Trener Lecha Poznań Czesław Michniewicz ustawia swój zespół tak, by zagrał systemem 4-4-2: czterech obrońców, czterech pomocników i dwóch napastników. Przy tej taktyce ogromną rolę odgrywają boczni obrońcy, którzy muszą włączać się do akcji ofensywnych i dzięki temu stwarzać przewagę na skrzydłach. Stamtąd posyłane są dośrodkowania w pole karne. System ten jest dość ryzykowny, jeśli chodzi o grę obronną. Defensorzy są ustawieni w linii, częściej stosują pułapki ofsajdowe, co wymaga dużego zrozumienia między piłkarzami. Nie ma stopera, który naprawiałby błędy kolegów. Obowiązuje krycie strefowe, a nie ma pilnowania indywidualnego.
Taktyka "Kolejorza" jest pewną mutacją klasycznego 4-4-2. Polega na tym, że Lech gra bez skrajnego lewego pomocnika. Michał Goliński ma za zadanie częściej schodzić do środka boiska, gdzie jego walory - umiejętność utrzymania się przy piłce, drybling i dobry strzał z dystansu - są bardzo przydatne. Większa jest wówczas rola lewego obrońcy Rafała Lasockiego, którego często można zobaczyć pod polem karnym rywala. Po przeciwnej stronie wszystko wygląda jak w podręczniku - zatem Paweł Kaczorowski naciera prawą flanką niemal równie często jak Łukasz Madej.
System gry 3-5-2: trzema obrońcami, pięcioma pomocnikami i dwoma napastnikami zaprezentuje dziś Legia Warszawa prowadzona przez Dariusza Kubickiego. Boczni obrońcy - Dickson Choto i Marek Jóźwiak właściwie nie włączają się do akcji ofensywnych i prawie nie przekraczają połowy boiska. Ich rola sprowadza się do indywidualnego pilnowania napastników Lecha. Ustawienie warszawiaków stwarza im przewagę w środku boiska. Legia gra dwoma defensywnymi pomocnikami i jednym ofensywnym. Ponieważ gracze destrukcyjni (Łukasz Surma i Jacek Magiera) lubią atakować, często stwarzają przewagę w ofensywie. Surma, podobnie jak Aleksandar Vuković, potrafi dokładnie, prostopadle podać do napastników, nie unikają też pojedynków jeden na jednego. Świetna gra bez piłki to ogromny atut wiceliderów ekstraklasy, lechici przekonali się o tym podczas ostatniego starcia. Poznaniacy musieli wtedy wiele się nabiegać, podczas gdy rywale rozgrywali piłkę między sobą. Aby zmniejszyć przewagę jednego zawodnika Legii w drugiej linii, skrajny pomocnik Lecha musi przemieszczać się za piłką w stronę środka boiska.
Przy systemie 3-5-2 mają co robić boczni pomocnicy Legii - Tomaszowie Sokołowscy. Są odpowiedzialni zarówno za akcje skrzydłami, jak i pilnowanie, by rywale nie przedarli się ich stroną pod bramkę Artura Boruca. W rzeczywistości wymaga to biegania od jednego pola karnego do drugiego.
Mecz Lech - Legia od strony taktycznej
wtorek, 18 maja 2004 08:36
źródło: Gazeta Wyborcza