Kiedy ostatnio strzelił Pan trzy bramki w jednym meczu?
Piotr Włodarczyk: Gdy broniłem barw Ruchu. Wygraliśmy we Wronkach z Amiką 4:1.
Pierwszy gol był wykwintny.
- Strzeliłem silnie, a w takich wypadkach wystarczy trafić do bramki. Pesković był bez szans.
Czy rzut karny był słusznie podyktowany?
- Pesković mało mi nogi nie urwał.
Czy będzie Pan etatowo wykonywał karne?
- O tym, kto strzela karne, decyduje trener. W piątek na odprawie przedmeczowej Dariusz Kubicki wyznaczył mnie. A że nie mam oporów przed wykonywaniem karnych...
Strzelenie ilu goli zakładał Pan w przerwie zimowej?
- Kiedyś robiłem założenia, ale nic z tego nie wychodziło. Teraz więc wolę nie zapeszać.
Przed meczem mówiono, że dogadaliście się ze Świtem.
- Takie opinie denerwują nas. Nie zawsze udaje się wysoko zwyciężać. Świt w piątek zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko. Nam na razie udaje się wszystkie mecze wygrywać, poza nieszczęsną Wisłą. Musicie mieć do nas zaufanie. Wy, dziennikarze i kibice.
Ostatnio nie zbierał Pan zbyt pochlebnych recenzji. Mówiono, że Włodarczyk na pokaz zagrał dwa dobre mecze i pofolgował.
- Czasami ciężko przez cały sezon utrzymać równą, wysoką formę. W trzech meczach nie strzeliłem gola, a teraz trzy. Chyba to nadrobiłem. A w tamtych spotkaniach miałem mniej szczęścia, albo zabrakło mi zimnej krwi. Dla napastnika najgorsze jest, gdy nie pokazuje się, bądź nie ma sytuacji. Ja je miałem i byłem widoczny.
Czas na kadrę?
- Bardzo bym chciał.
Janusz Wójcik sporo mówił o Pana młodzieńczych fanaberiach.
- To jego zdanie. Ja na Wójta nie dam powiedzieć niczego złego. To dobry trener, który potrafi zmobilizować zawodnika.
Czy wierzy Pan jeszcze w mistrzostwo?
- Cały czas czekamy na potknięcie Wisły. Dopóki są szanse - nawet tylko matematyczne - ja wierzę.
We wtorek gracie w Poznaniu w pierwszym finałowym meczu Pucharu Polski. Zabraknie tam kibiców Legii.
- Dla mnie jest to dziwna sytuacja. Przecież gramy dla kibiców. W spotkaniu ligowym bardzo nam pomogli i między innymi dzięki ich dopingowi zwyciężyliśmy.
Tym razem będzie wam łatwiej, bo w perspektywie macie spotkanie rewanżowe w Warszawie.
- Nie kalkulujemy jednak remisu. Jedziemy tam po zwycięstwo.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Musicie mieć zaufanie
poniedziałek, 17 maja 2004 08:36
Piotr Włodarczykźródło: Życie Warszawy