Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

3 lata na zmiany

wtorek, 4 maja 2004 16:06
Piotr Zygoźródło: własne

36-letni Piotr Zygo, absolwent wydziału historii Uniwersytetu Warszawskiego, karierę zawodową rozpoczął od pracy w pierwszych polskich agencjach reklamowych. Później współtworzył Lukas Bank. Kolejnym przedsięwzięciem, w którym brał udział, było tworzenie kanału Wizja TV, gdzie odpowiadał za marketing. Później Zygo był dyrektorem ds. marketingu w Telekomunikacji Polskiej. Do Legii przyszedł z Eurobanku. Był tam wiceprezesem ds. marketingu.



Jak pan ocenia poprzednich prezesów?

Piotr Zygo: Myślę, że patrząc z dzisiejszej perspektywy Legia po raz pierwszy ma tak dużą szansę na pewną stabilność, jeżeli chodzi o całościowe zarządzanie klubem. Taka stabilność miała przyjść razem z Daewoo, ale okazało się, że tak nie było. Natomiast Pol-Mot zawsze jasno wyrażał swoje intencje co do Legii. W związku z tym, trudno mi jest oceniać poprzednich prezesów. Oni po prostu pracowali w takiej a nie innej sytuacji i zdobyli nowego właściciela dla Legii, który ma długofalową wizję. To nie będzie pasmo sukcesów z dnia na dzień, ITI budowało swoją siłę latami. Ja jestem tutaj z takim zadaniem do wykonania.


Na jak długo ma pan kontrakt z Legią?

- Nie mam kontraktu terminowego. Mam umowę o pracę na tzw. czas nieokreślony. Natomiast ile ten czas będzie wynosił, to rozliczy mnie z tego życie i wyniki klubu sportowe i organizacyjne. Mam konkretne rzeczy do zrobienia i z tego będę rozliczany.


Ile czasu potrzeba na zrealizowanie tych zamierzeń?

- Zależy jak na to patrzeć. Są rzeczy, które muszą być natychmiast zrobione - i taką sprawą jest stadion, o czym mówił już dziś prezes Walter. Chodzi o kwestię renowacji tego obiektu i budowy nowego. Dzierżawa jest na trzy lata i są deklaracje ze strony miasta przedłużenia tej dzierżawy, ale to tylko deklaracje i musimy wymyślić co z tym dalej zrobić. Same prace budowlane nad stadionem trwają krótko i są najprostszym etapem w całej inwestycji. Przede wszystkim potrzebujemy jasnej deklaracji władz miasta, że one chcą tego stadionu i uruchomienia czynów, które będą to wspierały.


Budowa wielkiej Legii ma trwać latami, czy nie dałoby się tego przyspieszyć?

- Ja mam ciągłe nadzieję - jeszcze się tak może zdarzyć - że Legia jeszcze w tym roku zdobędzie mistrzostwo. Jak się nie uda trafimy do pucharów, a na pewno będziemy walczyć o Puchar Polski. W przyszłym roku postaramy się jak najlepiej wypaść w pucharach. Może się tak zdarzyć - bo nie ma rzeczy niemożliwych - że dojdziemy do finału. I nawet jak go wygramy czy to jest już wielki klub? Według mnie nie. To jest genialne osiągnięcie sportowe, natomiast wielki klub to jest cała wielka struktura. To jest drużyna młodzieżowa, rezerwy, to są zorganizowani kibice, zorganizowany stadion. Tego się nie da zrobić w krótkiej perspektywie. Ale ponieważ to jest firma prywatna, to nikt nie ma czasu czekać 5 czy 10 lat na efekty. Jak mówi mój znajomy, łódki trzeba co miesiąc spuszczać na wodę i my będziemy co miesiąc dokładali sobie kolejne zadania. Perspektywa trzech lat wydaje mi się sensowna. Za trzy lata myślę, że będzie tutaj zdecydowanie lepiej niż jest w tej chwili. Natomiast o zwycięstwa na boisku musimy walczyć w każdym meczu. Taka presja i oczekiwania będzie w stosunku do piłkarzy.

Chcielibyśmy żeby Legia była wizytówką futbolu i nie chodzi nawet o same wyniki. Chodzi o postawę - o widowisko. W każdym meczu ci ludzie powinni dawać z siebie wszystko - grają dla publiczności, grają dla swoich fanów. Czasem się wygrywa, czasem się przegrywa - im więcej zwycięstw tym lepiej, ale przede wszystkim chodzi o zaangażowanie, a zwyciężyć może tylko jeden.


A nie obawia się pan czegoś takiego, że wszystkie pańskie plany czy marzenia mogą wziąć w łeb w sytuacji kiedy pan tych pieniędzy nie wygospodaruje - bo to nie jest przecież takie proste, a będąc prezesem klubu jest pan uzależniony do ITI?



- Czy się obawiam? Jest taki pan Marek Kamiński, który chodzi na bieguny. On kiedyś miał spotkanie w klubie biznesowym dla menadżerów, by przekazać parę rzeczy związanych z jego profesją i można z tego wyciągnąć wnioski dla biznesu. On mówił o czymś takim, że jak pierwszy raz szedł na biegun, to było mu koszmarnie zimno i się zastanawiał ile czasu musi upłynąć, żeby organizm się przyzwyczaił do tego zimna. Okazało się, że organizm nie jest w stanie się przyzwyczaić do tego zimna. Musiał zaakceptować, że jest zimno i iść dalej. Dla niego największą lekcją było to, że właśnie jego organizm był w tym stanie w ten sposób zadziałać. Teraz przenosząc to na biznes, to wie pan, jutro może wybuchnąć bomba w Warszawie i szlag trafi wszystkie firmy. Od każdego menedżera się oczekuje tego, że on działa w warunkach totalnej niepewności. Gdyby wszystko było pewne, to by nie było konkurencji, by nie było firm dobrych i firm złych. Życie jest natomiast bardzo niepewne, czeka nas wiele niespodzianek, ale trzeba sobie jakoś radzić. Ja już nauczyłem się z tym żyć i tego się nie obawiam. Co do finansów to nie jest tak, że bardzo bogaci ludzie kupili sobie klub piłkarski jak Abramowicz Chelsea i teraz będą lekką ręką wydawali pieniądze. My będziemy powoli, powoli budować ten klub. Powoli wydawać pieniądze w sposób bardzo przemyślany i zawsze będziemy wydawać tyle na ile będzie nas stać. To nie będzie realizacja listy życzeń tylko zarządzanie. Ta drużyna będzie tak dobra na ile ten klub będzie stać - powoli to będzie budowane. Nie obiecujemy gruszek na wierzbie.


Jakie jest pana największe osiągnięcie zawodowe?

- Praca w Eurobanku. Stworzenie banku w ciągu niecałego roku, od pierwszej rozmowy na ten temat. Skonsolidowane zostały dwa banki Społem i Wschodni. Myśmy te dwa banki regionalne połączyli w jeden i po ośmiu miesiącach od debiutu ma ponad 107 placówek, 100 tys. klientów i ponad 75 tys. wydanych kart płatniczych, co na polskie warunki jest ewenementem. Ale zaznaczam, że nie jest to tylko mój sukces, tylko całego zespołu, który przy tym pracował.


A sukces prywatny?

- To, że mam szczęśliwą rodzinę i to, że jestem zdrowy mimo swojego wieku. To jest mój największy sukces, bo teraz jak się słyszy o młodych ludziach, którzy mają problemy zdrowotne to dzięki Bogu, że ja ich nie mam.


Jaki okres historyczny pan najbardziej lubi?

- Jestem absolwentem wydziału historii na UW. Pracę magisterską pisałem z kultury Średnmiowiecza, natomiast moim ulubionym okresem jest historia współczesna.


wysłuchał Woytek

Podaj ten news dalej: