważnie mówiąc, jego kurtuazja wzięła się pewnie z tego, że wygraliśmy. Arek jest miłym człowiekiem, świetnym obrońcą, który nie ucieka przed odpowiedzialnością. Nieraz grałem w parze z takimi, którzy wydawało się, że fajnie grają, ale kiedy trzeba było ugasić ognisko, to nigdy ich nie było. Woleli łatwiznę.

Jak będzie wyglądało powitanie w Krakowie zawodników, doskonale się znających?

- W tunelu podamy sobie ręce, poklepiemy się po plecach, pożartujemy. Ale wcześniej, w szatni, oni przysięgną, że zadepczą nas, a my, że nie damy zipnąć im. To jest normalne, ale nie będziemy się złośliwie faulować. Wisła nie faulowała nas, kiedy przegrywała w Warszawie, ani my ich, kiedy wygrywali w Krakowie. W meczach między nami nie ma chamskich zagrań.
Kto ma większe szanse?
- Nie odpowiem. Z punktu widzenia obrońcy uważam, że Wisła jest groźniejsza w ataku, kiedy Żurawski gra z Frankowskim.

Kto ma więcej atutów?
- Jesteśmy mniej więcej na tym samym poziomie. Myślę, że decydująca będzie gra pomocy. My gramy pięcioma pomocnikami, oni czterema. Teoretycznie mamy przewagę. Ale wystarczy, że jakiś element nie zadziała, i Wisła będzie miała przed naszą bramką tylko trzech obrońców, a my przed ich bramką - czterech. Jak by nie było, jestem dobrej myśli.

Podaj ten news dalej: