Bartłomiej Atys: Jeszcze nigdy nie prowadził Pan drużyny w meczu przeciwko Legii. Jak pan to przeżywa?
Janusz Wójcik: Legia to jest taki klub, z którym jestem bardzo mocno związany. Legia jest wielka i z Legią jestem, co nie znaczy, że mój zespół nie będzie teraz chciał pokazać się z jak najlepszej strony, grając przeciwko Legii.
Myśli Pan, że Świt ma jakieś realne szanse na zdobycie choćby punktu w tym meczu?
- Wszyscy Ci, którzy teraz są przy Legii, uważają że to będzie łatwy mecz, że Legia wygra go bez problemu. Ja użyję całej swojej mądrości i wiedzy, żeby tak nie było. Szans raczej nie mamy, coś zostanie jednak wymyślone. Pokażemy, że Świt to jest zespół, który potrafi grać. Piłkarze są bardzo naładowani i chcą się pokazać jak najlepiej.
Pewnie szczególnie zmotywowani są Łukasz Mierzejewski i Mariusz Zganiacz, piłkarze wypożyczeni z Legii. Zagrają w tym meczu?
- Zobaczymy. Oni powinni i na pewno będą chcieli pokazać, że potrafią grać. W czerwcu kończą im się kontrakty ze Świtem, tak jak i mnie. Na pewno chcą wrócić do Legii.
Kibice na stadionie przy Łazienkowskiej zawsze witali pana entuzjastycznie. Jakiego przyjęcia Pan się teraz spodziewa?
- Nie wiem, jakie będzie przyjęcie. Ukłonię się w jedną i drugą stronę, a potem powiem mojemu zespołowi, że ma grać.
Wywiad
Pierwszy raz przeciw Legii
piątek, 14 maja 2004 00:01
Janusz Wójcikźródło: Gazeta Wyborcza