Legia ma ze wszystkich klubów pierwszoligowych najsłabsze oświetlenie stadionu, niespełniające europejskich standardów. W czerwcu ma być ogłoszony przetarg na jego modernizację, a w lipcu powinny rozpocząć się prace nad tą inwestycją. - Zrobimy wszystko, aby tak się stało - mówi Grzegorz Zawistowski z Zarządu Mienia Polikwidacyjnego.
Drużyna Legii jest o krok od zapewnienia sobie startu w europejskich pucharach. Dziś jednak nie mogłaby w nich wystąpić na własnym stadionie. A gra w pucharach to dla istnienia tzw. Wielkiej Legii - co marzy się nie tylko nowym właścicielom klubu - warunek podstawowy. Tymczasem w tej chwili siła oświetlenia stadionu przy ulicy Łazienkowskiej - 800-1100 luksów (w zależności od źródła) - nie spełnia norm UEFA wynoszących minimum 1200 luksów. Takie warunki - jednak tylko pod tym względem - spełniają pobliskie stadiony Polonii przy Konwiktorskiej i Świtu w Nowym Dworze, przy ul. Sportowej (ale mające mnóstwo innych uchybień), na których oświetlenie postawiono w ostatnich miesiącach (na obu obiektach siła świateł wynosi średnio 1900 luksów, a punktowo w niektórych miejscach, na przykład pod bramkami - 2400).
Na boisku Legii są miejsca, gdzie pada cień i mimo reflektorów jest właściwie ciemno. - Chcemy zrobić oświetlenie, którego siła będzie mieć 1400 luksów. Zamierzamy wymienić przestarzałe lampy na lampy nowego typu. Stary typ powoduje, że przy silnych podmuchach wiatru tworzy się jakby płaszczyzna żagla. Nowe obudowy mają kształt aerodynamiczny i powietrze będzie na nich się łamać. Będą znacznie bezpieczniejsze. Nieznany jest bowiem stopień korozji słupów oświetleniowych, które teoretycznie przy niekorzystnych warunkach pogodowych mogłyby się pochylić lub nawet mogłoby się stać coś gorszego. Chociaż to czysta teoria - mówi Jerzy Staroń odpowiedzialny w Legii za sprawy stadionu.
Legia ma mało czasu, aby wzmocnić oświetlenie, tym bardziej że będzie korzystała z pieniędzy publicznych. Przed miesiącem Rada Warszawy przyznała na modernizację stadionu 6 milionów złotych (również na poprawę zadaszenia i poszerzenie bramek, przez które publiczność dostaje się na teren obiektu), ale to dopiero uruchomiło całą procedurę. Przyznanie pieniędzy musi zatwierdzić prezydent Warszawy Lech Kaczyński, a dopiero potem, jako że chodzi o środki publiczne, rozpocznie się procedura przetargowa. Zazwyczaj trwa ona trzy miesiące. - Ale zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych można ją w określonych przypadkach skrócić do trzech tygodni. Chcemy, aby stało się tak w tym przypadku - mówi Zawistowski.
Według jego zapowiedzi przetarg zostanie ogłoszony w czerwcu, a w lipcu rozpoczną się prace modernizujące oświetlenie, które nie powinny potrwać dłużej niż kilka tygodni. Istnieje jeszcze jedno niebezpieczeństwo, że cała procedura się wydłuży - to protest firm, np. przegrywających przetarg. - Wszystko będzie zależeć od jakości przygotowywanych dokumentów. Przygotujemy je tak, aby nie budziły wątpliwości - zapewnia Zawistowski z ZMP.
Właśnie z Zarządem Mienia Polikwidacyjnego przed miesiącem KP Legia podpisał umowę o trzyletniej dzierżawie terenów od miasta, bez której niemożliwe byłoby przejęcie udziałów w klubie przez koncern ITI. Ta umowa zakłada użyczenie klubowi 60 proc. terenów przy ul. Łazienkowskiej (za blisko 25 tys. zł miesięcznie) - w tym stadionu, boisk treningowych, parkingu i drogi dojazdowej. To 6,5 hektara z ponad 11 - teren nie obejmuje kortów tenisowych, niewielkiej bieżni obok boisk treningowych od strony ul. Myśliwieckiej, jak również strzelnicy, zrujnowanych basenów oraz dawnego klubowego budynku (od strony "Żylety") i terenu od ul. Czerniakowskiej. Wydzierżawione tereny kończą się przed budynkiem, który w chwili rozpoczęcia budowy nowego stadionu ma stanowić zaplecze remontowo-inwestycyjne (na ten cel miasto zdecydowało się przeznaczyć jeszcze w tym roku 8 mln zł).
Czy Legia zdąży ze światłem na europejskie puchary?
poniedziałek, 26 kwietnia 2004 21:47
źródło: Gazeta Wyborcza