"W końcówce musieliśmy zaryzykować. Wiedzieliśmy, że będą jeszcze jakieś dogodne sytuacje do zdobycia gola. Niestety Wisła była lepsza o tę jedną bramkę. Wypada nam tylko pogratulować. Cantoro i Szymkowiak to dobrzy zawodnicy. Grali u siebie i ciężko, żebyśmy opanowali środek boiska. Przegrać tutaj to żaden wstyd. Mogliśmy po kontrze urwać punkt. Trochę podłamała nas bramka stracona do szatni. Przespaliśmy początek drugiej połowy. Jeśli chodzi o kibiców, coraz gorzej mnie tu przyjmują. Gram w konkurencyjnym klubie i to normalne. Kibic kocha albo nienawidzi, ale takie ejst życie piłkarza. Nie jest łatwo tak grać, trzeba mieć mocną psychikę. Doświadczam tego jak przyjeżdżam do mojego ukochanego Krakowa. Tu będę mieszkał i żył, ale gram dla Legii. Sektorówki nie widziałem" - powiedział Łukasz Surma.