– Na pewno chcieliśmy dziś więcej, chcieliśmy trzech punktów, ale ten mecz był bardzo zamknięty, bardzo taktyczny. Często toczyła się walka o pierwszą i drugą piłkę. Myślę, że mieliśmy w tym meczu trochę więcej groźnych momentów. Z Legią trzeba strzelić pierwszą bramkę z pierwszej czy drugiej sytuacji. Tego nie zrobiliśmy. W drugiej połowie naciskaliśmy, ale trzeba też powiedzieć, że Legia dobrze się broni. Nisko, w polu karnym broni się bardzo dobrze. Nie było łatwo, ale w drugiej połowie trafiliśmy jeszcze w poprzeczkę, a Erik Janža strzelił nad bramką z 7–8 metrów - Michal Gašparík, trener Górnika.
Gašparík: Taktyczny, zamknięty mecz
Ofensywny skład
– Chcieliśmy grać ofensywnie. Spróbowaliśmy z Antiste jako drugim napastnikiem, żeby biegał w tych wyjściach, bo jest w nich bardzo mocny. W pierwszej połowie mieliśmy dwie pierwsze okazje – jedną miał Antiste, a potem Jarek Kubicki miał największą sytuację meczu, ale trafił w słupek. Znajdowaliśmy momenty, których potrzebowaliśmy przeciwko Legii. Musimy jednak podejmować jeszcze lepsze decyzje, bo Legia jest szybka i od razu doskakuje. Trzeba mieć szybkie przejścia po odbiorze, wygrać pierwszą piłkę albo znaleźć się przy drugiej. Przeciwko tak dobrze zorganizowanej obronie jak Legia trzeba grać bardzo szybko. Dziś próbowaliśmy wszystkiego.
Zmęczenie po pucharowej dogrywce
– Bardzo mi się podobało, że chłopacy trzy dni temu zagrali 120 minut, a mimo to biegali. Na gorąco wydaje mi się, że byliśmy szybsi, może nawet więcej biegaliśmy. Mieliśmy dobrą, szybką reakcję po stracie piłki i od razu naciskaliśmy rywala. To mi się podobało – tylko że z tego musimy stwarzać więcej sytuacji.
– Hellebrand zaczął na ławce, bo już wcześniej było u niego widać trochę zmęczenia, a teraz doszło 120 minut. Przy reszcie trochę kombinowaliśmy – zagrali ci, którzy nie występowali w dogrywce z Piastem. Było widać, że są przygotowani, czasami wyglądaliśmy nawet lepiej od Legii. Ale punktów nie mamy – mamy tylko jeden. Czas pokaże, czy to wystarczy. Szkoda, chcieliśmy trzech punktów. Nie lubimy remisów, a ostatnio mamy ich więcej. Różnica między początkiem sezonu a obecnym okresem polega na tym, że wcześniej byliśmy skuteczni – strzelaliśmy pierwszą bramkę z pierwszej, drugiej okazji. Teraz mamy sytuacje i nic z tego nie wychodzi.
Legia z czterema strzałami
– To zasługa moich chłopaków, którzy dobrze zagrali i eliminowali Legię w jej mocnych stronach. Przede wszystkim nie popełniliśmy żadnego błędu w defensywie. Dobrze doskakiwaliśmy, dobrze naciskaliśmy. Często w linii obrony byliśmy jeden na jeden z zawodnikami Legii.
– Miałem poczucie, że mamy to pod kontrolą. W pierwszej połowie byliśmy groźniejsi, potem także w drugiej. Szkoda, bo przez pierwsze trzynaście minut praktycznie byliśmy na połowie rywala, a potem był dym z sektora kibiców Legii i osiem minut przerwy. Później chłopakom pięć, sześć, siedem minut zajęło ponowne złapanie meczowego rytmu. Zrobiliśmy trzy zmiany, które miały dać dodatkową energię, i znów gra była po naszej stronie. Próbowaliśmy dośrodkowań, gry po ziemi w półprzestrzenie. Trafiliśmy w poprzeczkę, była jeszcze dobra sytuacja z lewej nogi blisko bramki – może zabrakło bardziej technicznego, a nie tak silnego wykończenia.
– Wygraliśmy z Legią, awansowaliśmy po ciężkim meczu w pucharze, a między remisami przegraliśmy tylko raz. To też trzeba docenić. Patrząc na wszystkie mecze, najbardziej żałujemy straty punktów z Piastem u siebie, bo byliśmy tam zdecydowanie lepszym zespołem.
– W tak ważnym meczu, przy takiej organizacji obu drużyn, gra była taktyczna. Często nie jest to najładniejsza piłka – to taka włoska piłka, dla kibiców trochę nudna. My, trenerzy, widzimy to, co było dobre, kibice prawdopodobnie nie. W takim meczu trzeba strzelić pierwszą bramkę, a mogliśmy to zrobić. Jarek Kubicki mógł trafić i wtedy byłby to zupełnie inny mecz.
